Pieniądz i dziewczyna - inwestowanie nawet małych, ale własnych pieniędzy

Cześć, jestem Marta, mam 30 lat. Od dawna chciałam grać na giełdzie. Od 2 lat faktycznie to robię i chciałam wam o tym opowiedzieć. Udaje mi się coś zarobić, wkręciłam się i czuję, że mnie to rozwija. To absurd, że jest nas, kobiet, dziewczyn tak mało w tej dziedzinie.

Panowie, już nie wiedziecie prymu na giełdzie (fot. Bartosz Bobkowski/AG)Panowie, już nie wiedziecie prymu na giełdzie (fot. Bartosz Bobkowski/AG)

Od 1973 roku kobietom wolno uczestniczyć w sesjach londyńskiej giełdy. Czyli kiedy moja mama miała 17 lat, to pierwsza kobieta "weszła na parkiet" London Stock Exchange. Kiedy ja miałam 17 lat, nawet nie przyszło mi do głowy, że gdzieś w Europie ktoś mógłby mi zabronić operacji finansowych z powodu płci. Mam nadzieję, że nasze córki, będą już szefowały agresywnym funduszom. A z co nami, dziś i teraz? Nie wiem, ale mogę opowiedzieć, o tym, co niesie ze sobą inwestowanie na rynkach finansowych, kiedy jest się świeżakiem, takim jak ja.

Chciałam zaznaczyć, że gra giełdowa jest dla mnie arcyciekawym hobby, jaram się nią, bo ciągle uczę się czegoś nowego o sobie i ekonomii, i w takim hobbystycznym tonie o tym piszę. Nie ryzykuję na giełdzie swoich oszczędności. Te trzymam w bezpieczniejszym miejscu i nie jest nim konto maklerskie.

Giełdą rządzą emocje i konflikty

Inwestowanie prawdziwych pieniędzy to emocje. Wyobraź sobie że zgubiłaś 100 zł... Wyobraź sobie, że znalazłaś 5000 zł... Że znajoma poprosiła cię o pożyczenie 10000 zł. EMOCJE. Dopiero potem decyzje. To naturalne. Giełda to oczywiście masa wiedzy, liczb, wykresów i wskaźników, ale nauczyłam się już, że one w niczym mi nie pomogą, jeśli nie umiem zgrać wiedzy z emocjami. Najlepsze podręczniki, jakie może przeczytać początkująca inwestorka to takie dotyczące samych podstaw działania giełdy, strategii inwestycyjnych i psychologii inwestowania. "Psychologię inwestowania” Johna Nofsingera kupiła mi mama, jak tylko dowiedziała się, że gram. Mamy zawsze mają rację.

Warren Buffett mówi "Bądź chciwa, kiedy inni się boją. Bój się, kiedy inni są chciwi". Obie te emocje kojarzą się jednoznacznie negatywnie. Na początku myślałam, że te kluczowe dla graczy zdania oznaczają w skrócie: "Pozbądź się emocji", bo nawet jeśli jesteś obłoczkiem spokoju, giełda dostarczy ci wielu wrażeń. Jednak znany inwestor ma na myśli coś innego. Podpowiada, że kluczem do inwestowania, nie jest unikanie emocji, ale rozpoznanie ich i sprawienie, żeby dobrze nam podpowiadały, zamiast kierować na manowce. Jest to potwornie trudne, a na początku prawie niemożliwe.

Mam za sobą kilka momentów, kiedy stwierdzenie Warrena Buffetta sprawdzało się w 100 procentach. To były chwile 1-2 dniowej paniki na rynkach, kiedy decyzjami większości kierował strach i asekuracja. Należało wtedy "być chciwym", czyli kupować przecenione akcje, a nie "bać się", czyli uciekać z rynku, sprzedając akcje po niższych cenach. Większość oczywiście robiła źle i popełniała błędy. Musiałam kilka razy bacznie obserwować siebie i innych, żeby zrozumieć, że Warren Buffett nie radzi "być emocjonalną świnią", ale podpowiada, że to trudne zarazem rozpoznać emocje, kierujące większością i spróbować postąpić dokładnie na przekór nim. To tak, jakby wchodzić w konflikt ze wszystkim, co właśnie dzieje się dookoła ciebie. Łącznie z tobą.

Giełda uczy, jak dziką dżunglą jest ekonomia

Inwestując bardzo szybko zdajesz sobie sprawę, że pieniądze to abstrakcyjna, wręcz absurdalna wartość. Może się okazać, że pewnego dnia w pięć minut zarobisz na giełdzie więcej niż harując po 9-10 godzin przez miesiąc. Jak się bardzo postarasz, to w minutę stracisz cały swój majątek. Poświęcony na zdobywanie majątku czas nie ma na giełdzie znaczenia, liczą się liczby, procenty od liczb i wynik działania na tych liczbach. Zimne i brutalnie sprawiedliwe.

Giełda uczy trudnej sztuki popełniania błędów

Jednym z najpopularniejszych serwisów ekonomicznych na świecie jest Business Insider. Serwis zdobył czytelników ciętym językiem, zaangażowaniem w opisywane tematy, umiejętnością szybkiej, czasem prowokacyjnej interpretacji wydarzeń na świecie. Henry Blodget - zanim został CEO i redaktorem naczelnym Business Insidera, popełnił w swoim zawodowym życiu masę spektakularnych błędów. Co więcej, za część z nich został sądownie ukarany! Zamiast pogrążyć się w poczuciu winy i wstydu, Henry Blodget od lat opisuje na czym polegały jego kłopoty i jak ich uniknąć. Blodget był oskarżony o to, że publicznie polecał spółki, o których później negatywnie wypowiadał się w prywatnej korespondencji. Blodget napisał morze artykułów tłumaczących, jak ustrzec się przed takimi doradcami jak on sam, min. pokazał, w jaki sposób doradcy finansowi zarabiają na rekomendowaniu słabych spółek i dlaczego jest więcej pozytywnych rekomendacji niż negatywnych. Henry Blodget teraz najczęściej pisze o swoich decyzjach i swoich pieniądzach. Nie odżegnuje się od swojej przeszłości, bo bez niej nie miałby dzisiejszej wiedzy.

Jest to skrajny przypadek, ale jeśli zdecydujecie się inwestować, na pewno poczujecie w pewnym momencie, co to znaczy popełnić błąd. Założę się, że na początku będziecie w błąd brnąc nie dlatego, że nie wiecie, co zrobić, ale dlatego, że trudno będzie się przyznać - że to był błąd. Giełda, ale chyba finanse w ogóle, uczą nie przejmowania się, nie rozpamiętywania, skupiania się na aktualnej sytuacji i podejmowania decyzji. Popełniasz błąd = czekają cię decyzje. Właściwie to samo można powiedzieć o sukcesie. Właściwie większość filmów z Wall Street w tytule jest o tym.

Giełda to adrenalina, dobra zabawa i emancypacja

Bardzo łatwo uzależnić się od ciągłego napięcia, od adrenaliny i zwykłego elementu losowości i zabawy. Ostatnio oglądałam wywiad z jedną z najstarszych kobiet na Wall Street, Irene Bergman. Zaczynała od zera, samodzielnie przez lata zdobywała doświadczenie, obserwowała chyba wszystkie krachy XX wieku, od lat zajmuje się doradztwem inwestycyjnym dla potężnych klientów. Zapytana dlaczego cały czas pracuje, mimo że mogłaby już przejść na emeryturę, starsza pani odpowiedziała krótko: "Fun", czyli "Dobrze się bawię".

Ja mogę powiedzieć, że dzięki giełdzie i zdobywaniu wiedzy o rynkach, odkryłam różne zasady rządzące liczbami, czyli "pieniędzmi", których istnienia nie podejrzewałam. Często czułam się trochę, jakbym odkrywała jakiś "Fight Club" wymyślony przez chłopaków i właśnie czytała jego kodeks.

Zanim rozpoczniesz inwestowanie, poznaj zasady rządzące bezwzględną giełdą (fot. Pexels.com CC0)Zanim rozpoczniesz inwestowanie, poznaj zasady rządzące bezwzględną giełdą (fot. Pexels.com CC0)

Przykład 1, który jest legalny, chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się, że nie powinien

Mechanizm "dźwigni finansowej" - oznacza w uproszczeniu, że za 1000 zł możesz nabyć kontrakt wart 20 000 zł i operować twoim nędznym tysiakiem tak, jakby był warty 20 razy więcej. Więc jeśli kontrakt za 20 000 zyska 1 %, to ty też zyskasz 200 zł. Ale dla twojego konta 1000 zł, to jest de facto 20 %, czyli procent, na który nie masz szans, kiedy żyjesz w świecie, gdzie 1000 zł to 1000 zł, a nie tyle, ile chcesz.

Przykład 2, o którym nie chciał słuchać mój tata

Spodziewasz się, że cena dolara pójdzie w górę, ale nie jesteś pewna. Zastanawiasz się, co zrobić? Możesz przecież jednocześnie zainwestować w spółkę, która na wzroście cen dolara zyska (bo sprzedaje produkty w Stanach za dolary, np. gry) i kupić kontrakt, który zakłada, że ten dolar jednak spadnie. Możesz w ogóle grać w ten sposób, że zyskujesz tylko wtedy, kiedy kurs spada.

Przykład 3, który trudno mi zaakceptować

W uproszczeniu analiza techniczna rynków zakłada, że "wszystko już było" i rynki cechuje powtarzalność oraz cykliczność. A przynajmniej ta powtarzalność jest statystycznie bardziej prawdopodobna, niż pojawienie się jakichś nowych zachowań. W związku z tym analizuje się aktualne wykresy, szukając analogii do poprzednich wykresów i w ten sposób szacuje się, jak może zachować się kurs w przyszłości. Np. jeśli wykres ułoży się w formację zwaną "Młot", to możemy się spodziewać odwrócenia trendu ze spadkowego na wzrostowy, chodzi tylko o to, żeby umieć rozpoznać, czy to już "Młot" czy nie. To brzmi bardzo dziwnie, kiedy czyta się o tym pierwszy raz. Opanowanie jest dosyć trudne i czasochłonne, ale to mało, niektórzy popychają tę metodę dalej. Łączą zachowania wykresu cen z fazami księżyca, astrologią, liczbami Fibonaciego, które przechodzą w tzw. fale Elliotta.

Przykład 4, który wprowadził mnie w stupor w pewien marcowy wieczór

Istnieją platformy (CFD), na których ludzie nie handlują akcjami ani towarami, ale umowami, że cena akcji lub towaru się zmieni. Wysokość tej różnicy jest tu produktem, a nie sam przedmiot transakcji. To wszystko jest robione już najczęściej z poziomu aplikacji mobilnych.

Przykład 5, w który najpierw nie wierzyłam, potem myślałam, że to tylko w Stanach, a dziś wiem, że wszędzie

Istnieją algorytmy tzw. High Frequency Trading, które min. polegają na tym, żeby rozpoznać nadchodzące transakcje, wyprzedzić je i odsprzedawać po wyższej cenie. W większości wypadków jednak nie wiadomo na czym polegają i nikt ich nie rozumie.

Każdy z tych mechanizmów jest dostępny, można go wykorzystywać w dobrym celu, można się od niego uzależnić albo po prostu zapomnieć o jego istnieniu i robić swoje. Znajomość instrumentów finansowych, jakie oferują giełdy rozwiało moje stereotypowe myślenie o ekonomii i finansach. Nie uważam ich już za sztywne i nudne dziedziny, ale za nieźle popieprzone. Po okresie przedzierania się przez podręczniki i ogólne zasady, wiem, że giełda to gąszcz technik i trudności, ale przede wszystkim ja sama muszę wiedzieć, czego chcę.

***

Jeśli którejś z was potrzebna jest ekonomiczna emancypacja, to na giełdzie jest się samą ze sobą i swoimi decyzjami. Można to naprawdę polubić. Nie chcę namawiać nikogo na giełdę. Wręcz przeciwnie. Nie jest to dobry sposób na oszczędzanie. Nie jest to najlepszy sposób na zabezpieczenie emerytury. A przynajmniej nie powinien być to jedyny sposób. Natomiast namawiam cię do zderzenia się z emocjami i wiedzą, jaką daje inwestowanie nawet małych, ale własnych pieniędzy. Jeśli masz czas i dużo determinacji, możesz zarobić na wakacje i dowiedzieć się czegoś o sobie. Dlatego założyłam na Facebooku grupę dyskusyjną: "Kobiety na giełdzie", jeśli chcesz pogadać o inwestycjach, to zapraszam.

* Marta Szczęch - bohaterka chaotyczna dobra, geek girl, dziewczyna swojego chłopaka. Zawodowo buduję internety. Od niedawna szukam sposobów na inwestowanie oszczędności, rozmawiam o tym w grupie "Kobiety na giełdzie".

Więcej o: