14 sprawdzonych sposobów, jak NIE schudnąć

Sposobów na odchudzanie jest prawie tyle, co ludzi, którzy pragną schudnąć. Dlaczego więc żaden z nich nie działa?

Nie wiem, jak skutecznie schudnąć. Może moja fochowa koleżanka, Agata Żychlińska będzie w stanie wam pomóc. Ale wydaje mi się, że wiem, jak skutecznie nie schudnąć. I tą wiedzą pragnę się z wami podzielić. Lepsze to niż nic, prawda?

tortyI weź się tu człowieku opanuj. fot. red. Ręka aka Zło Wcielone

1. Idź na dietę. Jakąkolwiek, one wszystkie są dobre, ale muszę przyznać, że im bardziej restrykcyjna, tym lepsza. Rozpuszczaj proszek w wodzie zamiast posiłków, pij tylko soki, jedz tylko mięso albo tylko kapuśniak. Możesz też jeść tylko jaja na twardo i popijać je kawą. Sama kawa i papierosy też jest niezła. Efekt murowany. Chudniesz 2-3 kg na tydzień, są diety, że nawet więcej. Jednak po zakończeniu diety (przecież nie da się całe życie jechać na rozpuszczanym w wodzie proszku czy innym kapuśniaku) tyjesz w dwójnasób. Dwa razy szybciej i dwa razy więcej. Juhu!

2. Idź na dietę "ja tego nie jem”. Nie jesz więc chleba, makaronu, ziemniaków, klusek. Tłustego nie jesz i słodkiego też. Mleka nie jesz. I owoców. Wszystkiego, co ma więcej niż 30 kalorii na 100 gram. Ale tylko, jak ktoś patrzy. W domu, w zaciszu swojej kuchni i lodówki już można. Nikt nie widzi - grzechu nie ma, prawda stara jak świat (podobnie jak kradzione - nie tuczy). No bo kto ci udowodni? Zawsze można zwalić na "nie takie geny”. Jakie? No nie takie i już.

3. Zacznij ćwiczyć, tylko tak porządnie. Fest wypas, pot po plecach, codziennie, co ci tam soboty i niedziele czy inne piątki. Męcz się i katuj, nie odpuszczaj. Wiadomo - porządny wysiłek był to i zjeść można. Jedz więc, pij koktajle odżywcze, batoniki chrup. Wysiłek był, kalorie się spaliły, już można. Usprawiedliwiona.

4. Nie ćwicz wcale. Ja wiem, że niektórzy ludzie nie ćwiczą i są szczupli, ale to nigdy nie jesteś ty. To tak samo, jak to nigdy nie ty jesteś tą matką, której dziecko przesypia całe noce od drugiego miesiąca życia (kłamią!)

5. Pij herbatki przeczyszczające. Jedz tabletki, które mają rozruszać twój metabolizm. Jedz tabletki zmniejszające łaknienie. Tabletki generalnie są bardzo dobre do tego, żeby schudnąć. Wiele z nich przy okazji rzuca się na głowę. I uzależnia. A wszyscy wiemy, co się dzieje, jak człowiek próbuje potem wyjść z uzależnienia - jedzenie ewidentnie pomaga.

6. Odstaw gluten. I laktozę. I cukier. A będziesz jak Agnieszka Szulim. Co najmniej, albo co najwięcej. No, chyba że wkręcisz się na maksa w zdrowe odżywianie. W te wszystkie jaglanki i zdrowe kasze z warzywami. Naprawdę myślałaś, że one mają zero kalorii i można je jeść bezkarnie? Że od zdrowego jedzenia się nie tyje?

7. Kup sobie samochód. Jest taki wygodny. I ciepły. I można do niego wsiąść już w garażu pod blokiem i wysiąść w garażu pod pracą. I nie mieć wcale kontaktu z tą straszną zimą, z tymi śmierdzącymi kurtkami w autobusach i tramwajach. Nie trzeba chodzić, przebierać nogami, za to tak ładnie przybiera się na wadze.

8. Bardzo dobrze posprzątaj przestrzeń wokół siebie. To podobno świetny sposób na to, żeby schudnąć. Skoro ci tak dobrze idzie - zapraszam do mnie. A pojutrze do koleżanki. A potem do następnej i jeszcze jednej. Wydaje mi się bowiem, że chodzi o ciężką fizyczną pracę, a nie o posprzątaną przestrzeń wokół siebie.

9. Zacznij pracować w redakcji lajfstajlowego magazynu. Do takiej redakcji prawie codziennie przychodzi coś pysznego. I słodkiego. I z czekolady. Albo babeczki. A czasem ciasto. Pralinki. Orzeszki w cukrze. Soki. Prawie codziennie coś przychodzi, a przed świętami to już w ogóle masakra. I weź tu nie zjedz (dużo jest chwil, kiedy nikt nie patrzy).

10. Jedz dużym widelcem z małego niebieskiego talerzyka. Albo w okularach z niebieskimi szkłami. Amerykańscy naukowcy udowodnili, że to pomaga schudnąć. Ale znacie coś, czego oni nie udowodnili?

11. Nic nie jedz. Dzień albo i dwa. Koleżanka aktorka mówiła, że to jej sposób. Woli nie jeść niż ćwiczyć, bo ćwiczyć naprawdę nienawidzi. Niestety, skończyła 40 lat i sposób przestał działać (uwaga, w tym wieku wszystko nagle przestaje działać, oprócz wagi, która nagle działa bardzo dobrze, aż za dobrze czasem).

12. Kupuj codziennie świeży chlebek dla rodziny. Przecież nie dla siebie, ty w końcu nie jesz chlebka? Może tylko jedną kromeczkę, może dwie lub trzy. Z masełkiem. I miodkiem. Na grubo.

13. Zacznij od jutra. Co? Wszystko. Jeść inaczej, ćwiczyć, opanowywać żarcie. Jutro jest dobrym dniem, dzisiaj nie. Chociaż nie, dzisiaj jest świetnym dniem na "ten ostatni dzień przed jutrem, kiedy mogę zaszaleć".

14. Chodź na zabiegi. Na masaże. Smaruj się ujędrniającymi i odchudzającymi preparatami. Noś odchudzające bransoletki (akupresura) lub chodź na akupunkturę. Kąp się we wrzątku (wytapia tłuszcz), albo stosuj krioterapię (z zimna się chudnie). Wszystko po to, żeby nie musieć zastanawiać się nad tym, co jesz i czy wystarczająco dużo się ruszasz. Przecież o siebie dbasz, co nie?

Nie pytajcie mnie, jak schudnąć. Nie mam pojęcia. To znaczy teoretycznie wiem - trzeba mało jeść i dużo się ruszać. Ale w praktyce ten sposób też kiepsko działa. To jakaś magia jest, z tym odchudzaniem. Może trzeba iść do wróżki? Albo na hipnozę?

Więcej o: