Kosmetyki naturalne, czyli co możesz wycisnąć z jabłek?

Z jabłek można robić różne rzeczy - szarlotki, crumble, soki, musy, kompoty, cydr. Można je jeść na surowo, upieczone... A można z nich także, uwaga, uwaga - robić kosmetyki! I to bardzo dobre.

Jestem przekonana, że pamiętacie szampon "Zielone jabłuszko". I choć wątpię, aby zawierał wyciąg z prawdziwego jabłka, to jego zapach był prawdziwie oszałamiający! W dzieciństwie zawsze prosiłam mamę, żeby dolewała go do wody zamiast płynu do kąpieli. Sprawdzał się wspaniale. Jako płyn do kąpieli. Bo czy sprawdzał się jako szampon, nie pamiętam.

Gdyby tylko grzeszna Ewa wiedziała, jaki skarb ma w dłoni (fot. Pexels.com CC0)Gdyby tylko grzeszna Ewa wiedziała, jaki skarb ma w dłoni (fot. Pexels.com CC0)

Dlaczego zaczynam od szamponu? Otóż, wyobraźcie sobie, że z jabłka uzyskiwana jest ni mniej ni więcej, tylko substancja myjąca - proteol ALP. Substancja ta ma bardzo cenne właściwości. Usuwa brud, ale nie narusza warstwy ochronnej skóry. Tym naturalnym detergentem (który w dodatku pieni się bardzo obficie) można myć nawet bardzo wrażliwą, skłonną do przesuszenia cerę. Oczywiście, zamiast sięgać po gotowe kosmetyki zawierające proteol ALP, wystarczy wycisnąć sok z jabłek i używać do przemywania twarzy jak toniku. Ba, w soku z jabłek można się nawet kąpać (a konkretnie - dodać go do kąpieli, bo kto wyciśnie tyle soku, aby wypełnić nim wannę?!). Podobno taka kąpiel poprawia krążenie. A z całą pewnością świetnie odżywia, napina i rozjaśnia skórę.

No właśnie, zaczęłam od naturalnego detergentu, a to przecież wcale nie ta właściwość jabłka jest najcenniejsza. Wyciągi z jabłek dobrze nawilżają skórę, przez co poprawiają jej napięcie i wygładzają, rozjaśniają drobne przebarwienia. A przede wszystkim, dzięki temu że zawierają (słynne) kwasy owocowe AHA, złuszczają martwe komórki naskórka, przyspieszają jego odnowę oraz regulują wydzielanie sebum. Dlatego używane są do produkcji peelingów i kremów. Mogą je stosować zarówno kobiety z cerą suchą, jak i tłustą, trądzikową,wrażliwą - każdy pozyska z jabłek coś dobrego dla siebie.

Coraz większą popularność zyskuje olej z pestek jabłek. Nie miałam okazji go wypróbować, ale gdybym miała opierać się jedynie na jego opisach, zająłby na mojej liście ulubionych olejów drugie, po oleju z pestek malin, miejsce. Dlaczego? Olej z pestek jabłek jest bogaty w niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, które pomagają przywrócić normalne funkcje ochronne skóry, łagodzą stany zapalne, poprawiają kondycję włosów i skóry. Podobno olej ten wspomaga syntezę kolagenu, a więc można powiedzieć, że ma działanie przeciwzmarszczkowe. Zawiera też dużą ilość naturalnej siarki, dzięki czemu łagodzi objawy trądziku, łuszczycy i innych problemów skórnych. Obecność naturalnej siarki poprawia również oczyszczanie skóry z toksyn i zwiększa produkcję kolagenu. A teraz ważna wiadomość dla wszystkich włosomaniaczek - ten olej jest świetną odżywką do włosów. Powstrzymuje ich wypadanie, nadaje im miękkość i połysk. Używany jest w dobrych szamponach i odżywkach do włosów. Ale można go oczywiście kupić w „czystej” postaci.

Kolejnym ważnym w pielęgnacji produktem pozyskiwanym z jabłek jest ocet jabłkowy! Do czego można go stosować? Ot, choćby jako tonik (po odpowiednim rozcieńczeniu) do przemywania skóry z wypryskami, zaskórnikami i zmianami trądzikowymi. Jak możecie wykonać taki tonik? Zmieszajcie jedną część octu jabłkowego z czterema częściami wody. Za pomocą płatka kosmetycznego nanieście na skórę. Po dziesięciu, piętnastu minutach zmyjcie zimną wodą. Jeśli nie macie pod ręką peelingu enzymatycznego (lub jak ja - nie znalazłaś jeszcze swojego ideału), zmieszajcie ocet jabłkowy z wodą w równych proporcjach. Rozsmarujcie na twarzy za pomocą watki, po czterech minutach spłuczcie wodą.

Sprawdzony wielokrotnie - działa! (fot. MM)Sprawdzony wielokrotnie - działa! (fot. MM)

Ocet jabłkowy można stosować jako wcierkę na skalp, szczególnie jeśli macie problem z łupieżem. Ale ocet jabłkowy pomoże także osobom, których włosy rosną wyjątkowo wolno, bowiem odżywia cebulki i pobudza włosy do wzrostu. Co jeszcze? Ach, jeśli chcecie mieć lśniące, miękkie włosy, warto robić im płukanki z octu.

To nie wszystko. Chcecie pozbyć się żółtych przebarwień płytki paznokciowej, które pozostały po lakierze? Zanurzcie paznokcie (dłonie) na dwadzieścia minut w kąpieli octowej. Po kąpieli i opłukaniu dłoni koniecznie trzeba w nie wmasować odżywczy krem. Właściwości zmiękczające octu już zostały kiedyś zareklamowane przez czytelniczki moich tekstów i sprawdzone przez redakcję. Stopy moczone w wodzie z dodatkiem octu jabłkowego są miękkie, jak pupcia niemowlaka.

Jest jeszcze jedna pochodząca z jabłek „substancja” dodawana ostatnio szczególnie chętnie do kosmetyków, a konkretnie do kremów do twarzy. Komórki macierzyste! A dokładniej - wyciągi z komórek macierzystych (ale o tym nie informują producenci na opakowaniach swoich produktów, którzy pozostawiają nas z nadzieją, że są to te żywe, komórki - eliksir młodości). Wśród wielu roślin, z których pozyskuje się ten wyciąg jest też i stara szwajcarska odmiana jabłoni. Nie miejcie jednak wątpliwości i porzućcie wszelką nadzieję - chociaż wyciągi z jabłek mają wiele cudownych właściwości, wyciąg z komórek macierzystych jabłoni (ani żadnych innych roślin) nie pobudzi do rozmnażania i regeneracji komórek ludzkiej skóry. Nie odzyskacie zatem młodości, ani też nie zachowacie jej na zawsze stosując krem z takimi wyciągami. Chociaż bez wątpienia wasza skóra będzie bardzo dobrze odżywiona.

Owszem, jeśli dobrze poszperacie w publikacjach naukowych odnajdziecie artykuł mówiący o tym, że wyciąg otrzymany z komórek macierzystych jabłoni szwajcarskiej hamuje obumieranie komórek ludzkiej skóry. Co więcej, powoduje ich intensywne namnażanie. Na szczęście (dlaczego na szczęście - wyjaśnia w Wysokich Obcasach Irena Cieślińska) jest to ściema.

Wyjątkowo w tym tekście nie odsyłam was do drogerii, a raczej do warzywniaka, na targ (lub do ogródka). Proponuję, żebyście zaopatrzyli się w jabłka i nie tylko je zjadali, ale również przygotowali sobie z nich proste kosmetyki. Oto kilka przepisów.

Maseczka nawilżająco-ujędrniająca

Jabłko ścieramy na tarce o drobnych oczkach, mieszamy z łyżką śmietany i łyżeczką oliwy. Papkę nakładamy na twarz (i dekolt). Po piętnastu minutach zmywamy letnią wodą. Skóra odzyska blask.

Maseczka odświeżająca i poprawiająca koloryt cery

Pięć łyżek utartego jabłka mieszamy z mąką ziemniaczaną, kukurydzianą lub ryżową (do uzyskania gęstej konsystencji) i nakładamy na twarz. Zamiast mąki można użyć jogurtu lub miodu. Pozostawiamy na skórze na trzydzieści minut.

Maseczka liftingująca

Miazgę z jabłek mieszamy ze świeżym białkiem kurzego jaja, zagęszczamy mąką ziemniaczaną, kukurydzianą lub ryżową. Pozostawiamy na skórze przez dwadzieścia minut. Dość szybko będzie można poczuć napinanie się skóry.

Maseczka oczyszczająca

Jabłko blendujemy, dodajemy łyżkę miodu, łyżkę jogurtu naturalnego i łyżkę płatków owsianych. Nakładamy na twarz na 15 minut. Zmywamy ciepłą wodą wykonując delikatny masaż. Nie, nie jemy, choć może kusić.

Maseczka rozjaśniająca przebarwienia

Do utartego jabłka dodajemy kilka kropli soku z cytryny. Nakładamy na twarz na piętnaście minut. Przysięgam, że będziesz wyglądać lepiej. Na wyspaną, co najmniej.

A teraz przepraszam, ale idę po jabłka.

Więcej o: