Polski dżentelmen - kto to taki (i czego mu brak)?

Ani garnitur, ani znajomość win z górnej półki, ani zegarek, ani golenie brzytwą nie uczyni dżentelmenem. Konieczne jest odpowiednio ukształtowane wnętrze i szereg przymiotów charakteru. Niestety nasze polskie chłopaki mają w tej dziedzinie braki...

Bycie dżentelmenem jest bardzo zobowiązujące i w dzisiejszych czasach szczególnie trudne. Nie ma zakorzenionych wzorców, jak zachowuje się dżentelmen w obliczu nowych technologii, jak korzysta z internetu, jak ma być zawsze idealny, gdy ciągle czają się paparazzi. Tak naprawdę dżentelmen to wcale nie jest mężczyzna, który tylko ładnie wygląda. Właściwie sąsiad w dżinsach może być wzorowym dżentelmenem, a ten w meloniku i z monoklem - cóż, farbowanym lisem. Prawda leży dużo głębiej.

Hercules Poirot - fikcyjna postać stworzona przez niezapomnianą Agathę Christie - to dla mnie archetyp prawdziwego dżentelmena z klasą. Gładziutka broda i policzki, nieskazitelnie wypastowane buty, podkolanówki na podwiązkach, wełniane getry z guzikami, kamizelka, muszka lub krawat, fular, szaliki z jedwabiu, skórzane rękawiczki, koc w kratę, brzytwa. Wyliczać dalej? Moc otaczających go przedmiotów, ubrań i gadżetów - tak, to stereotypowe pojęcie dżentelmena. O, i jeszcze jakiś korzenny zapach albo ten z nutą piżma.

Bardziej współczesny, stricte popkulturowy mężczyzna, uznawany za dżentelmena - czyli agent 007, wspaniały James Bond - już nie jest taki gentle. Też otacza się przedmiotami godnymi pozazdroszczenia, niezwykłymi gadżetami. Ach to drogie samochody, ekskluzywne zegarki, na miarę szyte garnitury i kobiety nieskazitelnej urody.

Daniel Craig jako James BondDaniel Craig jako James Bond / Fot. Francois Duhamel AP

Dawno, dawno temu dżentelmen po prostu był dobrze urodzonym człowiekiem. Ale z biegiem czasu to znaczenie się mocno zdewaluowało i zaczęło dotyczyć głównie sfery ducha. Choć, owszem, szlachetne urodzenie bardzo pomaga. Jednak podstawą dzisiejszej semantyki określenia dżentelmen jest odpowiednio ukształtowane wnętrze i szereg przymiotów charakteru, nad którymi można popracować. Zbiór cech klasycznego dżentelmena jest długi i wymaga wiele samodyscypliny: odwaga, honor, uczciwość, nienaganne maniery, szacunek wobec kobiet i starszych, chęć służenia pomocą, obycie, pewność siebie, dbałość o otoczenie i wygląd osobisty. I dużo, dużo więcej.

To jak to u nas z tymi dżentelmenami w kraju nad Wisłą? Cóż, o szlachetnym urodzeniu - po zawieruchach historii - mogą pomyśleć jedynie nieliczni. Oni mają łatwiej, bo z dziada pradziada przekazywane są pewne zachowania i obyczaje. Elit społecznych pozostało niewiele. Reszta - nie oszukujmy się - musi świadomie i dobrowolnie poddać się kształtowaniu, żeby powalczyć o tytuł dżentelmena. Część przekażą rodzice, wielu rzeczy jednak trzeba się douczyć.

Honor (a nawet Ojczyzna, no i czasem Bóg)

W Polskim Kodeksie Honorowym Władysława Boziewicza z 1919 roku dżentelmen jest po prostu zrównany z człowiekiem honoru, kierującym się określonymi, wytyczonymi zasadami. Teoretycznie więc każdy Polak ma ogromne szanse, żeby takim dżentelmenem być - któż bowiem nie zna hasła „Bóg - Honor - Ojczyzna”? Kto nie utożsamiał się z nim (nawet jeśli bez Boga na przedzie) w harcerstwie, w podstawówce recytując „Kto Ty jesteś? Polak mały?”. Mamy naprawdę dużą przewagę nad wieloma narodami świata - wśród nas chodzi wielu potencjalnych dżentelmenów.

Niestety ostatnio jakoś tak się porobiło, że z tym hasłem na ustach występują jednostki ściśle niezwiązane z pojęciem dżentelmena jakkolwiek, zwłaszcza ubiorem. Zresztą z tym hasłem też związane są tylko na zasadzie wykucia trzech wyrazów na blaszkę. Otóż, nie wiem, żeby jak bardzo był krzyczący honorem człowiek, rzut kostką chodnikową nie zbliża go ani do ojczyzny, ani do bycia dżentelmenem.

Q11.11.2014 Warszawa . Marsz NiepodleglosciFot.Jacek Marczewski / Agencja GazetaCzy w Marszu Niepodległości maszerują sami dżentelmeni? / Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta

Męstwo, zdecydowanie i waleczność w dzisiejszych czasach też warto wziąć pod lupę, przyłożyć do ogólnie przyjętych zasad społecznych i nie wyzywać na pojedynek tego, kto dokonał jakiegoś niegodnego czynu. Choć owszem, pojedynki słowne oraz sportowe, w tym szachy i boks choćby, są nadal dopuszczalne. Szczerze - nie znam ani jednego dżentelmena, który w taki sposób załatwiałby sprawy związane z utratą honoru. A jakże by to było wspaniałe zamiast tych wiader pomyj na twitterach, facebookach i w innych komentarzach, zapewnić sobie spokojny pojedynek szachowy, no choćby on-line. Jedno jest pewne - w sprawach honoru mamy naprawdę dobre zaplecze historyczne. Można z niego czerpać garściami.

Strój dżentelmena - mucha, krawat czy jeansy?

Na szczęście w kwestii stroju i zabawy modą ostatnio jest w Polsce coraz lepiej. Także wśród panów. Klasyczny dżentelmen nosi się klasycznie, ale to nie znaczy, że od rana do wieczora nie zdejmuje z siebie garnituru i to takiego z kamizelką. Albo że po domu chadza w bonżurce. Umiejętność doboru stroju do sytuacji jest kluczem do elegancji. Więc dżentelmena można spotkać także w sportowym obuwiu, jeżeli akurat oddaje się jakiejś sportowej pasji. Do tych najbardziej klasycznych sportów dżentelmena można zaliczyć boks, wioślarstwo, jeździectwo lub lotnictwo, ale naprawdę nic zdrożnego nie ma w uprawianiu joggingu czy pływania. Faktem jednak jest to, że wielu panów, będących właściwie dżentelmenami, mogłoby skorzystać z kursów doboru stroju lub wnikliwiej przyjrzeć się swojej garderobie. O, choćby popatrzeć na eleganckich Włochów, ponaśladować. Nie o to chodzi, żeby kalkować obce mody, ale żeby zobaczyć jak się taki wzór elegancji nosi i na co dzień, i od święta. Niechlujny strój można zastąpić czymś eleganckim. Gorzej jak ta elegancja w ogóle nie wpisuje się w żaden kanon, oprócz katalogu z sieciówki. I jak się ten wątpliwej klasy dżentelmen rzuci szczupakiem na górnolotną modę od Balmaina to czar, niestety, pryska.

Strój strojem, ale o higienę trzeba dbać

Jan Staudynger nawoływał dziewczyny do mycia się, choć akurat kobiety zwykle wykazują należytą dbałość o higienę. Z panami, niestety różnie to bywa, choć wśród dżentelmenów dość rzadko zdarza się prawdziwy niechluj. Natomiast pojęcie manicure znane jest panom już dużo rzadziej. Nie chodzi wcale o wizytę u pani stylistki paznokci, ale o zwyczajnie zadbane dłonie - i to na co dzień. Przystrzyżone dobrze włosy, regularne golenie lub zadbany zarost - z tym u Polaków całkiem nieźle, choć wciąż to panie przodują w dbałości o swoją urodę. Mamy jednak wspaniałe barbershopy i dobrych fryzjerów za przystępną cenę. Nie dajmy się jednak zwariować, dżentelmen a goguś to dwa odległe bieguny. Byle się nie za bardzo świecił od potu, byle zadbał o siebie i przyjemnie pachniał, a już nie będzie tak najgorzej. Wśród pretendentów do miana dżentelmena w tej kwestii jest, w moim odczuciu, całkiem nieźle.

31.05.2015 Krakow . Ul . Szlak 11 , ButterCut BarberShop . Fot. Michal Lepecki / Agencja Gazeta    SLOWA KLUCZOWE: fryzura fryzjer barberszop barber broda golibrodaMożna zadbać o brodę i wąs, skoro już się toto zapuściło / ButterCut BarberShop / Fot. Michal Lepecki / Agencja Gazeta

O pieniądzach dżentelmen nie rozmawia

Ani o zarobkach, ani o wydatkach, ani o kosztach utrzymania, ani w ogóle o pieniądzach dżentelmen nie mówi. Być może wzięło się to stąd, że wcześniej dżentelmenami były osoby niepracujące, głównie rentierzy. Do tego elegancja wymaga, by nie obnosić się ze swoim stanem portfela, jak to się niestety zdarza. Czasem odnosi się wrażenie, że gdyby to nie było szczytem nieelegancji, metki z kilkoma zerami na końcu dyndałyby przy mankietach wełnianych garniturów przez cały czas ich noszenia. Bo polski dżentelmen zasadniczo to, co może mieć za pieniądza, ma - i niestety często to podkreśla. Tymczasem klasyczny dżentelmen imponuje pewnością siebie bez względu na stan konta. Może sobie pomóc żyłką kolekcjonerską, nietypowym hobby, trzymaniem języka za zębami czy znajomością wina. Wachlarz możliwości jest ogromny.

Codzienny savoir-vivre

To chyba jeden z punktów, w którym naprawdę Polacy zbiorowo powinni otrzymać solidne wykształcenie. Może jakiś obowiązkowy kurs w szkole? Że wychodzący ma pierwszeństwo, że łokcie nie służą do rozpychania się, że należyte obcowanie w sferze publicznej to podstawa do wstępu z bycia dżentelmenem. Dlatego ani garnitur, ani znajomość win z górnej półki, ani zegarek, ani golenie brzytwą nie uczyni dżentelmenem. Książki o savoir-vivre (polecam „Sztuka bycia i obycia” Macieja Brzozowskiego), kursy i szkolenia z nieoblizywania noża wielu pretendentom przydadzą się w pierwszej kolejności. Kiedyś szczególną uwagę przykładano do właściwego zachowania się, zwłaszcza pod wpływem alkoholu. I tego, żeby absolutnie nie wchodzić w konflikt z prawem. Oj, dziś trzeba by było niejednemu znanemu i lubianemu mężczyźnie wytknąć palcem to i owo.

I żeby te minusy nie przesłoniły nam plusów

Polscy dżentelmeni i ci, którzy chcieliby nimi być, na pewno mają cechę, której pozazdrości im niejeden obcokrajowiec. Szacunek do kobiet i wola ich obrony, a także uprzywilejowane traktowanie jest przez Polaków kultywowane nie tylko wśród wysoko urodzonych. Przepuszczanie w drzwiach, całowanie ręki, zapłacenie za wspólny posiłek, obdarowanie kwiatami i ustępowanie miejsca w autobusie, choć zdarza się coraz rzadziej, jest dużo częstsze niż w większości społeczeństw zachodnioeuropejskich. Co prawda w niektórych paniach budzi takie traktowanie wstręt i wiele kontrowersji, lecz wciąż pozostaje kanonem zachowań prawdziwego dżentelmena. Oczywiście w określonych sytuacjach. Pewien znany mi dżentelmen zauważył, że ilość dżentelmenów jest wprost proporcjonalna do ilości otaczających ich dam. Zatem jeśli chcemy ich więcej w Polsce, cóż dziewczęta, musimy i my się starać.

Bądź dżentelmenemBądź dżentelmenem! / Fot. Everett Collection / Shutterstock.com

Dżentelmeni są gatunkiem wymierającym, a zatem niezwykle cennym. Powinni być objęci ścisłą ochroną. Jak każdego reliktu - i ich jest coraz mniej w kolejnych pokoleniach. I jak z każdym towarem retro - jest na nich moda i spory popyt.

Agata Uhle, Foch.pl

Więcej o: