Typy wkurzających pasażerów w samolocie: Panna Chichotka, Krętuś Łokietek i inni

Upierdliwy współtowarzysz podróży może uprzykrzyć najbardziej ekscytująca wyprawę. Z samochodu, autokaru czy pociągu człowiek może jeszcze jakoś uciec przed natrętem. Ale z samolotu?

Czekasz na tę podróż, nóżkami przebierasz z ekscytacji. Już za parę godzin będziesz tak daleko od domu, po drugiej stronie globu, w tropikach czy innych odstających od naszych okolicznościach przyrody! Bilet kupiony, walizka spakowana, ekscytacja i wielkie szczęście, że oto urlop przed nami i... Wsiadasz do samolotu i już po kilku chwilach wiesz, że przyszło ci spędzić następnych kilka godzin w towarzystwie najbardziej upierdliwego towarzysza podróży. W zasięgu twojego wzroku, słuchu czy węchu znajduje się KTOŚ. Jest kilka typów, od których cierpnie skóra.

Leci ona i jej okruchy (szczęścia)Leci ona i jej okruchy (szczęścia)

Panna Chichotka

Leci z koleżanką na wakacje, o których marzyły od dawna, przygotowywały się tygodniami - i teraz zdają sobie relacje z owych przygotowań. Cienkim jak włosek głosikiem nadają jedna przez drugą: paznokcie, depilacja, akryl czy jednak winyl, plastry czy wosk, pasemka czy loki. Kostium dwuczęściowy wycięty, ale i taki „no wiesz, klasyczny bardziej, ale tu z takim o, z boku trochę tak i na skos, żeby była pętelka z kryształkiem na końcu i jak kupowałam, to było też z drewnianą końcówką, ale wydaje mi się, że drewniane dodatki to były dwa sezony temu, więc się jednak, no wiesz, nie zdecydowałam, choć teraz żałuję, bo jednak lepiej mi w brązie”. Wszystko to, ponieważ cieszy bardzo - wywołuje radosny chichocik, który brzmieniem mieście się gdzieś w okolicach skrobania paznokciem po tablicy.

Matka Wyjca

Postać tragiczna, bo to nie jest jej wina, że jej niemowlak źle reaguje na zatkane od ciśnienia uszy. Ale niemowlak drze się tak niewyobrażalnie głośno, że nawet najbardziej zakochane w dzieciach osoby czują, jak uszy im więdną, a pięści mimowolnie się zaciskają ze złości. Gdy już się zaczynasz przyzwyczajać do jednostajnego wycia niemowlaka, zaczyna cię nagle drażnić matczyne szczebiotanie teatralnym szeptem „ciiiiiiii, malutki, nie płacz proszę”, w którym pobrzmiewa frustracja i chęć ucieczki.

Narzekara

Wszystko źle. Ledwo zdążyła na lot, przetrzepali jej bagaż podręczny i kazali wywalić balsam, co to raptem miał dwa razy za dużą objętość niż dozwolona, no się czepiają, do jasnej Anielki. Mało miejsca na bagaż jej zostało, musiała włożyć do szafki trzy rzędy dalej, a tam niemili ludzie siedzą, pan się nie zerwał by jej pomóc, a chyba ma oczy i widział, że ma ciężki. Siedzenia niewygodne, pas jej się wrzyna w brzuch i w ogóle mogliby serwować coś smacznego, a nie takie bułki-srułki, bez smaku. Koszmar. Nienawidzi latać, nienawidzi ludzi i reszty świata też. Opowie ci o tym, bo poczuła, że musi się wygadać. Choć rzadko się w zasadzie komuś zwierza, bo ludziom nie należy ufać. Miała kiedyś taką historię z koleżanką z pracy, nie uwierzysz... (tu już trzeba się wyłączyć).

Nie ma jak uciec... / fot. pexels.com CC0Nie ma jak uciec... / fot. pexels.com CC0

Panna Zapachów Fontanna

Ma taką (dobrą teoretycznie) zasadę, że przed podróżą bardzo porządnie się myje i pacykuje, bo to przecież ważne, by było higienicznie i czysto. Dla pewności skrapia się perfumą kilka, no - kilkanaście nawet, a co tam - razy. Siedząc obok niej (a nawet w - wydawałoby się - bezpiecznym oddaleniu kilku rzędów) czujesz się tak, jakbyś wpadła do kadzi z ekstraktem najintensywniejszego zapachu świata. Łzawią ci oczy już po trzech minutach. Nie ma jednak szans, by zapach zelżał. Po godzinie Panna się psiknie dyskretnie za uszkiem i wetrze w nadgarstki więcej perfum. Żeby zapach się ładnie utrzymywał. Brr...

Gawędziarz

Bywa gorszy w swym uporze niż wyjący niemowlak. Niemowlak na ogół po jakimś czasie się zmęczy i zaśnie. Gawędziarz - bywa, że nie odpuści aż do lądowania. Chyba że masz w sobie takie pokłady asertywności, by powiedzieć „proszę do mnie NIE MÓWIĆ”. Z początku może się wydawać nieszkodliwy i ot, sympatyczny po prostu. Ale po kwadransie już wiesz, że skoro dałaś palec, zaraz weźmie całą rękę, aż po łopatkę. Gdy zamkniesz oczy, z nadzieją symulując drzemkę, ściszy głos, ale i tak wypali w stylu: „tak, bywało, że ja też spałem w samolocie, ale teraz już nie potrafię”. No szkoda.

Stary Wyjadacz

Gdzie to on nie był, czego nie widział! A w samolocie to on się czuje swobodniej, niż we własnej łazience. Ma ogromną wiedzę o serwowaniu posiłków na pokładzie dowolnej maszyny latającej, rozróżniając na linie. Wie także, które stewardesy są najmilsze, a które nie - „pani kochana, w izidżecie to zawsze coś nie tak, ale co się dziwić. Natomiast lufthansiki - wiadomo, jak to po niemiecku, porządek musi być”. Komentuje pod nosem wszystko. Nawet chmurki, bo - wiadomo - widział kiedyś lepsze.

Krętuś Łokietek

Siadasz sobie w swoim fotelu i oddychasz z ulgą, gdy okazuje się, że człowiek o monstrualnej nadwadze ma miejsce jednak w rzędzie za tobą, choć początkowo przymierzał się do tego obok ciebie. I potem pojawia się on. Całkiem względny, szczupły, widać, że zadbany - więc nie będzie tragedii, a kto wie, może nawet będzie miło. Wita się grzecznie, siadając obok ciebie. I się zaczyna. To człowiek, który czuje się dobrze tylko wtedy, gdy jego łokcie nie dotykają korpusika. Więc rozkłada je na podłokietnikach tak, że musisz się wessać niemal do wewnątrz jeśli nie chcesz co chwila się na ów łokieć nadziewać. Jakby tego było mało - łokcie nie pozostają zbyt długo w stanie spoczynku, co chwila się lekko przemieszczają, bo twój współpasażer się wierci. Gdy więc, po jakimś czasie udaje ci się zapaść z zbawienną dla długich lotów drzemkę - niechybnie zostajesz z niej, dosłownie, wytrącona.

Nigdy nie wiesz, na kogo trafisz... / fot. pexels.com CC0Nigdy nie wiesz, na kogo trafisz... / fot. pexels.com CC0

Czarny Pazur

Nie mylić z Czarkiem Pazurą, który w tym starciu byłby bardzo pożądanym współpasażerem, choćby próbował cię podrywać dialogami ze swoich filmów. Czarny Pazur jest trochę na bakier z higieną. Zapaszek przedwczorajszej i wczorajszej koszulki, która jest zarazem i dzisiejszą nie zwiastuje niczego dobrego. Brud za paznokciami przyprawia cię o odruch wymiotny. Błogosławisz fakt, że nie chce do ciebie zagadać, bo nie jest oczywiste czy i kiedy mył zęby.

Chrapak vel Opadająca Głowa

Nie gada, nie zaczepia, nie pachnie źle. Wydawałoby się - kompan idealny. Na dodatek, ryzyko, że zagada i zapachnie szybko spada do zera, bo dość szybko zapada w sen. I wtedy się okazuje, że nikt nie jest idealny. Dźwięki, które wydobywają się z jego paszczy obudziłyby umarłego. Pochrapuje, posapuje, lekko się ślini. Nie masz jak się ewakuować, bo siedzisz przy oknie. A jego głowa niebezpiecznie ciąży w twoją stronę...

Człowiek Innej Kultury

Dyskretnie dłubie w nosie, bo mu się od klimy najwyraźniej coś przytkało. Odcharknąć mu się też zdarza, ale przecież BARDZO dyskretnie. Gdy już prawie czujesz, że zaraz będziesz womitować, podciąga rękaw, odkrywa dziwnego pypcia przy łokciu i skrupulatnie go bada. Płyny z pypcia, co się ulały - wyciera w sweter. Chcesz wysiąść.

Jestem pewna, że w swoich wędrówkach po świecie trafiliście i na inne szczególne przypadki. Chętnie poznam. Ale tylko z komentarzy... W samolocie wolę jednak Neutralsa. Bez zapachu i bez zaczepki.

Więcej o: