Współuzależnienie od seksu - problem, o którym mówi się zbyt rzadko

Niedawno pojawiła się u mnie w gabinecie kobieta, która opowiadała o tym, że nie może rozstać się z uzależnionym od seksu mężem. Mimo że wie, że jest krzywdzona. Temat współuzależnienia od seksu - nie tylko uzależnienia - jest podejmowany zbyt rzadko. Dlatego o nim piszę.

Współuzależnienie kojarzy się zazwyczaj z problemami osób, których bliscy są uzależnieni od alkoholu. Jednak termin ten dotyczy też relacji i bliskich związków z osobami cierpiącymi z powodu innych uzależnień - na przykład od seksu. Zwykle mamy tendencję do skupiania się na tych, którzy wg nas chorują. Zapominamy lub wypieramy to, że uzależniony partner to również często uzależniona jego/jej „druga połówka”.

Uzależnić można się niemal od wszystkiego i wszystkich (fot. Flickr)Uzależnić można się niemal od wszystkiego i wszystkich (fot. Flickr)

Współuzależnienie nie jest tym samym, czym jest odpowiedzialność lub wina. Nie jest to również partnerskie towarzyszenie uzależnionemu w jego problemie czy oparte na transparentnej komunikacji wsparcie w trudnych chwilach. Najkrócej, to nadmierne zaangażowanie i całkowita koncentracja na osobie uzależnionej - przejawiająca się między innymi rozwiązywaniem za bliskiego jego kłopotów. Współuzależnienie to również autodestrukcyjne zachowania, do których ucieka się współuzależniona osoba, aby poradzić sobie z niezdrowym życiem, spowodowanym przez uzależnienie bliskiej osoby. Osoby współuzależnione najczęściej bardzo głęboko tkwią w problemach, rozterkach i działaniach, które podejmuje osoba uzależniona. Ich wzajemne relacje stają się bardzo trudne, czasem wręcz niemożliwe do ułożenia.

Warto tu podkreślić, że najważniejszym obszarem życiowym dla współuzależnionego staje się powoli sam obiekt i jego zgubny dla bliskich nałóg. Życie zaangażowanych w taką relację osób staje się „równią pochyłą”. Wszystko zostaje podporządkowane destrukcyjnym zachowaniom uzależnionego partnera: zarówno życie emocjonalne, indywidualne, jak i kontakty społeczne czy towarzyskie.

Seks - to nie jest niczym nowym - jest tematem intymnym i delikatnym. Bardzo wielu osobom trudno jest mówić o nim otwarcie nawet wtedy, kiedy życie seksualne obojga partnerów jest satysfakcjonujące lub wręcz szalenie udane. Chyba że żartem, wtedy czasami jest łatwiej. I nic dziwnego, że potrzeba zachowania wewnątrz rodziny tematów dotyczących seksualności jest jeszcze większa, kiedy okazuje się, że w związku pojawiają się problemy seksualne - jak np. taki, że jedno z partnerów jest od seksu uzależnione. Sam seksoholizm jest tematem trudnym i wstydliwym. O osobach dotkniętych tym nałogiem nie mówi się zbyt często, za to nadużywa się tego słowa lub wspomina o zjawisku przy okazji rozmów o filmach czy książkach.

Kadr z filmu Kadr z filmu "Wstyd", w którym pojawił się temat seksoholizmu (fot. mat. prasowe)

Podobnie rzadko - lub jeszcze rzadziej - mówi się publicznie o partnerach osób dotkniętych tym uzależnieniem. Emocje takie jak gniew, cierpienie, upokorzenie, wstyd tym bardziej powodują chęć zachowania skrytości i pilnowania granic tajemnicy życia seksualnego. Współuzależniona osoba próbuje za wszelką cenę ukryć zdrady, ryzykowane i impulsywne zachowania seksualne partnera. Stara się kontrolować lub wywrzeć wpływ na ukochaną osobę, nie zdając sobie sprawy z tego, w jak dużym stopniu ten problem dotyczy także jej.

Problem uzależnienia od seksu, tak samo jak innych uzależnień, nigdy nie dotyczy wyłącznie osoby uzależnionej. Jakakolwiek trudność seksualna określonej osoby przekłada się na relację - może ją wzmocnić, może również zepsuć. W przypadku uzależnienia, współuzależnieni stają się również bliscy, którzy tkwiąc w chorej relacji zmieniają swój sposób postrzegania świata. Odczuwają zaburzenia emocjonalne, a w skrajnych przypadkach posuwają się nawet do prób samobójczych. Długotrwałe, wieloletnie przebywanie pod jednym dachem z osobą uzależnioną prowadzi do obniżenia, a wreszcie utraty poczucia własnej wartości, braku umiejętności krytycznej oceny zachowania partnera, jak również własnego. Taki mechanizm powoduje, że z czasem wszystkie działania osoby współuzależnionej koncentrują się wokół uzależnionego partnera, który poszukuje przyjemności oraz rozładowania emocji w destrukcyjnych - dla siebie i związku - zachowaniach seksualnych. Stąd właśnie biorą się śledztwa, próby dowiedzenia się "prawdy", przeszukiwanie kieszeni, uprawienie seksu nawet wtedy, kiedy nie ma się na to ochoty, bo być może partner wtedy nie będzie szukał aktywności w innych miejscach. A sama aktywność seksualna jest przecież jedną ze składowych tak ważnej normy partnerskiej, której granice pod wpływem destrukcyjnych zachowań zaczynają się drastycznie zmieniać.

Seksoholik czuje się uzależniony od aktywności seksualnych, z kolei osoba współuzależniona czuje się zależna od swojego uzależnionego partnera. Bardzo często mówi się, że partner jest ofiarą lub lustrzanym odbiciem uzależnionego. To dość duże uproszczenie. Nie wskazuje na istotę problemu oraz jego przyczyny, które często tkwią w dalekiej przeszłości współuzależnionej osoby i które warto, aby zostały poddane indywidualnej terapii (np. bycie ofiarą przemocy lub wychowanie się w rodzinie uzależnionej).

Skupienie swojej uwagi na uzależnionej osobie jest dla osób współuzależnionych zwykle odskocznią i własnym sposobem na radzenie sobie z bólem i nieprzystosowaniem. Współuzależnione od seksu najczęściej są kobiety. Same stawiają się w roli opiekunek i strażniczek, co daje im złudne poczucie kontroli i władzy nad partnerem. Wierzą, że mogą pomóc uzależnionemu swoim wysiłkiem i poświęceniem. Seksoholik i współuzależniony tworzą „uzupełniającą się parę”, której trudno jest się od siebie oderwać, ponieważ każde z nich skupione jest na własnej obsesji, która utrudnia wspólne życie.

W seksualnej normie partnerskiej ważne są takie obszary, jak dojrzałość seksualna, obustronna akceptacja zachowań seksualnych, dążenie do zaspokojenia, nieszkodzenie zdrowiu obojga partnerów, nieszkodzenie innym osobom. Zbudowanie określonych zasad, zgodnych dla zaangażowanych w związek osób, wiąże się z zaufaniem, bliskością, dobrowolnością zachowań seksualnych wobec partnera, respektowaniem wzajemnych granic. Uzależnienie od seksu, szukanie spełnienia poza związkiem, liczne zdrady, wiążą się z utratą zaufania, zranieniem, poczuciem krzywdy, ryzykiem infekcji przenoszonych drogą płciową - ze złamaniem tego, co para, w ramach relacji partnerskiej, sama wypracowała.

Osoba współuzależniona - żeby zacząć proces zdrowienia - musi spojrzeć „prawdzie w oczy” i zacząć pracować nad sobą, nad własnymi doświadczeniami i przekonaniami. Ludzie wchodzą w związki i relacje w pewien sposób ukształtowani - stąd np. tak częsta tendencja do wchodzenia w związek z osobą uzależnioną, kiedy dzieciństwo spędziło się w rodzinie z takim właśnie problemem. Jeśli wzrastało się w poczuciu poświęcania się dla innych, trudno będzie traktować własne potrzeby jako wartość. Dlatego też, droga do zdrowienia nie jest łatwa i wymaga skupienia się na sobie, na odnalezieniu wartości własnego „ja”, które gdzieś po drodze zostało zagubione. Nie da się wyjść z problemu dzięki chwilowej mobilizacji. Trzeba dać sobie pomóc. Osobom współuzależnionym trudno jest przyjąć świadomość własnej bezsilności, nawet od terapeuty oczekują gotowych rozwiązań na to, jak mogą pomóc uzależnionemu. Zdecydowanie łatwiej im jest obwinić siebie, niż uznać, że nie mają kontroli nad przebiegiem zdarzeń.
Dzieje się tak między innymi, ponieważ problem współuzależnienia od seksu jest często bagatelizowany lub pomijany. Podczas gdy osoby uzależnione poddają się terapii i leczeniu, ich partnerzy zwykle są zostawiani samym sobie, bez żadnej formy pomocy. A bez odpowiedniego wsparcia osoby współuzależnione nie są w stanie sobie pomóc i pracować nad nowym stylem funkcjonowania.

Na koniec trzeba podkreślić, że pomoc i terapia współuzależnienia od seksu nie jest odpowiedzią na pytanie „co mogę zrobić, żeby pomóc swojemu partnerowi?”, tylko próbą odzyskania siebie i poczucia wpływu na - przede wszystkim - własne życie.

Więcej o: