Jak romansować, aby nie ucierpiał na tym oficjalny związek? Pół żartem, pół serio

Temat przekraczania granic jest zawsze aktualny, opowiem więc o byciu bardzo blisko niej, o balansowaniu na krawędzi. O tym, jak podnieść sobie (i innym) ciśnienie, ale bez ryzyka zawału. Przecież nawet w udanym związku pojawia się czasem ochota na to, aby przynajmniej zerknąć w bok.

Uważaj o czym marzysz :)Uważaj o czym marzysz :)

To, że zamówiłam główne danie, nie wyklucza jeszcze ochoty na to, aby przejrzeć menu - zwykła mawiać pewna mężatka, która miała nieustanną ochotę na flirt. Czy to znaczyło, że jej związek kulał? Skądże. Wręcz kwitł, bo apetyt na komplementy, niedopowiedzenia i dwuznaczne sytuacje zaspokajała poza związkiem. Przed mężem pojawiała się zatem nasycona, pobudzona, gotowa na ostateczną konsumpcję. Nie zadręczając już go irytującym - "powiedz, jak bardzo mnie kochasz" oraz "czy ja ci się jeszcze podobam?".

Ha, wyczuwasz we wstępie pochwałę bezczelnego kokietowania, aby nie powiedzieć wprost romansowania? Nie jesteś w błędzie. Nigdy nie obiecywałam, że będę poprawna ani praworządna. Pożegnajmy Dulszczyznę. To żadna tajemnica, że romans i flirt umiejętnie poprowadzone, mogą okazać się "stymulantem" twojego kobiecego samopoczucia, a więc i twojego związku. Oczywiście, pod warunkiem, że będziesz wiedziała, jak się poruszać w świecie cynicznych kobiecych gierek. Ach, i nic nie obywa się bez konsekwencji, ale o tym też pewnie wiesz.

Zasady w świecie bez zasad

Nie kłam. Wyda ci się to absurdalne, ale szybko przekonasz się, że jest to konieczne. Mężczyźni słyszą to, co chcą usłyszeć. I są w stanie wiele sobie wytłumaczyć, bo moc ich ego jest niezmierzona. Nie ukrywaj zatem, że masz chłopaka, narzeczonego czy męża. Większość mężczyzn wyznaje zasadę, że nie ma takiego wagonika, którego nie udałoby się odczepić. Poza tym lubią wyzwania. Łkająca za miłością singielka odstręcza. Mężatka, która pozornie nie chce niczego ani nikogo - kusi niewspółmiernie bardziej.

Dlaczego należy wyjaśnić swój stan cywilno-uczuciowy? Bo w przypadku nieprzyjemnej rozmowy z rozczarowanym adoratorem nie ma silniejszego argumentu od tego, że przecież nic nie obiecywałaś. Nie kłamałaś mówiąc, że jesteś w związku. Ach, spotkałaś się już z takim zachowaniem ze strony mężczyzny? Cóż, obie płcie rozgrywają pewne gry podobnie.

Kiedy opowiedzieć "ofierze" o partnerze? W momencie kiedy zauważysz, że jego oczy zaczyna już zasnuwać lekka mgiełka oczarowania. Nigdy wcześniej.

Nie ukrywaj, że masz giętki język. Nie, jeszcze nie chodzi o master level w fellatio. Swobodnie, z fantazją, frywolnie (ale nie rubasznie) poruszaj kwestie związane z życiem erotycznym. Zbuduj wizerunek kobiety, która lubi seks. To afrodyzjak, który może zrekompensować braki urody (oczywiście, w granicach rozsądku). Dbaj o proporcje. Jeśli będziesz mówić zbyt wiele, zostaniesz zdiagnozowana jako mitomanka. Jeżeli będziesz mówić zbyt mało, możesz zyskać miano "na pewno kłoda". Chyba że masz naturalny seksapil. Takim kobietom niewiele jest w stanie zaszkodzić. Wystarczy, że są. Etap polowania zazwyczaj ich nie dotyczy.

Zadbaj o stronę wizualną. Uwodzić można też i z typowo radiową urodą, ale będę szczera, to niestety utrudnia. Kuś, zachęcaj, ale nigdy wprost nie odsłaniaj. Daj szansę jego wyobraźni. Jest więcej niż prawdopodobne, że w wyobrażeniach będziesz wyglądać lepiej niż w rzeczywistości. On nie wyobraża sobie przecież twojego cellulitu, ani chociażby rozstępów.

Uczyń go swoim autorytetem. Pompowanie ego jest co prawda mało wyszukanym rodzajem psychicznej masturbacji, ale nie zostało to jeszcze uznane za zdradę, więc przymknijmy na to oko. Stara jak świat technika laj laj laj, tylko nielicznych mężczyzn nie pobudza do zintensyfikowania wysiłków. Większość niczego nie pokocha bardziej niż wizerunku siebie jako autorytetu w twoich oczach - będzie jadł ci z ręki. Będzie również komplementował twoją urodę, ale przede wszystkim inteligencję - bo wreszcie ktoś się na nim poznał.

Powiedz mu coś, co będzie nosiło znamiona tajemnicy. Ha! Nie dość, że odkrywasz jego intelekt, to zapraszasz do świata swoich tajemnic. To niczym defloracja! Przez długi czas będzie z dumy napinał klatkę piersiową. Może zrewanżować się swoją tajemnicą, co tylko zwiększy poczucie, że jesteście sobie bliscy. A przyjaźń, ekhm, jest przecież taka niewinna. Z czasem możesz zwiększać liczbę odtajnianych informacji. Niektóre mogą być z pozoru bardzo błahe, nie wiedzieć tylko czemu związane z cielesnością. "Wiesz, uwielbiam nosić pasy do pończoch. To już chyba niemodne".

Bądź interesującą kobietą. Tylko i aż. Stały partner, któremu wydaje się, że wie o tobie wszystko może być niewdzięcznym odbiorcą. Gdy będziesz chciała czasem pokazać mu się z innej strony, może pomyśleć, że masz PMS-a lub gorączkę. Nowy mężczyzna, który spojrzy na ciebie inaczej, może zaś naprawdę sprawić, że odkryjesz w sobie zupełnie nowe zainteresowania, chęć uczenia się. Oczywiście, wszystko powinno robić się przede wszystkim dla siebie, ale spójrzmy prawdzie w oczy. Też nie ma nic przyjemniejszego od przeglądania się w zachwyconych nami oczach mężczyzny.

Najbezpieczniejszy romans to nieskonsumowany romans. Podnosi ciśnienie, policzek barwi rumieńcem, dodaje euforii podobnej do tej, która pojawia się na początku związku. Łatwiej też mamić wybrańca swoją wspaniałością. Codzienność wszystko ukazuje w bezlitosnym dziennym świetle. Dopóki nie przekroczysz bariery fizycznego kontaktu jesteś niemal fair wobec swojego partnera.

Uwodzenie, przyciąganie i odpychanie jest grą dla dorosłych dziewczynek. Takich, które zdają sobie sprawę, że mimo stosowania się do wszystkich spisanych i niepisanych zasad, czasem pójdzie coś nie tak. Nie zawsze po przekroczeniu pewnych granic można wrócić, ale czy życie bez ryzyka nie jest aby jedynie powolną drogą na cmentarz?

Więcej o: