Jak czuć się bogatym - nawet bez pieniędzy

Niełatwo czuć się bogatym w świecie pełnym pokus i najświeższych trendów. Łatwo za to dać się przekonać, że nie mamy dość. I my jesteśmy nie dość - zasobni, ładni, przedsiębiorczy. Oto sposób na to, jak czuć się bogatym mimo wszystko. Tylko jeden, ale za to wyjątkowo skuteczny.

Bogactwo! fot. UnsplashBogactwo! fot. Unsplash

Święta to czas dawania i brania. Obdarowujemy i przyjmujemy. Co za tym idzie, to także czas obfitości i braku. Napawamy się widokiem suto zastawionego stołu, ale niektórzy z nas obawiają się deficytu na koncie i debetu do spłacenia. Myślimy o tym, czego nie ma. Być może nie ma idealnej atmosfery. Idealnej rodziny, która wymawia tylko właściwe słowa, jakie właśnie pragniemy usłyszeć. Nie ma bliskich, których już nie ma i za którymi tęsknimy teraz bardziej niż w inne dni. Nie ma idealnie czystego domu i dekoracji, urzeczywistniającej jakiś nieokreślony utracony raj, który jest jak króliczek - im bardziej go gonimy, tym bardziej nam umyka. Nie ma pieniędzy - tych na kupienie wszystkich prezentów świata, wymarzonych darów dla nas samych i sfinansowanie ucieczki w stronę słońca. Możliwe, że w ogóle nie ma magii. A powinna być - została przecież zamówiona, ale jej nie dostarczyli.

Święta skupiają jak soczewka - bliskość, radość, ale też konflikty i brak. System, w którym żyjemy, nie działałby tak sprawnie, gdyby nie wiecznie drążące nas poczucie braku. Mamy za mało pieniędzy, za mało stylu albo za mało męża - nie ma go wcale lub jest niewystarczająco [tutaj wstaw dowolny przymiotnik].

Salvador Rosa Salvador Rosa "Fortuna" (Wikimedia Commons)

Poczucie braku zasysa i mnie. Przeglądam na Pintereście zdjęcia pięknie urządzonych wnętrz. Właśnie tam, po drugiej stronie lustra czeka na mnie idealny odpoczynek, niezmącone poczucie bezpieczeństwa wśród szlachetnej formy i bez pudła połączonych barw. Widuję fotografie joginek o imponujących ciałach, jak na najpiękniejszych plażach prezentują najtrudniejsze asany w najlepszych ciuchach. Nie ma to wiele wspólnego z byciem ze sobą i cierpliwą pracą z ciałem, jaką poznałam na macie - bez ocen, bez rywalizacji i nie na pokaz. Ale one i tak budzą pragnienie, kusząc i zwodząc jak fatamorgana. Oglądam ubrania wspaniale leżące na wspaniałych sylwetkach. Gdybym tylko miała tę spódnicę, tamtą marynarkę i torebkę z najmiększej skóry, której luksusowy zapach niemal sączy się z ekranu.

Gdybym je miała, to co? Co takiego by się stało i kim takim bym była? Królową życia czy tą samą osobą, która tym razem wgapia się w doskonale skrojone buty albo tworzy listy ładnie wydanych książek, których jeszcze nie ma na półce, a których być może nawet nie przeczyta? Przecież nie ma nic złego w pięknych przedmiotach, dających nam radość. Ale co, jeśli czujemy ten szczególny rodzaj nienasycenia, a rosnące oczekiwania sprawiają, że stajemy się coraz bardziej sfrustrowani? Wiemy przecież, że nieroztropnie jest postępować wciąż tak samo, oczekując innego rezultatu i że kolejna rzecz i żadne pieniądze nie ugaszą poczucia braku. Czy jest jakiś sposób, żeby czuć się bogatym, kiedy nie stać nas na ten szykowny płaszcz za pół średniej krajowej a jedyna wycieczka, na jaką akurat możemy sobie pozwolić, to ta do pobliskiego muzeum w darmowy poniedziałek? Niektórzy twierdzą, że tym magicznym sposobem jest wdzięczność.

Świat, w którym żyjemy, nie dba o to, żeby uczyć nas praktyki wdzięczności. Doskonały konsument to właśnie ten, który niezależnie od stanu posiadania odczuwa wiecznie dotkliwy brak. Uczmy się zatem sami. Starajmy się doceniać to, co już jest, od rzeczy dużych po małe i codzienne. Wystarczy ogarnąć wzrokiem wszystko wokół nas. Ciepłe łóżko, które co wieczór na nas czeka. Pełną lodówkę i kawałek ciasta w kuchennej szafce. Smak herbaty. Ubranie, które chroni nas przed chłodem. Własny kąt, choćby najmniejszy. Ciało, które pozwala nam odczuwać. Park za rogiem, w którym słychać ptaki. Przyjaciół, z którymi po prostu możemy pożartować. Dzieci, które tak niewinnie się śmieją i zwierzęta o miękkiej sierści. Rodziców, którym w najgorszym wypadku możemy być wdzięczni tylko za to i aż za to, że w ogóle żyjemy.

Obfitość (Wikimedia Commons)Obfitość (Wikimedia Commons)

Im więcej uwagi poświęcam wdzięczności, tym więcej powodów do niej znajduję. A to, co dobre, rośnie w moich oczach i zaczyna przysłaniać to, co nie najlepsze. Spróbujcie - podsumujcie w myślach swój dzień i swoje powody do wdzięczności. Albo spiszcie je na kartce i przeczytajcie, kiedy zapomnicie. Uczyńcie z tego małą rutynę, która każdego dnia niezawodnie poprawi wam nastrój.

I właśnie tego życzę wam z okazji świąt. Bo wszyscy inni już życzyli wam tego, czego nie macie lub czego może kiedyś zabraknąć. Zdrowia, pieniędzy i sukcesów. Ja, dla odmiany, życzę wam - oraz sobie - poczucia obfitości i wdzięczności za to, co jest już teraz.

Więcej o: