Randka z piekła rodem, czyli rzecz o nauce cierpliwości

Szukanie partnera i randkowanie to sport wyczynowy. Rozczarowaniom towarzyszy zazwyczaj niesmak, niedowierzanie oraz wysoko uniesione brwi - moje. Życie singielki to koszmar.

Randki są jak sport ekstremalny (fot. Pexels.com CC0)Randki są jak sport ekstremalny (fot. Pexels.com CC0)

Randkowanie nie jest zadaniem łatwym. Jest jak pełnoetatowa robota! Człowiek musi się umalować, ubrać, przywdziać te szpileczki, do baru/restauracji się wybrać, po to tylko, aby znów się rozczarować. W tym tygodniu widzę jednego pana każdego dnia.

W poniedziałek spotkałam się z bardzo inteligentnym panem. Bardzo dużo wiedział o historii Europy, włączając w to historię Polski. Mówił po rosyjsku. Podróżował po całym świecie. Studiował w Azji. Jako jedyny przed spotkaniem zainteresował się, czy nie będę miała problemu z opiekunką dla dzieci. Stuprocentowy gentleman. No, generalnie na papierze - ideał.

No, ale jak go zobaczyłam, to od razu wiedziałam, że nic z tego nie będzie. Bo wyglądał, jak nieco młodsza kopia mojego byłego teścia. Wyobrażacie sobie całowanie się z byłym teściem?

No właśnie. Ja też nie.

Wtorkowego pana nazwijmy Aktywistą. Bo go sobie wyszukałam w internecie przed randką. Pełno go w wiadomościach było kilka lat temu, bo miał aferę z Tonym Blairem. Dziennikarz, filmy dokumentalne robi, zaangażowany w politykę. Wydawało się, że będzie bardzo interesująco. W ciągu krótkiej rozmowy telefonicznej wydawało mi się, że Aktywista ma ADHD. Podczas randki to się raczej sprawdziło.

Mówił dużo, cały czas. Zadawał mi pytania, ale odpowiedzi go nie interesowały. Bo zadawał to samo pytanie kilka razy. Po czym zapominał, co odpowiedziałam. I znów pytał o to samo. W tym wieku problemy z pamięcią, proszę pana? Poszedł do toalety. Po 15 minutach wrócił, śmierdział dymem i miętówkami.

- Palisz? - zapytałam

- Tak, ale nie papierosy. Marihuanę palę. Bo mnie rozluźnia.

- Taki spięty dzisiaj jesteś? - zapytałam

Nie był. Ale i tak sobie popalił. W połowie randki wydawał się totalnie pijany, ale dzielnie się trzymał. Po ziołach chce się jeść, więc poszliśmy do tajskiej restauracji. Tania, ale dobra. Lubię tam chodzić. Znam kelnerki.

Wspólny posiłek to dobry test, czy ta druga osoba nadaje się do wspólnego życia (fot. Pexels.com CC0)Wspólny posiłek to dobry test, czy ta druga osoba nadaje się do wspólnego życia (fot. Pexels.com CC0)

Aktywista pod wrażeniem chyba nie był, ale był głodny, było późno, więc usiedliśmy. Zdaniem Aktywisty curry było zbyt mało ostre, a warzywa były zbyt surowe.

Przyszedł rachunek. £24. Aktywista poprosił, abym mu zwrócił £10. Napiwku też nie zostawił. Zaprosił mnie na randkę w weekend. Będę zajęta.

Nie takiego finału oczekiwałam (fot. Pexels.com CC0)Nie takiego finału oczekiwałam (fot. Pexels.com CC0)

* Sylwiastep - autorka bloga - OLZUSY u Fajwokloków - mazusy.blox.pl.

bloxblox

Więcej o: