Pąsowe poliki, czyli o cerze płytko unaczynionej

11.10.2015 19:31
Czerwień? Najlepiej na ustach (fot. Pexels.com CC0)

Czerwień? Najlepiej na ustach (fot. Pexels.com CC0) (Czerwień? Najlepiej na ustach (fot. Pexels.com CC0))

Ust korale... która z nas nie chciałaby ich mieć. Gorzej, jeśli natura zakpiła sobie okrutnie i zamiast koralowych ust mamy koralowe rumieńce na twarzy. W takim przypadku warto wiedzieć, co robić, aby nie płonąć pensjonarskim rumieńcem przy byle okazji, czyli jak pielęgnować cerę naczynkową.

Czerwień? Najlepiej na ustach (fot. Pexels.com CC0)Czerwień? Najlepiej na ustach (fot. Pexels.com CC0)

Kilka miesięcy temu, pod tekstem o cerze wrażliwej jeden z czytelników napisał, że takie określanie cery jest teraz bardzo popularne, a wręcz nadużywane - głównie w celach komercyjnych, rzecz jasna. Ja natomiast odnoszę wrażenie, że to pojęcie „cera naczynkowa” jest nadużywane. Założę się, że wiele spośród was żyje w głębokim, acz fałszywym przekonaniu, że taką cerę posiada.

Ustalmy zatem, kto ma cerę naczynkową (a w zasadzie - płytko unaczynioną), a komu się tylko tak wydaje. Czy masz kilka pękniętych naczynek wokół nosa? Na brodzie? A może kilka niewielkich pajączków na policzkach? Mam dla ciebie dobrą wiadomość: prawdopodobnie nie jesteś posiadaczką skóry płytko unaczynionej. Twoje pęknięte naczynka mogą być pamiątką po wycieraniu nosa, po nadmiernym opalaniu się bez kremu z filtrem albo po ekspozycji na silny wiatr i mróz (bez odpowiedniej ochrony). Zasiałam ziarno wątpliwości? To zadam jeszcze kilka pytań.

Czy czerwienisz się pod wpływem emocji? Czy na twojej skórze pojawia się rumień podczas gwałtownej zmiany temperatur np. gdy wchodzisz z zimnego do ciepłego? Czy pod wpływem alkoholu i ostrych przypraw rumień też się pojawia? Czy któreś z rodziców lub dziadków ma skórę naczynkową z wyraźnym rumieniem? Czy ktoś w twojej rodzinie poza rumieniem posiada tzw. „kalafiorowaty nos” czyli przerost tkanek miękkich nosa?

Jeśli na większość z tych pytań odpowiedziałaś „tak”, to prawdopodobnie posiadasz cerę płytko unaczynioną. Jeśli natomiast odpowiedzi na wszystkie pytania są twierdzące, to prawdopodobieństwo graniczy z pewnością.

Żeby wątpliwości rozwiać ostatecznie wypadało by się udać do dermatologa na konsultację. Szczególnie, że jeśli NAPRAWDĘ przypadła ci w udziale cera płytko unaczyniona, to bliższa znajomość z dermatologiem przyda się przy leczeniu trądziku różowatego, który niestety może zacząć się u ciebie rozwijać. Tak to już jest, drodzy naczynkowcy - w młodości cera określana przez nasze babcie jako „krew z mlekiem”, posiadająca niezwykle kiedyś cenioną umiejętność oblewania się rumieńcem na zawołanie, a „na starość” - trądzik.

Tak, zdecydowanie czerwień to piękny kolor. Ale nie na polikach (nosie, brodzie, czole) (fot. ML)Tak, zdecydowanie czerwień to piękny kolor. Ale nie na polikach (nosie, brodzie, czole) (fot. ML)

No, ale nie jesteśmy tu po to, żeby roztaczać takie ponure wizje, tylko żeby zająć się pielęgnacją kapryśnej, histerycznej cery płytko unaczynionej. Dlaczego histerycznej i kapryśnej? Bo jej reakcje są mocno przesadzone, o czym dobrze wiecie, jeśli ją posiadacie. Oczywiście, taką skórę najlepiej byłoby zamknąć pod kloszem - bez dostępu słońca, mrozu, wiatru, nagłych zmian temperatur, intensywnego wysiłku fizycznego, stresu, sauny, solarium, gorących kąpieli, kawy, herbaty, alkoholu, mocnych przypraw... Ponieważ nikt z nas pod kloszem żył nie będzie, pozostaje umiar w korzystaniu z uciech życia i rozsądna pielęgnacja.

Istnieje teoria, że skóra płytko unaczyniona nie lubi pielęgnacji naturalnej i najlepiej służą jej dermokosmetyki. Znana jest mi też historia pewnej blogerki, posiadaczki skóry naczynkowej, która po zastosowaniu przeznaczonych do tego rodzaju kosmetyków z półki „eko” zafundowała sobie silne podrażnienie i historia skończyła się w gabinecie dermatologicznym. Sama nigdy nie korzystałam z kosmetyków z serii aptecznych (SVR czy La Roche-Posay) przeznaczonych do pielęgnacji cery płytko unaczynionej. Nie dlatego, że uważam, że są niedobre, ale dlatego, że w moim przypadku cuda zdziałała pielęgnacja naturalna. Zatem, jak widzicie, jednego przepisu nie ma.

Moje najnowsze „odkrycie” - Odmładzający żel peelingujący do twarzy Planeta Organica (fot. ML)Moje najnowsze „odkrycie” - Odmładzający żel peelingujący do twarzy Planeta Organica (fot. ML)

Czasem spotykam się z opinią, że dany produkt „nie działa” na cerę naczynkową (ba, sama to kiedyś powtarzałam z fochem), bo istniejące pajączki nie giną. Otóż, nie giną, bo to, co już pękło, nie zginie ani od płynu micelarnego, ani od toniku, ani od kremu, glinki, czy maski. Nie ma takich cudów. Pajączki można usunąć jedynie za pomocą elektrokoagulacji lub przy pomocy lasera. Natomiast zadaniem specjalistycznych kosmetyków jest uszczelnienie naczyń krwionośnych, zapobieganie ich pękaniu oraz utrwaleniu rumienia i rozwojowi trądzika różowatego. Najlepszym więc testem działania stosowanej kuracji jest to, czy rumień pojawia się rzadziej i czy pojawiają się kolejne pajączki oraz swędzenie i podrażnienie skóry. Dobrymi opiniami cieszą się serie do cery naczynkowej polskich producentów (co z kolei mnie cieszy niezmiernie): Chantarelle RED STOP oraz FLOSLEK seria z arniką i Seria Do Skóry z Problemami Naczyniowymi.

Bardzo ważne w pielęgnacji skory naczynkowej jest jej oczyszczanie. Na co dzień lepiej zrezygnować z mycia jej wodą i wybrać płyn micelarny. Jeśli przepłukanie skóry wodą jest konieczne (bo nie wyobrażacie sobie innego mycia albo trzeba zmyć maseczkę), to później warto przetrzeć twarz tonikiem. Ewentualnie zamiast używać zwykłej kranówki można spryskać twarz wodą termalną. Jeśli wasza skóra toleruje ekstrakty roślinne, to wodę można zastąpić hydrolatami (najlepiej oczarowym, z kocanki, a jeśli, jak ja, nie tolerujecie tych zapachów, to z gorzkiej pomarańczy, czy zielonej herbaty). Hydrolaty można zresztą przelać do buteleczki z atomizerem i spryskiwać twarz mgiełką ile razy pojawi się pieczenie czy rumień. Taką mgiełką można pryskać także na makijaż.

Posiadacze skóry płytko unaczynionej nie powinni rezygnować z peelingów. Oczywiście pod warunkiem, że są to peelingi enzymatyczne. Peelingi usuwając martwe komórki naskórka pobudzają skórę do produkcji nowych komórek, zwiększając tym samym jej grubość i elastyczność. A im grubsza i bardziej elastyczna, tym mniej wrażliwa na drażniące czynniki. Moimi hitami w tej kategorii są: Peeling enzymatyczny delikatnie złuszczający Lirene, Peeling Enzymatyczny EKO Biochemii Urody, Odmładzający żel peelingujący do twarzy Planeta Organica. Wiem, że lubicie Peeling enzymatyczny Ulga dla cery wrażliwej Ziaja. Wypróbowałam go, ale po raz kolejny Ziaja nie przekonała do swojego produktu.

Doskonałym sposobem typu „dwa w jednym” - oczyszczanie i pielęgnacja jest nakładanie na twarz glinek. Do cery płytko unaczynionej polecana jest szczególnie glinka czerwona i biała.

Witamina C jest niezastąpionym składnikiem w pielęgnacji cery naczynkowej. Należy ją jeść, pić i nakładać na twarz. Na twarz oczywiście najlepiej w postaci serum. Bardzo dobre serum z witaminą C ma w swojej ofercie Biochemia Urody oraz firma Ava.

Retinol, ze względu na swoje potencjalne drażniące działanie na skórę, kiedyś był substancją jeśli nie zakazaną, to ściśle reglamentowaną w pielęgnacji cery płytko unaczynionej. Dziś jest ceniony ze względu na to, że pomaga „pogrubić” skórę. Dobrze jednak jego dawki dobierać z dermatologiem. Jeśli chcecie po kosmetyki z retinolem sięgać „na własna rękę”, to dobrze jest zaczynać od produktów z małym stężeniem retinoidów i, w zależności od reakcji skóry, zwiększać stopniowo dawki.

Kwasy powinny być stosowane pod kontrolą lekarza. Mogą ich używać osoby bez utrwalonego rumienia i bez trądzika różowatego. Jeśli jednak jesteście domorosłymi kosmetologami i nie lubicie stosować preparatów „pod kontrolą”, to wybierajcie produkty zawierające kwasy PHA.

Dobrze jest do pielęgnacji skóry płytko unaczynionej używać kilku rodzaju kremów. Po pierwsze dlatego, że problem pękających naczynek nie jest zazwyczaj jedynym problemem cery. Cera naczynkowa może być równocześnie sucha, tłusta (rzadziej, ale jednak), trądzikowa, dojrzała... Po drugie dlatego, że poza pielęgnacją należy stworzyć także barierę ograniczającą działanie szkodliwych czynników zewnętrznych takich, jak słońce, wiatr, mróz. Na pewno potrzebny jest jeden, typowo uszczelniający naczynia krem, do tego bogatszy krem ochronny na zimę, krem z filtrem na lato i coś przeciwzmarszczkowego z retinoidami na noc.

Czego unikać jak ognia? Peelingów mechanicznych, mikrodermabrazji oraz oczyszczania manualnego (czy jak kto woli - mechanicznego).

Puder do kąpieli z czerwoną glinką Pat&Rub przeznaczony dla osób z pękającymi naczynkami (fot. ML)Puder do kąpieli z czerwoną glinką Pat&Rub przeznaczony dla osób z pękającymi naczynkami (fot. ML)

Tyle o twarzy, ale przecież pozostaje ciało. Delikatna, płytko unaczyniona (zwykle jasna) skóra „lubi” pokrywać się pajączkami, a nawet całymi sieciami pajęczyn. Teoretycznie nie powinno się jej poddawać peelingom mechanicznym (smuteczek). Ponieważ jednak zasady są po to, żeby je łamać, a przynajmniej obchodzić - można próbować stosować delikatne peelingi na miejsca mniej delikatne. Czyli jeśli macie pajączki na udach, to pomińcie je podczas peelingu. Ale wykonajcie go na pośladkach, brzuchu, łydkach, przedramionach. Wszędzie tam, gdzie naczynia są mocniejsze i głębiej schowane. Najlepiej wybierać peelingi z drobnymi ziarenkami, mniejszymi nawet od kryształków cukru. W wersji na bogato można oczywiście stosować peelingi enzymatyczne. A w wersji na brudno - glinki. Jeśli dobrze poszperacie w ofertach producentów kosmetyków ekologicznych, to odnajdziecie mydła oraz produkty do kąpieli zawierające glinki, jak na przykład Białą Myjącą Glinkę Agafii pod Prysznic i do Łaźni, Czarną Marokańską Mydlącą Glinkę Do Ciała i Włosów Planeta Organica, Puder do kąpieli z czerwoną glinką Pat&Rub. Warto wypróbować ich działanie na waszą skórę.

Zobacz także
Skomentuj:
Pąsowe poliki, czyli o cerze płytko unaczynionej
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Kobieta ekstra: