E 104 - nie dla uczulonych na aspirynę, E 220 - groźny dla astmatyków. Na jakie E dodatki powinniśmy uważać i dlaczego?

Zrobię dla was krótki (no może nie taki bardzo krótki) przegląd E dodatków. Czy są szkodliwe, czy może występują w naturze i nikomu nic złego nie robią. Bo przecież nie wszystkie E są niezdrowe. Choćby E 300, czyli kwas askorbinowy - inaczej witamina C.

taa

Jesteś tym co jesz, po prostu. Tak jest i nie ma co z tym dyskutować. Tak samo jak z tym, że w bardzo wielu produktach, które trafiają na nasze talerze, znajduje się spora część tablicy Mendelejewa. Nie chcę pisać o tym, że nic nie można jeść i w zasadzie wszystko nas truje. Zdaję sobie sprawę z tego, że ilość informacji o tym, co człowiekowi może zaszkodzić i czego powinien unikać jest „nieco” przytłaczająca.

Jednak uważam, że warto wiedzieć co się je. Czy przypadkiem nie szkodzimy sobie jedzeniem? Często zupełnie nieświadomie. Po prostu nie wiemy, co się w nim znajduje. Nie wiemy skąd nagle pojawia się alergia, dlaczego boli brzuch, albo jaki jest powód tego, że dziwnego zachowania dzieci. Przyczyną może być czasem zła, przetworzona dieta. Warto pamiętać, że kiepski styl odżywania się, nie zawsze jest tożsamy z za dużą ilością tłuszczyku. Często wcale go nie widać.

Barwniki, polepszacze, konserwanty - czy substancje dodatkowe w żywności szkodzą?Piękne, kolorowe, smaczne i niezdrowe (fot. Shutterstock)

Dodatki do jedzenia dzielą się na kilka grup. Są wśród nich barwniki, konserwanty, przeciwutleniacze, emulgatory i zamienniki cukru. Są w bardzo wielu produktach spożywczych, przez co jemy ich po prostu bardzo dużo. Jeśli miałabym napisać tekst będący przeglądem wszystkich substancji dodawanych do żywności, byłby on dużo za długi. Dlatego dziś skupię się na niektórych barwnikach i konserwantach. Dwie pozostałe grupy zostawię wam i sobie na kolejny tydzień.

Barwniki - bo przecież kupujemy oczami. Jedzenie od razu lepiej smakuje jeśli ma śliczny, soczysty kolor. Do barwników należą wszystkie oznaczone jako „sto ileś tam”.

E 102 czyli tartrazyna

Nadaje żółtą barwę. Jest dodawana do napojów, także tych w proszku, sztucznych miodów (zachęcam do czytania etykiet na miodach - przecież kupując miód, sądzimy, że kupujemy coś zdrowego), produktów instant, dżemów i galaretek. Czasem jest dodawana do kasz (o zgrozo!). Powinny jej unikać osoby z astmą, u których może powodować nasilenie objawów choroby. Jej wysokie spożycie może nasilać depresję i osłabiać koncentrację. W połączeniu z innymi dodatkami przyczynia się do wywoływania ADHD u dzieci (jeśli wasze dziecko ma ADHD, wiedzcie, że odpowiednia dieta może znacznie zmniejszyć objawy tej choroby).

E 104, czyli żółcień chinolinowa

Występuje jako dodatek między innymi do napojów gazowanych, cukierków, lodów, deserów i galaretek. Może nasilać alergie skórne. Nie pomaga też wątrobie, więc jeśli ktoś ma z nią problemy, lepiej unikać E 104. Astmatycy także powinni uważać na ten barwnik - może zaostrzać objawy choroby. U dzieci może powodować nadpobudliwość. Powinni jej unikać wszyscy uczuleni na aspirynę. Jest także podejrzewana o działanie rakotwórcze. Był czas kiedy została wycofana z niektórych rynków, na przykład Australii i Wielkiej Brytanii, ale po jakimś czasie powróciła do łask.

E 110, a po ludzku żółcień pomarańczowa

Pojawia się na przykład w gumach do żucia - wiecie, w tych, które mają „żółty smak”. Dodawana jest także do płatków śniadaniowych, musztardy, dżemów, a nawet do powłok niektórych tabletek. Pojawia się w niektórych likierach, marcepanie i produktach konserwowych. Nie brakuje jej w żelkach i galaretkach. Jak działa? Może zaostrzać duszności u astmatyków. Niedawne badania prowadzone na szczurach, sugerują, że E 110 przyczynia się do powstawania nowotworów nerek. Póki co nie została jednak uznana za czynnik rakotwórczy. Produktów bawionych tym barwnikiem nie powinniśmy dawać dzieciom - mogą powodować nadpobudliwość.

E 123 amarant

Ma bardzo ładny kolor, a co za tym idzie szerokie zastosowanie w przemyśle spożywczym. Jest w ciastach w proszku, kolorowych alkoholach, sokach. Niestety znajdziemy go także w niektórych płatkach zbożowych i kaszach. Ten barwnik należy do związków azotowych - wyjątkowo niekorzystnych dla astmatyków. Powinny go unikać także osoby mające problemy z zatokami i nosem. Część badań wskazuje, że wysokie spożycie tego właśnie E przyczynia się do obniżenia płodności. Nie powinny go spożywać dziewczyny w ciąży, bo może sprzyjać powstawaniu wad wrodzonych. Moim zdaniem w tym ostatnim przypadku lepiej dmuchać na zimne.

E 124, czyli czerwień koszenilowa

Jest w kolorowych napojach, alkoholach, lodach, żelkach, budyniach, deserach, drożdżówkach, ciasteczkach. Nie jest bezpieczna dla osób chorujących na astmę i tych które są uczulone na aspirynę. U dzieci może powodować nadpobudliwość.

E 127 - erytrozyna

Pojawia się tam, gdzie są wiśnie - w przetworach, koktajlach, sokach, ciastkach. Ten barwnik zakłóca metabolizm jodu, więc nie powinny go jeść osoby mające problemy z tarczycą. Zbyt duże spożycie może też powodować trudności z koncentracją.

E 142 - zieleń

Występuje głównie w słodyczach, lodach, kremach, wyrobach cukierniczych. Może wywoływać reakcje alergiczne, powinni na niego uważać astmatycy.

E 150 a - E 150 d czyli karmel

Nadaje piękny, zachęcający do spożycia, kolor. Niestety może nasilać nieprzyjemne problemy żołądkowo-jelitowe. Może wywoływać nadpobudliwość.

E 151, czyli barwnik o pięknej nazwie - czerń brylantowa

Jest w wyrobach cukierniczych, galaretkach, żelkach. Farbowany nią jest kawior (tak, on także nie zawsze jest produktem supernaturalnym). Powinny jej unikać osoby uczulone na aspirynę. Może u nich wywołać reakcję alergiczną.

E 173 - aluminium

W przemyśle spożywczym jest wykorzystywane do powlekania powierzchni ciast i tortów. Wyjątkowo niefajny barwnik, którym może wzmagać objawy Alzheimera. Był nawet posądzany o wywoływanie tej choroby. Niekorzystanie wypływa na układ nerwowy i rozrodczy.

E 180 inaczej litorlubina

Dodawana jest do serów. Bywa, że powoduje alergie, nadpobudliwość, katar sienny. Może także powodować problemy natury żołądkowo-jelitowej.

To tylko niektóre barwniki. W polskim przemyśle spożywczym, do spożycia dopuszczonych jest ponad 60 substancji barwiących. Tu znajdziecie pełen wykaz. Są one w naprawdę wielu produktach spożywczych. Mają swoje dzienne dopuszczone dawki, wyrażające się w mg/kg masy ciała. Jak łatwo z tego wywnioskować, dzieciom łatwiej jest zjeść ich za dużo. Dlatego warto zwracać uwagę jakie produkty im kupujemy. Szczególnie jakie słodycze. Zachęcam do robienia deserów samemu. Niebawem podam wam przepisy na zdrowe desery, które możecie robić w domu. Jeśli jednak nie macie na to czasu, warto zapoznawać się z etykietkami.

żelki owocoweTakimi kolorami wiedzie się na pokuszenie! (fot. Shutterstock)

Konserwanty

W Polsce do jedzenia można dodawać środki konserwujące z listy liczącej blisko 80 pozycji. Pełen wykaz możecie znaleźć tu. Opiszę działanie kilku z nich.

E 210 - 213, czyli kwas benzoesowy i benzoesany

To środki powszechnie używane. Są w sokach, galaretkach, napojach. Znajdziemy je także w margarynach, konserwach oraz niektórych koncentratach pomidorowych. Konserwanty z tej grupy mogą wzmagać reakcje alergiczne. Powinny ich unikać osoby chorujące na astmę lub uczulone na aspirynę. Mogą nasilać dolegliwości ze strony układu pokarmowego.

E 214, czyli konserwant o trudnej nazwie - ester etylowy kwasu p-hydroksybenzoesowego

Jest dodawany do przetworów z ryb, mięsa, a także z owoców i warzyw. Występuje w margarynach, słodyczach oraz pastach do zębów. Jego zadaniem jest hamownie rozwoju drożdży i bakterii. Może nasilać reakcje alergiczne i skurcze mięśni.

E 220 do 228 - dwutlenek siarki i siarczyny

Konserwanty z tej grupy mają szerokie zastosowanie w przemyśle spożywczym. Są np. w niektórych winach i alkoholach na ich bazie. To między innymi im zawdzięczamy koszmarne kace. Można je także znaleźć w owocach suszonych, sokach, koncentratach, chrzanie i przetworach na bazie ziemniaków. Nie wiem, czy mieliście kiedyś okazję jeść morele bez „siary”. Poniżej zamieszczam zdjęcie pokazujące różnicę.

Tak, te brzydsze są bez Tak, te brzydsze są bez "siary"

Konserwanty z tej grupy powodują reakcje alergiczne, nudności, nasilanie się bóli głowy. Nie pomagają też na żołądek i jelita, a astmatycy powinni ich unikać jak ognia.

E 249 - 250 azotyny III potasu i sodu

Są w przetworach mięsnych, czyli w tym przetworzonym mięsie, o którym pisałam przed tygodniem. Nie brakuje ich także w przetworach rybnych. Są podejrzewane o działanie rakotwórcze, wywoływanie ataków astmy, chorób nerek. Unikać ich powinny osoby z nadciśnieniem.

E 251 i 252 czyli azotan V sodu i potasu

Podobnie jak poprzednia grupa, te konserwanty pojawiają się w wędlinach, mięsach i serach. Są niewskazane dla astmatyków i osób, które mają problemy z układem oddechowym. Powinni ich unikać także ci, którzy mają nadciśnienie. Za duża ilość może spowodować zawroty głowy.

To wszystko nie brzmi najlepiej, ale pamiętajmy, że te substancje szkodzą gdy się ich nadużywa. Trudno jest „przedawkować” dany dodatek z jednego produktu. Jeśli jednak ktoś je dużo przetworzonego jedzenia, suma sztucznych dodatków może już być niepokojąca. Może powodować nieprzyjemne objawy, a w konsekwencji znacznie pogorszyć zdrowie. Popatrzmy zatem na całokształt, na to jak dużo przetworzonego jedzenia jemy. I jak często.

Sztuczne substancje dodawane do jedzenia mogą powodować przykre dolegliwości i alergie. Znam bardzo wiele osób, które po zmianie diety pozbyło się niedogodności. Najczęściej były to alergie skórne, uciążliwe, brzydkie i trudne w leczeniu. Lekarze rozkładali ręce, przepisywali kolejne leki, polecali maści. Często zalecali także diety eliminujące poszczególne składniki. W skrajnych przypadkach dochodziło do tego, że nie wolno było prawie nic. Trzeba było zapomnieć o orzechach, pomidorach, czekoladzie, nabiale, rybach i innych dobrych rzeczach. Męczące i często mało skuteczne ograniczenia. Wiele z tych osób po porządnym oczyszczeniu organizmu, wyłączeniu z diety żywności przetworzonej i przerzuceniu się na naturalne kosmetyki ma się dziś świetnie.

Jeśli macie problemy ze skórą, z układem pokarmowych, z koncentracją powodem może być zła dieta. I nie tyle zła, bo niezdrowa czy tucząca, co z za dużą ilością sztucznych dodatków. Warto to skonsultować z rozsądnym dietetykiem, lekarzem lub specjalistą od medycyny niekonwencjonalnej. Mieszanki ziołowe w połączeniu z dobraną dietą oczyszczającą potrafią zdziałać cuda.

Pamiętacie jak pisałam, o tym, że kiedy wyjechałam w Bieszczady wszystkie problemy żołądkowe zniknęły jak ręką odjął? Zapewne największy udział w tym, miał panujący tam spokój. Jestem jednak przekonana, że brak sztucznych dodatków w lokalnym, robionym w domu jedzeniu także miał tu swój udział. Więc nawet jeśli nie macie żadnych negatywnych objawów po prostu uważnie czytajcie etykiety. Warto wiedzieć, co się wybiera.

Więcej o: