13 tekstów, których wolałabyś nie usłyszeć od kochanka

Romans. Bywa przyjemny. Najczęściej jednak jest strasznie przewidywalny. Po pierwszych uniesieniach zaczynasz chcieć od kochanka więcej. A wtedy on zaczyna się wić jak piskorz. Oto kilka tekstów, których pewnie wolałabyś od niego nie usłyszeć (bo oznaczają, że na dłuższą metę nic z tego nie będzie).

Żona tak bardzo go nie rozumie... (fot. Pexels.com CC0)Żona tak bardzo go nie rozumie... (fot. Pexels.com CC0)

Koleżanka ma romans. Oceniać jej nie będę, nie pierwsza ci ona i nie ostatnia. Facet, jak wiadomo, wspaniały, szkoda tylko, że żonaty. Dzieci też ma. Ponieważ koleżanka rodziną nie jest specjalnie ograniczona (męża brak), to chętnie by sobie poromansowała bardziej. Z nadzieją na związek może, choć nie jest żadną ośmiorniczką, czekającą by opleść oblubieńca swoimi mackami. W każdym razie - romans jest, a oblubieniec kusi. Nadzieje robi. Piękne bajki opowiada. I ja się tym romantycznym (nie zawsze) bajkom chciałam dzisiaj przyjrzeć. Z ostrzeżeniem - jeśli pan od romansu wyraża się tymi słowami, możesz być pewna, że trzeba uciekać. Bo nic z tego nie będzie. Chyba że brak wyłączności zupełnie ci nie przeszkadza (choć warto zawsze sprawdzić, czy żonie też nie).

1. "Żona mnie nie rozumie”. No pewnie. Rzadko która jest w stanie zrozumieć romans czy potrzebę posiadania haremu. Rzadko która rozumie ucieczkowe siedzenie w pracy po godzinach, byle tylko nie musieć stawić czoła domowej rzeczywistości. Rzadko która rozumie siedzenie przed ekranem komputera do rana i rozpirzanie dziwnych stworów, żeby potem można było spać cały dzień, a wieczorem zasiąść do FIFY online. Tak, żona tego wszystkiego nie rozumie. Jesteś pewna, że ty zrozumiesz?

2. "Z tobą będzie zupełnie inaczej”. Aha. No pewnie. A ja zupełnie nie skończę zachowując się jak własna matka. Kłamać to my, ale nie nam. Oraz, niestety, tak mi przykro, ale ludzie się nie zmieniają. Ja wiem, że pod waszym wpływem on się zmieni, będzie inny. Bo on jej przecież nie kocha, a was tak. Yhym. Na ogół jednak jest tak, że ją też kiedyś kochał. No, chyba że nie.

3. "Nie uprawiamy seksu od lat. Ona czasem nawet chce, ale ja wtedy odwracam się nosem do ściany”. Podobno są tacy mężczyźni, którzy odmawiają seksu swoim żonom. Ale nikt ich nigdy nie spotkał (nie piszemy o depresji, ok?).

4. "Oczywiście, że się z nią rozwiodę. Czekam tylko na dogodny moment”. Dogodny, czyli jaki? Aż wpadnie pod samochód? Cegła rozbije jej głowę? Zorientuje się, że to małżeństwo nie ma sensu, bo mąż ją robi na boku i sama zażąda rozwodu?

5. "Chciałbym się z nią rozwieść, ale nie mogę, bo ona się wtedy zabije”. Pewnie są takie kobiety, które same nie istnieją, ale więcej jest mężczyzn, którzy chcą myśleć, że ich żony by bez nich umarły. Po prostu położyłyby się na tym małżeńskim tapczanie i umarły (najpierw głęboko westchnąwszy). Oczywiście to kompletnie nie ma zastosowania w momencie, kiedy romans wyszedłby na światło dzienne. Nie, wtedy by się nie zabiła, bo przecież wtedy usłyszałaby zapewnienie "kocham tylko ciebie, tamta to był tylko nic nieznaczący seks w delegacji. No wiesz, pijany byłem”. Tak, to bardzo uspokajające.

6. "Naprawdę bym się rozwiódł, ale ona puści mnie z torbami”. Jakiś konkret przynajmniej. Bo gdyby poszedł z torbami, to pewnie kochance też przestałby się tak bardzo podobać. "Bo to co nas podnieca, to się nazywa kasa”, śpiewa Maryla.

7. "Tylko nikomu nie mów”. Bo się wyda. A tego, wbrew pozorom nie chcemy. Jeszcze nie teraz. Żadnym koleżankom, bo nigdy nie wiadomo, która powie komu, a w tym cholernym mieście wszyscy się znają. Jeszcze gorzej, jeśli jedna z koleżanek okaże się dziennikarką - wtedy dowie się o tym cały kraj (ha ha ha).

8. "Wyjdziesz za mnie?" "Przecież masz żonę". "To wyjedziemy do Australii. Tak, jedźmy tam! Albo chociaż w góry". Boże, jaki on jest szalony. Kobiety najbardziej kochają szalonych. I skurwysynów, to jasne.

9. "Nic się nie martw, mamy otwarty związek". Zawsze wtedy mam ochotę zapytać - a czy żona już o tym wie?

10. "Jesteś dla mnie najważniejsza. Wydawało mi się, że już umarłem. Przy tobie jednak czuję, że oddycham na nowo” lub "Jestem teraz w domu. Jest żona, dzieci, a ja czuję się tak potwornie samotny”. Normalnie poeta. Albo człowiek z zaburzeniami. Ja bym się bała.

11. "Przecież jesteśmy dorośli, możemy robić co nam się podoba". Aha, pewnie. Niech żyje wolność, wolność i swoboda...

12. "Nie myślmy o tym, co będzie później, teraz jest super, żyjmy chwilą". Carpe diem, epikurejczyk normalnie. Jutro nie nadejdzie nigdy.

13. "Po prostu mogę kochać dwie kobiety na raz". A ja kocham cały świat, i co z tego?

Niestety, większość mężczyzn, którzy mają rodziny i wchodzą w romans nie mają zamiaru niczego w swoim życiu zmieniać. Jest im dobrze tak, jak jest. Mają swoje bezpieczne gniazdko, dzieci, żonę, teściów "od święta”, znajomych, z którymi spotykają się "na winie” i mają swój mały, czarny pokoik, gdzie dają upust żądzy. Mają swój mały haj, który ewidentnie umila im tę przewidywalną prozę życia, mają swój dziki seks na dywaniku czy w innym samochodzie. Och, jak fajnie, taki jestem szalony, tak do końca nie zgrzybiałem jeszcze, jeszcze ktoś na mnie patrzy z tymi ognikami w oczach. Jak to kiedyś zdradził mi kochliwy kolega (oczywiście mąż): "Wiesz, ja to się już nie pakuję w romanse z singielkami. One zawsze tak strasznie dramatyzują, żądają rozwodu i wyłączności. Interesują mnie tylko mężatki. One, tak samo jak ja, nie chcą niczego w życiu zmieniać”. Tylko czy w romansie rzeczywiście chodzi o spokojny seks z mężatką bez oczekiwań?

Więcej o: