Czterdziestolatkowie oglądają filmy z lat 70. Poznaj 5 najlepszych produkcji

Urodziłam się w latach 70., w zasadzie to w ostatnim roku dekady. Dekady, która jest w moim przekonaniu jedną z najlepszych, jeżeli chodzi o kino. Filmy nakręcone w latach 1970-1979 to perełki, do których lubię wracać. Nie obędzie się bez przykładów.

Nie jestem radykalna. Oczywiście, doceniam również wcześniejsze, jak i późniejsze produkcje, ale jak się nad tym zastanowię, to najczęściej wracam właśnie do filmów nakręconych w latach 70. A że niedługo obchodzę urodziny, postanowiłam zrobić sobie prezent i wybrać 5 najlepszych filmów, które obejrzę w swoje święto. Tuż przed nim i tuż po nim prawdopodobnie też. Porzućmy zbędny minimalizm!

Wybór wcale nie był taki oczywisty, bo tych cudownych jest co najmniej czterdzieści albo więcej. Tym bardziej musiałam mocno się zastanowić, które znajdą się w pierwszej piątce i dlaczego. Okazałam się niebywale surowym selekcjonerem. Cóż się ostało?

Ojciec Chrzestny - klasyka! (fot. materiały promocyjne)

OJCIEC CHRZESTNY

O tym filmie pisałam już w różnych kontekście. W "Ojcu Chrzestnym” nie ma złych scen, nie ma przeciętnych ról, a muzyka jest klamrą, która wszystko doskonale spina. Warto wspomnieć, że druga część tej kultowej sagi również została nakręcona w latach 70. i jest to też świetny film. Ciężko wybierać między dobrym, a dobrym, więc postawiłam tutaj na genialny. Za taką właśnie uważam pierwszą część, gdzie niezapomniany Marlon Brando wciela się w postać Capo di tutti capi. Rodzina to tradycja, honor i oddanie. Rodzina to miłość, ale też nienawiść i zdrada. Kto dopuści się nienawiści i zdrady w stosunku do członka rodziny, ten zostanie surowo ukarany. Co ciekawe zdrada nie ma tutaj wymiaru fizycznego w stosunkach damsko-męskich. Żony wiedzą o kochankach, ale wiedzą też, że to do nich mężowie będą wracać i to one są członkami rodziny. Kochanki się zmienia, żony pozostają te same.

MECHANICZNA POMARAŃCZA

Za tym filmem przemawia wszystko. Od reżysera Stanleya Kubricka, przez doskonałą kreację Malcolma McDowella, który wciela się w postać Alexa DeLarge do ścieżki dźwiękowej, w której słyszymy Ludwiga van Beethovena.

Opowieścią o przemocy, ironii i wyborach, które dokonujemy jest moim zdaniem godna uwagi z bardzo wielu powodów. Główni bohaterowie są antypatyczni, odczuwamy do nich odrazę, a jednocześnie interesuje nas, co się z nimi stanie. Na pierwszy plan wysuwa się Alex, który jako przywódca gangu nakłania swoich kolegów do przemocy. W wyniku zdrady członków bandy, Alex zostaje ujęty przez policję i poddany terapii, dzięki której ma czynić dobro, a zło będzie wywoływało w nim cierpienie. Po opuszczeniu zakładu w życiu Alexa odwracają się role. Z oprawcy i kata staje się ofiarą. Kubrick w swoim filmie obnaża hipokryzję społeczeństwa i niejako przy okazji prezentuje obraz świata przyszłości.

Filmów Kubricka widziałam wiele, ale "Mechaniczna Pomarańcza" jest dla mnie absolutnym sztosem.

BRUNET WIECZOROWĄ PORĄ

Najlepsze filmy lat 70. to również perełki polskiej kinematografii. Na mojej prywatnej liście nie może zabraknąć Stanisława Barei. Filmy tego reżysera to kopalnia kultowych cytatów i scen, które na zawsze zapadły w pamięć polskiego widza. "Brunet wieczorową porą” ma znamiona komedii, ale za tą komiczną zasłoną stoi coś więcej. Reżyser próbuje pokazać świat absurdu, w którym przyszło mu żyć. Świat cenzorów, donosów i sytuacji z typu - nikt nic nie wie. Absurdalna jest kreacja cyganki, która przepowiada przyszłość Michałowi Romanowi, granemu przez wybitnego Krzysztofa Kowalewskiego. Znamienny jest czas, którego nie jest w stanie nikt ustalić. Padają sprzeczne komunikaty co do aktualnej godziny. To absolutnie konieczna pozycja filmowa dla tych, którzy chcą awansować do roli inteligenta, a przynajmniej mojego znajomego.

LOT NAD KUKUŁCZYM GNIAZDEM

Nikogo chyba nie dziwi ten wybór. Milosz Forman stworzył dzieło absolutne. Pokazał świat, który dla wielu z nas jest światem zupełnie obcym. Po pierwsze akcja dzieje się w szpitalu psychiatrycznym, po drugie główny bohater to złodziejaszek, a siostra przełożona to prawdziwa psychopatka. Szpital i leczenie, które ma nieść ulgę chorym, zmienia się w miejsce strachu, gnębienia i znęcania się na chorymi ludźmi. Siostra Ratched traktuje oddział jak swoje królestwo, w którym wszystko ma działać według jej wytycznych. Każdy odstęp jest surowo karany. W ten świat wkracza młody Randle Patrick McMurphy, który sprzeciwia się pielęgniarce. Sprzeciw i bunt doprowadzają w konsekwencji do wygranej siostry Ratched. Dla mnie oznacza to tyle, że wygrać z psychopatą jest naprawdę ciężko. Dodatkowym czynnikiem było miejsce. Jeżeli trafiasz na leczenie do szpitala psychiatrycznego to na pewno twój bunt jest wynikiem choroby i trzeba cię złamać.

"Lot nad kukułczym gniazdem" ma też dla mnie szersze znaczenie. Osoby typy siostra Ratched są wszędzie, w każdej grupie społecznej i jest to bardzo przerażające.

REJS

Groteska i absurd umieszczone na pokładzie statku rejsowego po Wiśle. Marek Piwowski przedstawia przekrój polskiego społeczeństwa końca lat 60. Mamy tutaj do czynienia z pseudofilozofami, donosicielami, szarą masą, którą łatwo ulepić, jeżeli ma się trochę charyzmy. Charyzmę taką ma jeden z bohaterów grany przez Stanisława Tyma. O samej treści filmu nie ma potrzeby się rozpisywać. Nie znam osobiście osoby, która chociaż raz, nie widziałaby tego filmu. Jeżeli są jednak tacy, to powinni go obejrzeć i zastanowić się nad tym, co tak naprawdę zobaczyli. Oglądając „Rejs” jako dziecko, nie rozumiałam ukrytych przesłanek filmu, wydawał mi się on po prostu zabawny. Większość dialogów nauczyłam się na pamięć i za każdym razem bardzo one mnie bawiły. Dopiero po pewnym czasie dotarło do mnie, że ten film jest tak naprawdę smutny. Pod płaszczykiem absurdalnych dialogów i scenek kryje się metafora zniewolonego społeczeństwa czasów Gomułki.

Wybór tej piątki był bardzo trudny. Na pierwszej liście znalazło się 45 filmów z lat 70. Biłam się z myślami, czy mam w piątce umieścić „Obcego”, „Gwiezdne Wojny” czy „Omen”. Wygrały jednak te wybory, ale im dłużej piszę ten tekst, tym bardziej myślę, że sama sobie założyłam stryczek na szyję, tak mocno ograniczając liczbę filmów. No trudno, słowo się rzekło. Ci z was, którzy zechcą się pochylić nad tematem niech dwa razy przemyślą swoje odpowiedzi. Możecie dać tylko pięć filmów!

Więcej o: