Wygrać ze stresem. Czy to w ogóle jest możliwe?

Stres - potrafi zmobilizować do walki i sprawić, że sięgniemy intelektualnego szczytu. Jednak gdy jest zbyt intensywny prowadzi m.in. do choroby wrzodowej, powoduje migreny i bóle kręgosłupa. Jak sobie z nim poradzić?

Czy warto się tak przejmować?Czy warto się tak przejmować? /fot. Magda Acer

Nerwy w konserwy

Kilka dni temu byłam na badaniach psychometrycznych, które są niezbędne, jeśli chcę prowadzić służbowy samochód. Oprócz testów na refleks, podzielność uwagi i spostrzegawczość, była też rozmowa z psychologiem. Padły między innymi pytania o poziom stresu w pracy oraz sposoby radzenia sobie ze stresem. Odpowiedziałam, że w zasadzie to nie mam wybitnie stresującej pracy. Jasne, zdarzają się trudne sytuacje. Czasem okazuje się, że popełniłam błąd i to jest to, co bardzo mi podnosi ciśnienie i staram się ten błąd jak najszybciej naprawić, ponieważ nienawidzę zamiatania brudów pod dywan. Czasem mój przełożony ma gorszy dzień i krzyczy na ludzi. Czasem ich wyzywa. I wtedy trzeba mu zejść z drogi. Mimo że staram się nie odbierać personalnie tych wybuchów złości, to gdzieś ten niepokój we mnie pozostaje.

A jeśli chodzi o radzenie sobie ze stresem, to kiedyś odreagowywałam takie historie szybkim papierosem, ale to było strasznie słabe, ponieważ nerwy w połączeniu z nikotyną sprowadziły na mnie klątwę bólu brzucha i kłopotów z cerą.

To tylko praca

To tylko praca. To nie jest to prawdziwe życie, więc dlaczego się tak przejmuję, dlaczego tak przeżywam gdzieś podskórnie? Choć na zewnątrz staram się zachować spokój. Wydaje mi się, że się nie denerwuję, że złe słowa spływają po mnie jak po kaczce. Ale okazuje się, że wcale tak nie jest. Organizm kumuluje te szkodliwe pierwiastki. I prędzej czy później zaczyna chorować. Bo stres to toksyna, która zatruwa ciało. W moim przypadku doprowadził do problemów ze skórą - nerwowa sytuacja i dostawałam wysypki, kłopotów żołądkowych - jeszcze nie wrzody, ale było blisko, zaczęłam też mieć problemy z kręgosłupem.

Cóż ... są różne sposoby na relaks po ciężkiej pracyCóż... są różne sposoby na relaks po ciężkiej pracy /fot. Magda Acer

Krew, pot i łzy - tajna broń w walce ze stresem

Próbowałam różnych sposobów na odreagowanie złych emocji. Papierosy, spacery po parku, czytanie książek, gotowanie, gorące kąpiele w towarzystwie pachnących świec. Taki niby relaks. Lecz wszystko to na nic. Spokojne leżenie i próby odprężenia się, wcale nie sprawiały, że myślałam mniej o trudnej sytuacji w pracy. Wręcz przeciwnie, myślałam jeszcze więcej, intensywniej i denerwowałam się jeszcze bardziej.

Odkryłam, że najlepiej odreagowuję stres podczas intensywnego wysiłku fizycznego, kiedy się zmęczę i wypocę gniew oraz frustrację. Kiedyś po pracy chodziłam na basen. Pływanie fantastycznie działa na wszystkie partie mięśni i naprawdę pozwala się zrelaksować. Na torze ścigałam się sama ze sobą i z własnymi myślami. Od kiedy mam dzieci, po pracy biegnę, żeby je odebrać z placówek edukacyjnych, więc basen po pacy teleportował się na weekend (nie, żebym zniechęcała kogoś do rozmnażania, ale nie da się ukryć, że mam mniej czasu dla siebie).

Są ludzie, nawet całkiem spora grupa, która biega. Nie jestem w tym gronie. Zupełnie nie odnajduję się w tym rodzaju aktywności, być może z powodu lenistwa, być może z powodu kontuzji stawu skokowego. Zwłaszcza bieganie w mieście, kompletnie mnie nie pociąga. Ale potrafię wyobrazić sobie, że ten sport pozwala na całkowite pozbycie się złych emocji i stresu. Odpowiedni rytm, wysiłek, pot i zmaganie się z własnym ciałem pozwalają skoncentrować się na czymś innym niż szef, który na nas nakrzyczał.

W domu staram się w miarę regularnie - czyli tak dwa, trzy razy w tygodniu ćwiczyć jogę. Jeśli nie mam czasu, ani siły na półgodzinną sesję, to przynajmniej wykonuję asany, które wzmacniają mięśnie kręgosłupa. Kręgosłup i żołądek są moim papierkiem lakmusowym, jeśli chodzi o monitorowanie poziomu stresu. Zbyt dużo nerwów i czuję nieprzyjemne skurcze w brzuchu oraz ból w dolnym odcinku pleców.

W tym momencie moim najlepszym panaceum na stres jest wspinaczka. Sport, który odkryłam za sprawą jednej z czytelniczek Focha. Kiedy jestem na ścianie, koncentruję się maksymalnie na tym, żeby "zrobić" drogę. Żeby zrobić ją elegancko, płynnie i dynamicznie, pokonując strach i fizyczne ograniczenia. I żeby jednak nie spaść i nie patrzeć w dół. Nie myśleć, o tym, że od podłogi dzieli mnie jakieś 10 - 13 metrów. I nie ma odwrotu. I kiedy zedrę sobie palce do krwi, nabiję kolejne siniaki, spocę się i przełamię lęk przed odważnym ruchem, to wiem już, że mogę wszystko. W dodatku atmosfera na ściankach wspinaczkowych i boulderowniach, przynajmniej tych w Warszawie jest genialna i wyjątkowo pozytywnie potrafi nastroić mnie na kilka dni.

Czasem wystarczy drobiazg, żeby rozładować stres, np. kawa parzona po turecku na dworcu we Wrześni, gdzie spędziłam dwie godziny czekając na pociąg do PoznaniaCzasem wystarczy drobiazg, żeby rozładować stres, np. kawa parzona po turecku na dworcu we Wrześni, gdzie spędziłam dwie godziny, czekając na pociąg do Warszawy /fot. Magda Acer

Dlatego teraz, kiedy mam stresującą sytuację w pracy, to myślę sobie o trudnej drodze którą zrobiłam na ściance albo o tym jak wdrapałam się na Kozi Wierch i ten stres robi się dużo mniejszy. Ciekawa jestem jakie macie sposoby na radzenie sobie ze stresem w pracy?

Magda Acer

PS. Niezawodnym sposobem na rozładowanie stresu jest oczywiście seks, no ale w pracy to trochę trudno i raczej nie wypada.

Więcej o: