7 sposobów na to, aby rozstanie cię wzmocniło

Rozstania są trudne, bywają bolesne, ale mogą stać się okazją do wprowadzenia w życie pozytywnych zmian. Jeśli tylko damy sobie na to szansę.

Nie da się ukryć: rozstanie po wieloletnim związku, nawet jeśli był toksyczny i nieprzyszłościowy, boli. Psychologowie porównują takie rozstanie czy rozwód do śmierci najbliższej osoby, a czas po rozstaniu jest traktowany dokładnie tak samo jak żałoba. U jednych okres pogodzenia się z nową rzeczywistością trwa pół roku, u innych pięć lat. Podobno są i tacy, którzy nigdy nie czują się pogodzeni. Przypadkom skrajnie załamanym najlepiej pomogą specjaliści i terapeuci, ale warto zacząć swoją drogę przez mękę od spotkania z przyjaciółmi. Kiedy jednak wróci chęć do życia i choć trochę sił witalnych, można spostrzec, że rozstanie samo w sobie nie było niczym innym, jak zmianą. Jako niepoprawna optymistka chciałabym was przekonać, że może to być zmiana na lepsze.

fot. Unsplash.comfot. Unsplash.com

Oto szczęśliwa siódemka pozytywnych zmian, które możesz wprowadzić w swoje nowe życie po rozstaniu. Bo samemu, wbrew pozorom, jest to zrobić łatwiej, niż z kimś u boku.

1. Odkryj w sobie pokłady kreatywności. Terapia zajęciowa stosowana jest także przez specjalistów zdrowia psychicznego, ale można korzystać z niej po prostu w domu. Od rysowania, malowania, rzeźbienia i grania na perkusji (oj jak dobrze czasem przywalić w bęben), po wypracowanie nowego, zupełnie indywidualnego stylu pisarstwa (możesz rzucać w nim czym chcesz, nawet mięsem mielonym). Każda forma jest dobra i dozwolona. Taka twórczość może prowadzić do sławy, a może wpadać do szuflady - działa w obu przypadkach. Nie bez przyczyny wielu wybitnych artystów stworzyło największe dzieła w chwilach cierpienia.

2. Postaw na przedsiębiorczość. Być może rozpadł się związek z prywatnym spiritus movens, ale bardziej prawdopodobne, że to hamulcowy poszedł na boczny tor. I oto nagle okazuje się, że pojawia się dodatkowa motywacja, czasem o podłożu ekonomicznym, a czasem po prostu wewnętrzny zew, żeby zacząć coś swojego, coś własnego. Dwie moje znajome po rozstaniach założyły - zupełnie niezależnie - bardzo dobrze funkcjonujące firmy. Kolega po odejściu żony rozbujał przedsiębiorstwo niespodziewanie szybko i stworzył wielką firmę. Dlaczego? Bo wszyscy postanowili zatracić się na jakiś czas w pracy i spróbować czegoś nowego nie tylko na gruncie osobistym. Nic tak nie pcha do przodu, jak chęć poszukiwania nowej drogi. I nic cię nie przestraszy, kiedy czujesz, że straciłeś już wszystko.

3. Doceń codzienność. Małe codzienne radości są ważniejsze niż wizja „do końca życia” i „na zawsze”, bo można się nimi rozkoszować zawsze, wszędzie i bez względu na to, czy się jest samemu czy w parze. Życie składa się z małych puzzli, więc jak się te małe elementy przedstawi samemu sobie w odpowiednim świetle, to pod koniec wychodzi całkiem piękny obrazek. Zabrzmiało jak Paul Coelho, ale w takim momencie życia jest to dość dobry pocieszyciel.

4. Przestaw się na zdrowy styl życia. Masz wreszcie więcej czasu dla samej siebie. I możesz być dla siebie dobra. Tańce, basen, spotkania z ludźmi albo zupełna samotność. Szybciej też powrócisz do formy psychicznej jeśli zafundujesz sobie zdrowy i pełen optymizmu styl życia. Taki z odpowiednią ilością snu (bo już nikt nie namawia cię na całonocne maratony z serialem o informatykach), odpowiednią dla ciebie dietą (no co ty? Nie zjesz ze mną szósty raz w tym tygodniu steku i frytek?) i ze sportem w tle. Bo jak poprawi się twój wygląd (a poprawi się na pewno), to i samopoczucie będzie lepsze.

5. Wyloguj się. Nie musisz na zawsze, ale na jakiś czas zrezygnuj z portali społecznościowych i innych wirtualnych miejsc, w których możesz napotkać ślady byłego życia. Co prawda teraz Facebook oferuje jakąś tajemniczą aplikację, która wytnie wszystko związane z twoim ex w pień, ale rezygnując z serwisu zyskasz co najmniej godzinę dziennie dla siebie i będziesz mogła przeznaczyć ją na działania opisane w punktach powyżej.

6. Zmień miejsce zamieszkania, zacznij wszystko od nowa. Takie rozwiązanie wydaje się radykalne i może być trudne - szczególnie wtedy, gdy byliście ze sobą naprawdę długo, macie dzieci. Ale jest też niezwykle skuteczne jako metoda na wewnętrzną mobilizację. Będziesz miała mnóstwo nowych spraw na głowie - od prozaicznego znalezienia najbliższego szewca i dobrego zieleniaka, po bardziej poważne sprawy urzędowe. Być może zdecydujesz się na wyjazd do innego kraju - szczerze polecam zrobić to samotnie. W nowych, obcych warunkach czasem łatwiej "odnaleźć siebie" i zobaczyć, że jesteś naprawdę inną osobą, niż ci się wydawało. I że dajesz sobie radę! Choć z początku doskwierać ci może samotność i tęsknota, to przynajmniej jej źródłem nie będzie ta jedna utracona osoba, ale całość poprzedniego życia. Zawsze też można wrócić, ale czasem nowe życie okazuje się tym właściwym.

7. Naucz się przebaczać - innym i sobie. Trudno żyć w spokoju ducha z wielką zadrą na sercu. A nawet najbardziej przyjacielskie rozstania tworzą blizny. Dobrze jest trochę odczekać. Po jakimś czasie pewnie przyjdzie taka chwila, kiedy przebaczysz sobie wszystko, co do tej pory było powodem poczucia winy. Przełkniesz też żółć i odrazę do byłego partnera. Mądrzy ludzie mówią, że trzeba przebaczać, ale nie zapominać powodów, dla których miało się żal. Żeby już więcej nie popełniać takich samych błędów.

Joanna Chmielewska proponowała już lata temu odpowiedni „Klin” na niespełnioną miłość. Z klinem radzę jednak chwilę odczekać. Dzień dobry, jesteś w żałobie, to chwilę potrwa. Ale „Lekarstwo na miłość” na podstawie tej książki polecam, gdyby powyższe sposoby zupełnie zawiodły. I wiaderko lodów. Od rana do wieczora. Można jeszcze sobie puścić jakieś pokrzepiające wycie, że „po burzy spokój” i „nic nie może przecież wiecznie trwać”. No właśnie NIC, więc i ten stan wkrótce minie. Wyjdziesz z niego o wiele mądrzejsza i bogatsza w doświadczenia. Bo życie to ciągła zmiana.

Więcej o: