Czy to starość? Przygody już mnie tak nie nęcą

Starość. Tu wcale nie chodzi o zmarszczki czy fizyczną niemoc. Starość to stan umysłu, to przejście w tryb wygodnictwa, to rezygnacja z przygody na rzecz tego, co sprawdzone i przewidywalne. Analizując swoje podejście do życia, zastanawiam się - starzeję się czy jestem tylko leniwa?

Co się ze mną stało? Jeszcze kilkanaście lat temu na hasło „impreza” byłam gotowa jechać PKS-em pod Warszawę do jakichś dziwnych miejscowości, żeby bawić się w drewnianych daczach lub na terenie ogródków działkowych pod Otwockiem. Przy czym zabawa, doskonała dodam, toczyła się przy zepsutym telewizorze, który jakimś cudem odbierał też fale radiowe (do dziś nie wiem, jak to możliwe).

Nie przeszkadzało mi spanie na podłodze, na kożuchu czyjejś babci, na zestawionych krzesłach oraz picie na śniadanie kawy rozpuszczalnej ze słoika. Dziś, gdy okazuje się, że impreza będzie na Ursynowie, Bemowie czy innym zamorskim terytorium znanym też pod nazwą Białołęka - odmawiam (wierzę, że mieszkańcy Białołęki mają wciąż poczucie humoru i dystans do trudnych warunków lokalizacyjnych).

PartyTak... kiedyś to się bawiłam (fot. Pexels CCo)

Podróż stopem do Budapesztu? Proszę bardzo. Kiedyś nie musielibyście mnie specjalnie namawiać. Teraz jeśli w grę wchodzi podróż do Chorwacji - tylko samolot. Ewentualnie samochodem, bo nie jest to jakaś karkołomna przygoda. Nad Adriatyk można się dostać w ciągu jednej doby. Tymczasem podróż stopem zajęła mi kiedyś trzy dni. Za to z przygodami, jak to stopem. Przyznaję, że od kiedy mam stałą pracę i 30 wiosen na karku - zdecydowanie bardziej cenię wygodę i swój czas. Dni urlopu są jak pamiątki po prababci, których nie mogę roztrwonić na ryzykowną podróż. A więc dopadły mnie choroby ludzi wiekowych - wygodnictwo i lenistwo.

Spanie gdzieś po krzakach przy drodze, gdy nie złapało się żadnej okazji - trudno, takie życie. W ogóle spanie w dziwnych miejscach, w opuszczonym szpitalu w Dubrowniku, w jakichś stodołach, na ambonie w lesie, u nowo poznanych ludzi, w kosodrzewinie (z nadzieją, że nie zje mnie niedźwiedź). Spanie na karimacie w górach, na kamieniach, takie spanie, od którego ma się permanentne siniaki na biodrach. Rozbijanie namiotu w nocy - żaden problem. Wędrowanie z 15-kilogramowym plecakiem, cóż było męczące, ale nie takie rzeczy się robiło. A obecnie? Podróżuję z walizeczką na kółkach, jak jakaś pańcia. Muszę mieć łóżko. Normalne, prawdziwe łóżko z pościelą. Pościel nie musi być wykrochmalona, dopuszczam, taką możliwość, ponieważ sama też nie krochmalę i nie oddaję prania do magla. Jeszcze. Jeszcze jest dla mnie nadzieja, że doszczętnie nie zdziadziałam.

Nie zrażało mnie mycie się w jeziorze albo w zimnej wodzie, bo ciepłej jakoś na kempingach zawsze brakowało. To był mój wakacyjny standard. Choć przyznaję, że łazienki na polach namiotowych w Chorwacji jakieś 14 lat temu prezentowały się bardzo przyzwoicie. Nie będę pisać o toaletach na polach namiotowych na Słowacji i w Polsce, bo to temat drażliwy. Być może obecnie wiele się zmieniło. Na lepsze i czystsze. Teraz na wakacyjny wyjazd szukam pokoi z łazienką lub apartamentów, ponieważ nie chce mi się już stać w kolejce do prysznica. Nie dorosłam jeszcze do hoteli all inclusive, wciąż napawają mnie trwogą.

Odrębną sprawą na spontanicznie improwizowanych wyjazdach były posiłki. Pasztety z puszki, paprykarze szczecińskie, które były takie smaczne, do momentu, gdy nie przeczytało się etykiety ze składem. Do dziś pamiętam naszą reakcję, gdy okazało się, że wyborny książę wszelkich biwaków - paprykarz zawiera plazmę krwi. Było też jedzenie chińskich zupek, również w wersji na sucho - smakują prawie jak chipsy, czyli całkiem nieźle, jednak na dłuższą metę to nie jest zdrowe i boli od nich brzuch. A teraz? Na co dzień i na wakacjach spożywam tylko jakieś zdrowe zielepachy bez konserwantów, staram się odżywiać zdrowo (cokolwiek to znaczy) i rozsądnie. Jakież to nudne oraz bez dowcipu i bez puenty.

pasztetZ ketchupem zjesz wszystko (fot. Magda Acer)

Ogólnie moja dorosłość lekko mnie przeraża. Dlatego, w ramach terapii, na obiad zjem dziś wyśmienity pasztet z ketchupem.

Magda Acer

Więcej o:
Skomentuj:
Czy to starość? Przygody już mnie tak nie nęcą
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX