Morze, woda i piasek - zastąpią najlepsze kosmetyki

Na wakacjach możecie odpocząć od kosmetyków, ale nie od pielęgnacji. Zamiast jednak wypychać po brzegi wakacyjną kosmetyczkę, lepiej sięgnąć po to, co podczas urlopu jest w zasięgu ręki: morze, piasek, owoce...

Co roku okres urlopowy poprzedza konkurs na najmniejszą kosmetyczkę zabieraną na wyjazd. Przyznam, że kiedyś też zdarzało mi się brać w nim udział. Próbowałam również niejednokrotnie swoich sił w konkursie na największą wakacyjną kosmetyczkę - nie zajęłam w nim nigdy pierwszego miejsca.

Niemniej kilka razy wyobrażałam sobie, że na wyjeździe wypróbuję te wszystkie cudowne specyfiki i rytuały, do których nie mam na co dzień głowy w domu. Co więcej, na pewno stworzę serię genialnych, choć pracochłonnych, makijaży, na których wykonanie w codziennym życiu nie znalazłabym czasu. I tak oto lądowałam pod namiotem lub w hotelu z pękatą torbą, którą otwierałam dwa razy. Pierwszego dnia, żeby wyjąć z niej pastę, krem do twarzy, szampon, mydło, balsam do ciała i dezodorant oraz ostatniego, żeby to wszystko schować.

Po urodę jedź nad morze (fot. Pexels.com)Po urodę jedź nad morze (fot. Pexels.com)

Co ciekawe, moje ciało po urlopie wyglądało zawsze lepiej niż przed. I dlatego tym razem, zamiast układać listę produktów, które MUSICIE zabrać ze sobą na urlop, przedstawiam listę dobrodziejstw, które oferuje wam salon SPA o nazwie WAKACJE:

Relaks - zapobiega starzeniu się cery, wypadaniu i siwieniu włosów, ma działanie przeciwtrądzikowe i przeciwpotne.

Świeże powietrze - zastępuje serum przeciwstarzeniowe, krem dotleniający skórę, róż do policzków, krem BB. W połączeniu z aktywnością fizyczną zastępuje również preparat na cellulit.

Ruch - niezastąpiony w walce z cellulitem oraz zastojami wody w organizmie. Niweluje szary kolor cery, poprawia jędrność skóry. Podczas urlopu polecana jest każda forma ruchu, szczególnie przechadzki. Spacery brzegiem morza (zamiast leżenia plackiem na plaży) oraz wdrapywanie się na górskie szczyty to plus sto punktów do sukcesu.

Morze - tu zaczyna robić się naprawdę ciekawie. Kąpiele w morzu zastępują podczas urlopu peelingi pod prysznicem (jeśli więc jedziesz nad morze, nie upychaj do walizki pudła ze scrubem) i preparat na cellulit. Ujędrniają skórę i dostarczają jej potężnej dawki minerałów. Morze wspomaga walkę z żylakami i pajączkami, uelastycznia ściany naczyń krwionośnych. Jeśli tak, jak ja dostajecie dreszczy na samą myśl o pełnym zanurzeniu w Bałtyku (czy Śródziemnym), to pocieszę was, że dla poprawy krążenia wystarczą spacery w wodzie do kostek, a jeszcze lepiej - do kolan. Jeśli jednak chcecie popracować nad ujędrnianiem ud, pośladków, brzucha i (brrrrrr) ramion - konieczne będzie pełne zanurzenie.

W czasopiśmie Bluszcz z 1890 roku znajduje się taki opis korzyści płynących z kąpieli morskich: „Człowiek, wchodząc do wody, doznaje w pierwszej chwili uczucia zimna, kołatania serca i zaparcia oddechu; wkrótce jednakże, zwłaszcza gdy kąpiel nie trwa zbyt długo, występuje pokrzepiające uczucie ciepła, swoboda w ruchach i zwiększenie apetytu. Skutkiem kąpieli morskich zwiększa się przeziew skóry; krew krąży szybciej skutkiem podrażnienia nerwów, co dodatnio oddziaływa na wszystkie funkcje organizmu; przemiana pierwiastków wchodzi w żywsze tempo, a temsamem odżywianie staje się dokładniejszem”.

To samo źródło podaje cenne wskazówki, jak powinna odbywać się kąpiel: „Wielce niehygienicznem jest kąpanie się w kostiumach, a prócz tego wpływ kąpieli zostaje o wiele zmniejszonym. Co innego zupełnie gdy fale uderzają wprost o skórę, a co innego, gdy między niemi a skórą znajduje się jakiś pięknie ufarbowany materyał. Jedynie włosy chronić wypada od zamoknięcia za pośrednictwem nieprzemakalnego pokrycia głowy, przekonano się bowiem, że wpływ wody morskiej nie jest korzystnym”.

Piasek - zastępuje tarkę i peeling do stóp.

Pielęgnacja? Wystarczy piasek, filtr i kapelusz (fot. Pexeles.com)Pielęgnacja? Wystarczy piasek, filtr i kapelusz (fot. Pexeles.com)

Owoce sezonowe - stosowane zewnętrznie zastępują bogate w witaminy i minerały odżywcze maski. Wystarczy rozgnieść je widelcem, można dodać jogurtu naturalnego lub kapkę słodkiej śmietanki, miodu czy oliwy z oliwek. Nie potrzebujecie skomplikowanych przepisów, ma być na luzie, można improwizować. Jeśli jednak szukacie podpowiedzi, co z czym warto wymieszać i jakie to będzie miało właściwości, zapraszam do lektury felietonu o kosmetykach owocowych i kolejnego o upiększającej mocy truskawek.

Czasem, żeby wzbogacić nieco to urlopowe SPA, trzeba jednak odrobinę zainwestować. Na przykład w oliwę z oliwek (ale jeśli planowaliście na urlopie gotowanie, to na pewno i tak macie ją pod ręką), którą będziecie nawilżać wysuszone słońcem i wiatrem włosy oraz skórę. Oczywiście, może być też olej kokosowy (ale oliwa jest bardziej uniwersalna, włosy wysokoporowate nie przepadają za olejem kokosowym). Do ochrony włosów przyda się też kapelusz (zamiast filtra do włosów w sprayu - to ten wymysł producentów, który nigdy mnie nie przekonał).

Do mycia - czarne mydło, którym możecie myć nie tylko ciało i włosy, ale również twarz i miejsca intymne, ponieważ jest to produkt bardzo delikatny.

No i krem z filtrem, chyba że w ramach filtra używacie przyklejonego na morską wodę piasku.

Jak widzicie, wakacyjna pielęgnacja, trochę z przypadku, a trochę od niechcenia, nie polega na wklepywaniu w siebie masy specyfików, a jedynie na porządnym, uczciwym wykorzystaniu urlopu i nie bójmy się tego pompatycznie określić - DARÓW LATA!

Więcej o: