Matko! Nie pytaj, czy możesz mieć wszystko, przecież już to masz!

Wybór naszych tekstów o macierzyństwie "Matko, czy możesz mieć wszystko?" ukazuje się właśnie w formie e-booka. Na dobry początek napisałam więc recenzję tej książki. Taką wiecie - bez taryfy ulgowej, bo internet nie oszczędza nikogo. Nawet samego siebie.

Macierzyństwo to przygoda i jeden z najpiękniejszych momentów w życiu kobiety, cieszy mnie, że coraz więcej dziewczyn chce głośno opowiadać o swoich doświadczeniach. Właśnie ukazał się e- book zabierający wybór rodzicielskich felietonów. Mam z nim kilka problemów, ale największy zdradza już sam tytuł, który brzmi: "Matko, czy możesz mieć wszystko?”.

Okładka fochowego e-booka (publio.pl)Okładka fochowego e-booka (publio.pl)

To pytanie jest źle postawione. Powiem tak, przez lata sama uważałam, że jako matka nie powinnam rezygnować z przyjemności. Powinnam nadal pracować, powinnam mieć czas dla siebie i nie zwalniać ani na chwilę, zachowując się często tak, jakbyśmy tych naszych dzieci wcale nie miały. Niestety, bardzo się myliłam i radzę wam, przejrzyjcie na oczy dziewczyny, zanim wpadniecie w ten kierat. Nim ulegniecie modnemu trendowi, by być kimś więcej niż matką. Czy bycie matką to nie jest aby WSZYSTKO? No właśnie. Jeśli się nad tym głębiej zastanowić, to właśnie bycie matką jest wszystkim. To dzięki temu, że dajemy nowe życie, osiągamy wszystko - poczucie wartości (bo przecież oto dzięki nam stał się cud!), spełnienie (gdy nasz mały człowieczek wyrasta na praworządnego obywatela), mamy też bardzo dużo obowiązków. Wychowywanie dziecka już samo w sobie jest bardzo angażujące, taki maluszek potrafi sprawić mamie sporo zmartwień, a dochodzi do tego sprzątanie, pranie, gotowanie, dbanie o męża, który jest takim troszeczkę drugim dzieckiem, trzeba go przecież rozpieszczać, nie może być pozostawiony sam sobie, bo wreszcie on nas zostawi, a to byłoby bardzo smutne.

Racje ma więc Ania Rączkowska w swoim tekście otwierającym e-bookową antologię, gdy pisze, że nie tylko JAKOŚĆ, ale i ILOŚĆ czasu spędzanego z dzieckiem ma znaczenie. Dziewczyny, czas, który oddajecie swoim dzieciom to skarb! Nie trwońcie go na mizerne i doczesne uciechy. Niejednokrotnie widziałam oburzające sceny, gdy młoda matka siedzi nad smartfonem albo książką, karmiąc piersią swe maleństwo. To straszne. Karmienie to czas wyciszenia. To jest ta chwila, kiedy patrząc głęboko w oczy swojej drobince - kruszynce jesteście tylko dla niej. Ciałem i myślą. Nie można wtedy odpisywać koleżankom. Nie warto odrywać się i uciekać do cudzych światów, także tych literackich. Książki poczytacie, gdy wasze dzieci pójdą w świat, jeszcze będziecie tęsknić za tym słodkim kwileniem w środku nocy, za tym niemowlęcym apelem "mamusiu, przyjdź do mnie, daj mi cysia”.

O tym, że kobiety, nawet w XXI wieku bardzo naturalnie wyczuwają, że tak właśnie ma być - wspomina w swoim felietonie Kasia Nowakowska. Niestety, dała się ponieść niezdrowej propagandzie i dostała za swoje:

Po kilku miesiącach ocknęłam się z myślą, że właściwie nie mam pojęcia czego JA chcę - może oprócz tego, że kawy (której akurat pić nie mogłam - peszek). Poza tym mgła. Nie byłam w stanie określić, co sprawiłoby mi radość, czego mi brakuje i dokąd zmierzam.

Znam koleżankę Nowakowską nie od dziś i wiem, że zwyczajnie się biedula naczytała. Namąciła sobie w głowie jakimiś dziwnymi lekturami, poradnikami, które przecież mają góra kilkadziesiąt lat. A nasz instynkt macierzyński to kwestia nawet nie setek, a tysięcy lat. To jedna z pierwotnych funkcji. Konflikt, smutek, rozdarcie, w konsekwencji brak radości wynika właśnie z tego, że chcemy zaprzeczać swojej podstawowej roli społecznej. Dziewczyny, pamiętajcie gdzie stali łowcy, a gdzie wtedy byłyśmy my!

Słusznie też zauważa Aleksandra Zielińska w swoim felietonie z tej e-bookowej antologii - dziewczyny, największymi wrogami młodych matek są inne młode matki. Nikt tak nie dopiecze wam i nie zrujnuje waszego spokoju, jak ta zołza, wasza koleżanka, choćby i wirtualna, choćby znana tylko po nicku z forum mamusiek. To one wam gadają, że jest źle i będzie gorzej, to one zasiewają ziarno niepewności, to one zdiagnozują katarek waszego maluszka jako toczeń. Te podłe strzygi.

Lepiej więc poświęcać czas dziecku niż koleżankom. Dziecko jest wasze, WASZE, a koleżanki przychodzą i odchodzą. Dlatego cieszy mnie, że Madzia Acer napisała o zaletach wynikających ze spędzania czasu z naszymi maleństwami. Zgadzam się, bycie matką daje tyle profitów, a często zapominamy o tak prozaicznych sprawach jak możliwość spacerku z maluszkiem (świeże powietrze! przecież siedząc w biurze niszczymy swój kręgosłup, wdychamy cudze zarazki i robimy mnóstwo bezużytecznych rzeczy!), wspólnego czytania książeczek i wiele innych radosnych momentów. To co, że gubią przedmioty (o czym wspominam sama w niepublikowanym na Fochu tekście z antologii), że plamią i łobuzują - niekiedy tak, że nawet tak święta osoba jak mamusia może być nieco wytracona z równowagi! Przecież dzieciaczki to wszystko, one są całym naszym światem i definiują nas w całości.

Więc mamunie kochane, kiedy ktoś was zapyta, czy możecie mieć wszystko, odpowiedzcie radośnie chlapiąc śliną na boki (z lekkim obłędem w oczach) "WSZYSTKO A NAWET WIĘCEJ, BO CHYBA ZNÓW JESTEM W CIĄŻY! NIAHAHAHAHAHAHA!”. Ale zanim to zrobicie, to poczytajcie sobie spokojnie nasze teksty.

Więcej o: