9 sytuacji, w których MUSISZ strzelić focha

Czy strzelam focha? Oczywiście! Są w życiu takie sytuacje, kiedy trzeba rzucić talerzem o podłogę i takie, kiedy trzeba emocjonalnym tonem wykrzyczeć głośno każdą złą myśl. Są też takie, które wymagają odwrócenia się na pięcie i nadąsania się po pensjonarsku. I właśnie o tych ostatnich jest ten tekst.

poniedziałekDzień tygodnia, którego nazwy nie wypowiadamy /fot. Magda Acer

1. Poniedziałek. Śpisz sobie spokojnie, aż tu nagle jakiś osobliwy dźwięk przerywa rozkoszne marzenia o (tu należy wstawić imię właściwego bohatera, nic nie narzucam, ale...). To budzik. Chwila zastanowienia i pojawia się błyskotliwa poranna myśl, że to psikus, że ktoś złośliwie coś poprzestawiał w telefonie. Pięć drzemek później okazuje się, że to nie żart. To poniedziałek. Foch.

2. Miał zadzwonić/napisać/wysłać zdjęcie. Czekasz. I nic. Sprawdzasz. Nie, ten mail jednak nie wpadł do spamu, tego maila nie ma. Nie ma nieodebranych połączeń od NIEGO. Nic, tylko cisza, krępująca i upokarzająca, dodam. Brak, bezgwiezdność, beznadzieja. Może coś mu się stało - myślisz z podszytą naiwnością troską, właściwą kobietom oczekującym na jakiś znak. Nic z tych rzeczy, jakoś na fejsie jest wyjątkowo aktywny. Postanawiasz, że jak zadzwoni, to zachowasz godność oraz dumę i nie odbierzesz oraz nie oddzwonisz. Niech tylko zadzwoni, do cholery! Jak foch to foch.

3. Zapomniał o twoich urodzinach/o urodzinach twojego kota/o rocznicy pierwszego bzykanka, czy co tam przyrzekliście sobie obchodzić. A przyrzekaliście to sobie na Mazurach, na pomoście, w romantycznej scenerii trzcin, rybich łusek i komarów. A on zapomniał. Łajza, larwa - powtarzasz bezgłośnie, uśmiechając się złowrogo. Zapomniał i jak gdyby nigdy nic jeszcze pyta, o co chodzi. Co to za mina, skąd te dąsy, rybeńko? Odpowiadasz zgodnie z prawdą, że NIC SIĘ NIE STAŁO. Lecz odpowiadasz w taki sposób, żeby on już wiedział, że coś się stało. Z lodowatą miną i pozą zwycięzcy obserwujesz, jak się wije w domysłach, jak się męczy.

4. Zdrada w pracy. Umówiłaś się z Krysią z windykacji na kawę. Nerwowo przebierałaś nóżkami, bo nie ma to jak biurowe ploteczki. W końcu, kto ma wiedzę, ten ma władzę. Zachodzisz po Krychę, a ta już kawuje z Jadzią. I po kolejną kawę nie zejdzie. No przecież tak się nie robi. Od tej pory postanawiasz chodzić na kawę solo lub z Grzegorzem z księgowości.

Nie i jużNie i już /fot. Magda Acer

5. Dał ci więcej lat niż masz w rzeczywistości. Najgorsza z najgorszych zniewag - postarzenie. Wyrzucasz go ze znajomych na fejsie. Foch na lata.

6. Upił się. Miał wrócić kulturalnie, jak człowiek, przed północą, ponieważ w niedzielę byliście umówienie na rodzinny obiad. Tymczasem przynieśli go koledzy około drugiej nad ranem. Chowasz wszystkie tabletki przeciwbólowe oraz witaminy. Powstrzymujesz się bardzo mocno od zakręcenia zaworów z wodą. Nie odzywasz się przez trzy dni.

7. Nie powiedział ci nic miłego. Wyszykowałaś się na randkę jak ta lala. Wyglądałaś szałowo w czym utwierdzały cię wymowne spojrzenia przechodniów. Szłaś pewnym krokiem w szpilkach i pięknej sukience, radośnie kołysząc biodrami, a on nie powiedział ci żadnego komplementu. Żadnego, dokładnie zero. Jedyne słuszne wytłumaczenie jest takie, że koleś ma chore oczy, jakąś gigantyczną wadę wzroku i zwyczajnie nie widzi jak pięknie wyglądasz. Ten wniosek przekonuje cię, że nie będziesz się więcej umawiać z osobą o kiepskim wzroku. To słaby materiał na ojca, jeszcze pomyli dziecko z kotem lub co gorsze z przerośniętym kabaczkiem. Po 30 minutach wychodzisz z kawiarni i nie pozwalasz się odprowadzić.

8. Obiecał i nie dał. Miał to być wieczór z fantastyczną przygodą lingwistyczną, zaklinał się, że pokaże ci cały alfabet oraz nieznane jeszcze litery, jakieś nowe głoski. Wróciłaś z pracy, wykąpałaś się, założyłaś zmysłową bieliznę, a tu nici z minetki, bo go zatoki bolą. Źle się poczuł, w pracy go tak jakoś zmogło, pewnie od klimatyzacji nierozsądnie włączonej. A tak w ogóle to zrób mu herbatę i kompres i nie chodź taka roznegliżowana, bo się przeziębisz i nie będziesz mogła się troszczyć o swojego misia. Ostentacyjnie stawiasz herbatę w takiej odległości, żeby jednak musiał wstać z kanapy. Następnie zabierasz się za odkurzanie, nastawiasz głośno płytę NIN w sąsiednim pokoju i wychodzisz na miasto z koleżankami. Oczywiście ma blokadę lodową na co najmniej dwa tygodnie.

Nie, wcale.Nie, wcale. /fot. Magda Acer

9. Koleżanka kupiła TWOJĄ sukienkę. Pokazałaś jej sukienkę marzeń, idealną i doskonałą. Jeszcze tylko tydzień do wypłaty i będzie twoja. A ta pseudokoleżanka, żmija normalnie, podkupiła ci ją i przyszła w niej z triumfalnie do pracy. Od tej pory postanawiasz, że zawsze będziesz wyglądać pięknie, ponieważ nigdy nie wiadomo kiedy się spotka kogoś, kogo się nienawidzi. W liceum było podobnie, tyle że w roli sukienki występował chłopak.

Focha można też oczywiście strzelić bez żadnego konkretnego powodu. Tylko tak od niechcenia, dla zasady. Żeby zaznaczyć wyższy poziom dezaprobaty. A Wy kiedy MUSICIE strzelić focha?

Magda Acer

Więcej o: