Pierwsze święta z rodziną nowego partnera - jak je przeżyć?

Pierwsze spotkanie z rodziną partnera (chłopaka czy narzeczonego) podczas Wigilii? A co jeśli zamiast barszczu dostaniesz talerz czarnej polewki?

Święta - czas miłości, pojednania, wzajemnych uprzejmości. Spotkania z rodziną, dawno niewidzianą kuzynką, ciotkami i wujami. Już samo to może być przerażające. Ale to nie jest najstraszniejsza opcja... Święta u nowej (ale przecież obcej) rodziny to dopiero wyzwanie!

Po „swoich” świętach wiesz, czego się spodziewać. Biesiada w dużym gronie, wiele wspaniałych pytań, które muszą paść podczas posiłku, bo przecież to nieraz jedyna okazja w roku, by niektórych spotkać („kiedy ślub?”, „no to kiedy dzieci?”, „dlaczego się nie rozwiedziesz?!”, „widzę, że ciężko ci utrzymać wagę”). Ale pierwsze święta u chłopaka? Czy się tam odnajdziesz, czy będzie miło, czy nie wydarzy się nic takiego, po czym jedynym rozsądnym rozwiązaniem będzie ucieczka przez okno w łazience? (Oby mieszkali na parterze!).

rys. Magda DanajPoznawanie rodziców dziewczyny to nie żart / rys. Magda Danaj

Co prawda jego rodziców poznałaś już dawno, zdarzył się nawet wspólny obiad z babcią i wyjazd na weekend z rodzeństwem. (Jeśli nie - to dobra rada - lepiej nie zostawiać tego na święta! Po co komu dodatkowy stres...) Ale jednak święta to zupełnie nowa jakość. Tu pojawić się może dotąd nieznana część rodziny, pojawić się mogą także różne ciekawe sytuacje, komentarze i zachowania. Święta mają to do siebie, że chcąc, by wszystko wypadło dobrze, napinamy się niepotrzebnie, co powoduje wypadki i wpadki. Wiecie - ta słynna rodzinna, świąteczna i pełna ciepła atmosfera... Taka, w której ciotka kopie pod stołem wujka, bo zaczyna zbyt ochoczo polewać (sobie) wódeczkę; dziadek „nie będzie się wypowiadał na tematy polityczne, bo WIEMY do czego to prowadzi” więc się jednak wypowie, a kuzynek z kuzyneczką tłuką się cichaczem w subtelnym świetle choinkowych lampek, podczas gdy ich rodzice uśmiechają się w wymuszony sposób, bo podjęli już decyzję o rozwodzie, ale nie będą przecież o tym informować wszystkich w święta. Znalezienie się razem w takiej atmosferze bardzo wiele powie o kondycji waszego związku, możliwościach i charakterze potencjalnej teściowej, o przyszłości. Nie przesadzam.

Miałam kiedyś chłopaka - byliśmy bardzo zakochani, mieszkaliśmy ze sobą, wyglądało to wszystko poważnie. Nadeszły święta. Pierwsze wspólne święta - takie, na które wyjdziemy razem z naszego wspólnego domu. I okazało się, że jest kłopot. Bo jego mama oczekuje, że on całą Wigilię (a najlepiej w ogóle całe święta) spędzi w ich rodzinnym domu, nie podoba jej się wizja Wigilii dzielonej - żebyśmy mogli we dwójkę odwiedzić także moich rodziców. Ma świetne rozwiązanie - może ja pójdę w tym czasie do mojej rodziny, a do nich wpadnę wieczorem w drugi dzień świąt, na herbatę? Bo wtedy już wszystkie ciotki i dziadki się rozjadą, to będzie „spokój”. Dało mi to do myślenia. Jak się zapewne spodziewacie: związek nie przetrwał próby czasu - choć zaliczyliśmy jeszcze jedno podejście do świąt, rok później. Nic się nie zmieniło.

świętaPamiętaj, święta są idealne tylko na zdjęciach ze stocka / fot. Shutterstock

Zabranie partnera po raz pierwszy na rodzinne święta jest tak samo stresujące jak pierwsza wyprawa na święta do jego bliskich. Nie wiemy jeszcze, czego się spodziewać. Bo nawet jeśli już mieliśmy okazję poznać jego rodziców, rodzeństwo czy dziadków - to umówmy się, w święta jest po prostu INACZEJ. Może nas także zaskoczyć to, jak zachowają się „nasi” względem nowego członka rodziny - choć byliśmy pewni, że z tej strony zaskoczeń nie będzie.

W ogóle przecież poznanie rodziny swojego partnera zawsze jest wyzwaniem i niesie różne niepokoje. Czy się polubimy z jego rodzicami? Czy są fajni i kontakt z nimi będzie przyjemnością, czy będę się musiała uśmiechać do złej gry lub w imię miłości znosić męki? Wspaniale, gdy po prostu wchodzimy w nową rodzinę jak w masło i wszystko działa naturalnie i sprawnie. Ale bywa różnie. Czasami potrzeba więcej czasu na wzajemne obwąchiwanie się, czasem pojawia się napięcie, które niełatwo zwalczyć. A bywa i tak, że od początku czujemy niechęć. Mnie te pierwsze święta z ówczesnym chłopakiem dały do myślenia i nagle sobie zdałam sprawę, jak bardzo wymuszone były wszystkie dotychczasowe uśmiechy mojej niedoszłej teściowej. Nie była gotowa najwidoczniej na „utratę syna”.

Jak przetrwać?

Warto trochę się dowiedzieć o tych, których przyjedzie nam spotkać. Można to zrobić choćby w drodze na wigilijną kolację, ale lepiej nie odkładać na ostatnią chwilę. Uwagi w stylu "babcia lubi, gdy się jej oferuje pomoc przy nalewaniu barszczyku", "stryjka lepiej nie pytać o Trybunał", a "kuzynkę świeżo facet zostawił i jest płaczliwa - nie zagajaj więc o plany na sylwestra" - mogą znacznie ułatwić sprawę, pozwolą bowiem stosunkowo łatwo uniknąć wpadki, która prawdopodobnie i tak się wydarzy.

A gdy tak się stanie - trzeba wyjść z założenia: uff, teraz już nie muszę czekać na wtopę, jest ona za mną! Dobrze jest podejść do tego możliwie na luzie, a wszelkie dziwne sytuacje obracać w żart. Z tego względu zaleca się na przykład nie tłumaczyć niedosłyszącej babci, że nie jesteś tą samą dziewczyną, z którą wnusio przychodził na poprzednie wigilie. Babcia ma prawo pomylić cię z jego byłą, w końcu jesteś podobnego wzrostu i też masz ciemne włosy - to działa w sumie na korzyść w wnusia, jest konsekwentny w swoich wyborach.

Wigilia u teściówBarszczyk to czy jednak czernina? / shutterstock.com

Niektórzy idą w alko, czego oczywiście nie zalecamy, choć sądząc po powszechnym zastosowaniu tej metody - wiele osób wierzy, że działa. Nawet jeśli to trzydzieste święta z tym samym partnerem. Jeszcze inni stawiają na kompromitację od wejścia. W święta nietrudno struć się rybą - a taka ryba długo w żołądku nie posiedzi. Dlaczego więc nie miałaby wyskoczyć górą w momencie powitania z przyszłą teściową (tak, to historia z życia wzięta). Cóż - plusy są takie, że po takim początku może być już tylko lepiej!

Jeśli jeszcze przed świętami przeczuwasz, że może dojść do przeciągania liny między tobą a nową rodziną (nazwijmy rzecz po imieniu: przyszłą teściową) - zadbaj o stosowny i uprzejmy dystans. Błędem jest stawianie się pozycji dygającej pensjonarki, a łatwo wejść w taką rolę, wszak nam zależy i jesteśmy w nerwach. Mało mówić, dużo się uśmiechać i kulturalnie podawać koszyczek z chlebem - taka strategia jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

Wybaczcie te mrożące krew w żyłach historie. Oczywiście jest też mnóstwo opowieści o tym, jak wspaniale jest zyskiwać nową rodzinę - nowych dziadków, wujków, kuzynów... Nawet może jest ich więcej, niż tych strasznych. Bo przecież święta to czas miłości (PRAWDA?!). Sama mam i szereg dobrych doświadczeń, ale wiecie jak to jest: w formie anegdot trafiają do nas na ogół te dziwne, bo przecież nikt na spotkaniu z przyjaciółmi po świętach nie będzie opowiadał szczegółowo, jak było miło i fajnie. Za to „nie uwierzysz, co się stało...” - już prędzej. Chętnie poznam wasze straszne historie. No dobra, te pozytywne też, ku pokrzepieniu serc.

Na koniec dobra rada dla tych, co przeżyją w te święta trudne chwile: łatwiej niż rodzinę partnera jest zmienić partnera. Wesołych!

Więcej o: