"Grantchester" - brytyjski kryminał na chłodniejsze wieczory

Od września Ale kino+ rusza z nowymi serialami, które będą umilać nam jesienne wieczory. Jednym z nich będzie angielski "Grantchester".

Nazwa serialu pochodzi od nazwy miejscowości, w której duchowny Sidney Chambers, grany przez Jamesa Nortona (trochę go kocham za rolę w "Happy Valley") rozwiązuje kryminalne zagadki. Powiecie, łeee, ale to już było, żadna nowość, nudy, idź sobie stąd.

materiały producentaOczekujcie niespodzianki, albo i nie (fot. materiały prasowe)

No i macie w tym trochę racji. Scenariusz każdego z odcinków jest dość przewidywalny. Mamy tutaj połączenie starego dobrego "Herculesa Poirot" i "Endeavour". Twórcy serialu nie boją się wzorować na klasykach i trzeba przyznać, że im to wychodzi.

W serialu nie ma licznych zwrotów akcji, strzelanin i pościgów typu „zabili go i uciekł”. Mamy za to ładne zdjęcia angielskiej miejscowości i ludzi, którzy starają się żyć normalnie, choć jeszcze nie przebrzmiało echo II wojny światowej.

Co wyróżnia ten serial na tle innych, które możemy oglądać?

Ciężko jest mi to jednoznacznie stwierdzić, ale na pewno ciekawy jest wątek życia osobistego duchownego. Kościół anglikański odrzuca celibat, więc nasz bohater rozgląda się za kobietą swojego życia. I taka kobieta, owszem, istnieje, tylko nie do końca widzi się w roli żony pastora...

Mam małą obsesję na punkcie mody z lat 50. Piękne kobiety i przystojni mężczyźni. Nie chodzi mi tutaj nawet o urodę, ale styl, który posiadali. Kobiety zawsze z nienagannymi fryzurami, idealną szminką na ustach i pończochach z paskiem z tyłu. Panowie w garniturach, z ułożonymi włosami i z zadbanym zarostem na twarzy. Jest to dla mnie miła odmiana od stylu, który panuje obecnie na ulicach.

Jak wspomniałam wcześniej głównym bohaterem jest pastor, ale mamy też inspektora policji. W tej roli zobaczymy Robsona Greena, który początkowo niechętnie zgadza się brać udział w śledztwie, o którym poinformował go duchowny. Panowie początkowo nie pałają do siebie wielką sympatią, ale z czasem się to zmienia i zaczynają się dogadywać. Oczywiście, mamy tutaj kolejny raz sprawdzoną formę, z którą spotykamy się w wielu kryminałach.

Dlaczego polecam „Grantchester”?

Po prostu jest to klasyczny kryminał, który jest miłą odskocznią od mocnych, przepełnionych okrucieństwem i wulgaryzmami seriali kryminalnych. O ile bardzo lubię ciężkie klimaty, w których mam szybką akcję, to czasami dobrze jest zrobić małą przerwę i dla równowagi obejrzeć coś spokojnego. Takie jest właśnie „Grantchester” - spokojny kryminał.

„Grantchester” w Ale kino+ od niedzieli 13 września, o godzinie 20:10.

Więcej o: