Znęcasz się nad swoim dzieckiem? Z pewnością zaprzeczysz, ale czy wiesz, że możesz robić to nieświadomie?

Przemoc psychiczna stosowana jest jako narzędzie wychowawcze lub sposób komunikacji i dotyka co piątego dziecka w wieku od jedenastu do siedemnastu lat...

foch.pl

Na czym konkretnie polega przemoc psychiczna? Mnie najbardziej kojarzy się z krzykiem (na dziecko) oraz z używaniem gróźb w stosunku do niego.

MARTA SKIERKOWSKA (Fundacja Dzieci Niczyje): Krzyk może być formą przemocy psychicznej, ale nie jest jej wyznacznikiem. Krzywdzić dziecko można mówiąc całkiem spokojnie, dobierając bardzo eleganckie słowa i wysublimowane wyrażenia. Można też krzywdzić w zupełnej ciszy, nie odzywając się wcale. Wśród rodzajów przemocy psychicznej wyróżnia się bowiem niedostępność emocjonalną rodzica, przerzucanie na dziecko odpowiedzialności za „wszystkie niepowodzenia” opiekunów oraz za „wszystkie nieszczęśliwe zdarzenia” które ich spotykają, nieumiejętność oddzielenia potrzeb i przeżyć dziecka od swoich, faworyzowanie jednego z dzieci, porównywanie, wciąganie dziecka w konflikty, straszenie, demoralizowanie, ubliżanie, izolowanie i niezapewnianie mu odpowiedniej stymulacji do rozwoju.

W moim mniemaniu przemoc psychiczna to wyrachowane, celowe działanie. Przypuszczam, że częściej jednak chłód emocjonalny nie wynika z wyrachowania, a raczej z wzorców, które zostały rodzicom wpojone w ich środowisku.

- Jasne, że to w jaki sposób zostaliśmy wychowani, wpływa na to, jak postępujemy ze swoimi dziećmi. Ale niczego nie determinuje. Czerpiemy ze swojego domu rodzinnego, ale na drodze życia spotykamy też innych ludzi, dostajemy różne informacje, uczymy się, mamy swoją intuicję, dojrzewamy. To wszystko tworzy nas i nasz sposób wychowania dziecka.

Mało mówi się o chłodzie emocjonalnym - czyli uczuciowej niedostępności rodzica dla dziecka (kiedy rodzic jest surowy w komunikacji, nie jest wrażliwy na potrzeby emocjonalne dziecka, unika kontaktu fizycznego, nie potrafi wyrażać swoich uczuć), podczas gdy to postępowanie może być bardzo krzywdzące. Dzieci odbierają taki chłód jako odrzucenie i niemożność zadowolenia rodziców, cierpią. Jeżeli czują, że nie są warte zainteresowania swoich rodziców, to jak mogą poczuć się ważne dla siebie i dla świata?

Przyczyny chłodu czy braku zainteresowania ze strony rodziców mogą być różne. Ale dzieci tego nie rozumieją i nie analizują. Chłód jest chłodem. Dzieci do rozwoju potrzebują wsparcia i bliskości. Kto - jeżeli nie rodzice - może im to dać?

A co jeśli dziecko zrobi coś niewłaściwego? Na przykład będzie ociągało się przy wyjściu z domu i w konsekwencji stracimy umówioną wizytę u lekarza? Czy rodzicowi nie wolno pokazać dziecku konsekwencji jego czynów?

- Nie, każdy człowiek powinien ponosić konsekwencje swoich zachowań - naturalne i adekwatne. Przywoływanie i omawianie sytuacji, w której dziecko postąpiło niewłaściwie może mieć cel informacyjny, edukacyjny. Pokazujemy dziecku, co zrobiło źle, aby na przyszłość wiedziało, do czego to może prowadzić. Robimy to, aby coś zmienić, naprawić, aby w przyszłości dziecko postąpiło lepiej. Jeśli natomiast przywołujemy jakieś zdarzenia tylko po to, aby dziecko skrytykować, oczernić, zawstydzić („jak zwykle zrobiłeś coś złego”, „zawsze musisz coś zepsuć”, „przez ciebie znowu będziemy spóźnieni”), to tak naprawdę robimy to tylko po to, aby rozładować własną agresję, frustrację, żal. Nie spowodujemy tym poprawy zachowania dziecka, nie pokażemy, jak w przyszłości powinno się w podobnych sytuacjach zachować, czego unikać. Natomiast zaczniemy budować w dziecku przekonanie, że ono NIGDY niczego nie robi dobrze (bo przecież używamy sformułowań „zawsze”, „znowu”, „jak zwykle”). Dziecko stanie się „kozłem ofiarnym”, „naczyniem”, do którego będziemy przelewać swoje złe emocje. Czy możemy sobie wyobrazić, jakiego człowieka w ten sposób ukształtujemy?

Żeby lepiej zobrazować, o czym mówię, przytoczę zasłyszaną niedawno w tramwaju wypowiedź taty do mniej więcej sześcioletniego chłopca: „ I co, nie skasowałeś jeszcze tego biletu? Chyba nigdy nie zdążysz tego biletu skasować. Z tobą to tak zawsze. Taka ciapa ślamazarna. I co, nic sobie nawet z tego nie robisz. No puść Julkę, a nie stoisz jak to cielsko w przejściu. Jezu, z tobą tak zawsze. Weź się w garść. Ja z tobą nie mogę wytrzymać”.

Jak sobie radzić z dopadającą każdego rodzica goryczą i złymi emocjami? Żeby nie być takim gderającym rodzicem?

- Rodzice najczęściej mają dobre intencje, chcą dobrze dla swoich dzieci. Wychowanie dziecka nie jest prostą sprawą. Mało komu „idzie jak po maśle”. Rzeczywistość bywa skomplikowana, stawia przed nami wyzwania, jest dużo stresu. To normalne, że rodzic przeżywa negatywne emocje w związku z jakiś zachowaniem swojego dziecka. Kto powie, że jest wyluzowany, kiedy dziecko właśnie zalewa łazienkę, rozsmarowuje krem czekoladowy po sofie, czy znacznie opóźnia wyjście z domu w bardzo napiętym dniu? Grunt to umiejętność wyrażania tych emocji. Wielu z nas nie miało okazji, aby nauczyć się tego od swoich bliskich, a to - nie dość, że może przynieść ulgę, to jeszcze daje drugiej stronie jasną informacje o tym, co się z nami dzieje, jak się czujemy, czego oczekujemy. Czasem wystarczy powiedzieć: „Jestem zła, kiedy tak robisz, bo przez to spóźniam się do pracy i mam wtedy kłopoty”. To otwiera drogę do rozmowy i szukania rozwiązań.

Mówimy tu o cztero-, pięciolatku czy już raczej o... nastolatku?! Czy przypadkiem nie przeceniamy możliwości dzieci i nie ustawiamy ich w roli partnerów, którymi de facto dla nas nie są?

- Dialog nie oznacza, że będzie tak jak ty (dziecko) powiesz - tylko, że możemy się wysłuchać i podjąć decyzje, które będą oparte o różne punkty widzenia. A tę decyzje podejmę ja - jako rodzic, bo odpowiadam za nasz dom i jego zasady. Rozmawianie, zapraszanie do dzielenia się emocjami i poglądami buduje atmosferę szacunku wobec wszystkich członków rodziny. Nawet małe dzieci potrafią współpracować, ale muszą mieć do tej współpracy okazje i poczucie wpływu na rzeczywistość. Tu nie chodzi o przekazanie dzieciom sterów domowego życia - absolutnie! Tu chodzi o wrażliwość na to, jak nasze dzieci czują się z różnymi rzeczami, które wokół nich się dzieją. Słuchanie buduje bliskość, a dobra bliskość ułatwia współpracę. Dlatego dialog i wspólne szukanie rozwiązań są takie ważne.

Po raz kolejny rozmawiając z panią o przemocy (poprzednio o przemocy fizycznej) mam poczucie, że używając nieco na wyrost hasła „przemoc” odbiera się rodzicom narzędzia wychowawcze. Nie wolno karać, karcić, krytykować, dać klapsa... Nie wolno też przywołać do porządku (bo groźba, bo szantaż emocjonalny, bo straszenie) i zażądać posłuszeństwa.

- Ciekawe, że uznajemy, że do dzieci „dotrze” komunikat przekazany w nieprzyjemnej formie, najlepiej wykrzyczany, a na komunikat spokojny i rzeczowy - są zbyt małe... Kto mówi, że nie wolno przywołać do porządku? Rodzic - często we współpracy z dzieckiem - wyznacza zasady i egzekwuje ich przestrzegania. Jeżeli dziecko łamie zasady umowy, to ponosi wyznaczone lub naturalne konsekwencje. To uczy porządku świata i zachowania. Ale wśród naturalnych konsekwencji czynów dzieci zazwyczaj nie ma miejsca na to, że „ja sobie pójdę, a ty zostaniesz sama”, „wpędzisz mnie do grobu”, „po niegrzeczne dzieci przyjdzie kominiarz, wsadzi do worka i zabierze”, „jak nie zjesz zupy, to babcię zjedzą wilki”. To jest straszenie.

Nie zapominajmy, że dzieci uczą się także przez obserwację swoich najbliższych. Zachowanie rodziców modeluje zachowanie dziecka. Dzieci potrzebują granic, prostych zasad i przewodników po świecie w postaci najbliższych. Ich rolą jest wspieranie dziecka w dorastaniu i pokazywanie im, jak postępować. Krzyk, poniżanie, zastraszanie mogą tylko obniżyć efektywność metod wychowawczych.

Myślę, że nadszedł ten moment, w którym jeżą się włosy na głowach wielu naszych czytelników, bo oto właśnie dowiedzieli się, że stosują przemoc emocjonalną wobec dzieci. Chociaż przecież kochają... Co zrobić, żeby kochać i nie krzywdzić?

- Jest wiele takich osób, które - mimo że bardzo kochają swoje dzieci - mają kłopot z wyrażeniem i pokazaniem tych uczuć. Przyczyny mogą być różne. Pierwszym krokiem jest świadomość swoich deficytów w tym obszarze i wiedza, że to krzywdzące dla dziecka. Dopiero to pozwala uruchomić różne możliwości zmiany i wsparcia. Pomocny może być powrót do własnych wspomnień z dzieciństwa i siebie w roli dziecka. Jak odbieraliśmy przykre słowa wypowiadane przez najbliższych? Jak odczuwaliśmy porównywanie i etykietowanie? Jak czytaliśmy chłód bijący od rodziców?

Jak już mamy świadomość, możemy pracować dalej. Dla różnych osób mogą być pomocne inne formy wsparcia - np. edukacja (np. warsztaty umiejętności rodzicielskich) lub oddziaływanie terapeutyczne.

Musimy także mieć świadomość, że przemoc emocjonalna (i podkreślam - nie mówimy tu o jednorazowym „wybuchu” rodzica, a o powtarzającym się procederze) może zrujnować psychikę dziecka na całe życie, może być przyczyną samobójstw, chorób psychosomatycznych, uzależnień, trudności w budowaniu relacji partnerskich i osiąganiu satysfakcji zawodowej. Powoduje niską samoocenę, bezradność, wycofanie. Nie takiego życia chyba chcemy dla swoich dzieci.

Nie chcemy, oczywiście. Ale jest jeden problem... podobno trzy pierwsze lata życia są kluczowe w rozwoju dziecka. Tymczasem moje dziecko ma pięć, dziesięć, piętnaście lat, a ja właśnie TERAZ uświadomiłam sobie, że stosowałam przemoc psychiczną w wychowaniu. Co robić?

- Po pierwsze - nie ma rodziców, którzy nie popełniają błędów w wychowaniu dzieci. Po drugie, to nie jest tak, że jak moje dziecko skończyło 3 lata, to jest już w pełni ukształtowane i jeżeli coś wcześniej źle zrobiłam/em - to już "po ptakach". Rzeczywiście, 3 pierwsze lata życia są krytycznie ważne, ale życie przecież toczy się dalej, człowiek się zmienia przez cały czas, uczy czegoś, zapamiętuje, rozwija. I ten rozwój jest szansą. Warto inwestować w dobrą relację i dobrostan psychiczny dziecka w każdym wieku. Jestem przekonana, że to przyniesie dobre rezultaty. Bardzo istotne jest, aby rodzic miał świadomość, jakie zachowania mogą krzywdzić dzieci oraz, jeśli je do tej pory praktykował - musi mieć chęć je zmienić. Dzieci potrzebują naszych dobrych słów, obecności, uwagi, rozmowy i bliskości. Rodzice - jeżeli czujecie, że wasze dzieci mogą mieć deficyty w tych obszarach, bez względu na to ile mają lat: 3, 10, 15 czy 35 - pomyślcie o dobrych zmianach! Nie zapominajmy też, że i nasze dzieci - które bezwzględnie nas kochają - potrafią wybaczyć rodzicielskie błędy i razem z nami iść naprzód. A my każdego dnia możemy zacząć dobrą zmianę, która w naszej rodzinie zaprocentuje na zawsze.

A, i to nie jest tak, że każdy człowiek, który ma trudne doświadczenia z dzieciństwa i każde dziecko, które zostało źle potraktowane przez najbliższych, od razu potrzebują terapii i psychologa. Chciałabym to podkreślić. Czasem nawet niewielkie zmiany, nasza świadomość, zdanie sobie sprawy z czegoś i modyfikacja komunikacji mogą sprawić, że będzie nam się razem żyło o wiele lepiej i wszyscy na tym skorzystają.

Co zrobić, kiedy uświadomimy sobie, że wiele niepowodzeń w naszym życiu ma swoje źródła w nieodpowiednim traktowaniu nas przez najbliższych? Że jesteśmy ich ofiarami?

- Wiele osób ma trudne doświadczenia z różnych okresów życia. Szczególnie boli, gdy pochodzą z dzieciństwa i od najbliższych. Ale to nie powinno być nasze paliwo. Każdy dorosły człowiek sam odpowiada za swoje zachowania i czyny. Nie może swojego trudnego dzieciństwa traktować jako usprawiedliwienia do zadawania bólu innym czy porażek. To nie jest łatwe, ale nawet w takim trudnym doświadczeniu można znaleźć jakiś sens, przyjrzeć się, jak ono na nas wpływa, co nam robi. Nie możemy cofnąć czasu i sprawić, że te wszystkie nieprzyjemne rzeczy nam się nie przytrafią, ale możemy wybaczyć i zaakceptować - tak się stało, nie mamy na to wpływu, nasi rodzice wtedy inaczej nie potrafili. Kiedy czujemy, że to nam bardzo przeszkadza i komplikuje życie, warto poszukać pomocy u specjalisty. Konsultacja z profesjonalistą pozwoli zadecydować jakie kroki mogłyby być - w naszej indywidualnej sytuacji - pomocne.

***

Jak unikać przemocy psychicznej w kontaktach z dzieckiem:

- Pomyśl jak byś się poczuł, gdybyś będąc dzieckiem usłyszał to, co teraz sam chcesz powiedzieć swojemu dziecku.

- Nie zastraszaj, nie wymyślaj nieprawdziwych zagrożeń (czarna wołga to legenda miejska, niegrzecznych dzieci nie porywa kominiarz, a rozbita szyba czy pomazana ściana nie spowoduje, że osiwiejesz, zwariujesz i raczej nie wpędzi cię do grobu).

- Jeśli nie możesz powstrzymać się przed wyrzuceniem z siebie żalu czy gniewu, to unikaj przynajmniej takich sformułowań, jak „ZAWSZE robisz coś źle”, „NIGDY nie można na ciebie liczyć”, „ZNOWU coś popsułeś”.

- Mów wprost o swoich emocjach i uczuciach.

- Tul, głaszcz, pocieszaj, pielęgnuj więź z dzieckiem.

- Pamiętaj, że każdy ma prawo do popełniania błędów. Dzieci popełniają błędy często, bo na tym polega proces zdobywania wiedzy o życiu i świecie, a ich doświadczenie życiowe nie jest jeszcze na tyle bogate lub tak silnie utrwalone, żeby ich skutecznie unikały.

- Nie izoluj dzieci. Nie odmawiaj im prawa do zabaw w grupie dzieci i do przebywania w różnych miejscach poza domem. Nie stwarzaj im „bezpiecznego” środowiska w czterech ścianach mieszkania kosztem odcięcia od przyjaciół.

- Ucz się bycia dobrym rodzicem. Czytaj mądre książki o rodzicielstwie: Agnieszka Stein "Dziecko z bliska", Agnieszka Stein "Dziecko z bliska idzie w świat", Faber Mazlish "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały? Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły?", Jesper Juul "Twoje kompetentne dziecko", Thomas Gordon "Wychowanie bez porażek".

***

*Marta Skierkowska - psycholog z Fundacji Dzieci Niczyje. Fundacja Dzieci Niczyje jest największą polską organizacją pozarządową zajmująca się ochroną dzieci przed krzywdzeniem oraz pomocą dzieciom-ofiarom przemocy i wykorzystywania, ich rodzinom i opiekunom.

Więcej o: