6 zdań, których rozwódki wolałyby nie słyszeć zaraz po rozstaniu

Podobno rozwód jest jedną z najbardziej stresujących sytuacji w życiu - zaraz obok porodu, wizyty komornika, zwolnienia z pracy i pierwszych świąt z całą rodziną organizowanych samemu. Podobno łatwiej zapobiegać niż przeżyć. Jedno jest pewne: nikt cię tak nie dobije, jak kobiety z twojego otoczenia.

Dźgnę na prośbę koleżanek z redakcji to brzydkie słowo na "R”. Słowo, którego lepiej nie wypowiadać w pewnych kręgach, bo jeszcze wywoła efekt odrazy, paraliżu kręgosłupa moralnego i stanu zapalnego dolnego odcinka układu pokarmowego. Rozwód.

Spośród wielu strasznych słów na Spośród wielu strasznych słów na "R" ("rhinoceratops", "rzeżączka", "rybonukleinowy"), Rozwód budzi zrozumiałą grozę - można się nim zarazić i co wtedy?

W życiu niektórych kobiet i mężczyzn zdarza się taka sytuacja, że taki rozwód następuje - trzeba się z tym pogodzić. O tym, jakie są przyczyny i poważne konsekwencje takich rozwodów nie będziemy teraz rozmawiać, nie będziemy też omawiać konkretnych przykładów i ani urządzać zabawy w kalambury z wycieczkami ad personam, bo to nie jest biuro podróży emocjonalnych.

Okazuje się jednak, że nieuchronnym skutkiem ubocznym rozwodu jest konieczność zmierzenia się z pewnymi osobami i ich poglądami. Poglądy na cudzy rozwód zazwyczaj są wyrażane z wyższością i udawaną troską. Są takie teksty, których świeżo upieczone rozwódki mają po kokardy. Do każdego dołączam didaskalia, by nie pozostawić cienia wątpliwości.

1. Jak ty sobie teraz poradzisz?

(wypowiadane z politowaniem, zawierające sugestię, że oto kobieta, puch marny, bez męża jest nikim)

No jak? Jak sobie to biedne nieszczęsne rozwiedzione dziewczę poradzi bez faceta? Przecież za chwilę przyjdzie policja matrymonialna i odbierze jej pracę, dowód osobisty, anuluje NIP i wykreśli numer PESEL.

Rozstania zdarzały się, zdarzają i zdarzać będą. Nie rodzimy się predestynowani do wiecznego ustatkowania. Jedni potrafią się zgrać na całe życie, inni nie. Oczywiście są sytuacje, kiedy jest sto razy trudniej - ona nigdy nie pracowała, on odszedł i zostawił jej jeszcze do spłacenia długi. Kumulacja masakry w życiu czasem bywa koszmarna. W większości przypadków jednak nic nie wygląda aż tak dramatycznie, a już na bank nie na tyle źle, by kobieta po rozwodzie miała sobie nie poradzić.

Może potrzebuje wsparcia? W takim razie zamiast taniej litości podszytej szowinizmem lepiej zaoferować pomocną dłoń. Nie? W takim razie, jak mawiali krewni Miss Olgu: "konie zaprzężone”.

Rozwódka. Forever alone. I nigdy już sobie z niczym sama nie poradzi... źródło: pexels.comRozwódka. Forever alone. I nigdy już sobie z niczym sama nie poradzi... (źródło: pexels.com)

2. Nie czujesz się gorsza?

(znów ta troska i lekkie niedowierzanie)

Nie, a ty czujesz się lepsza? Jeśli tak, to cudownie. Zrób sobie o tym #selfie.

3. Bardzo mi przykro, że nie ułożyłaś sobie życia

(cierpko)

Ależ właśnie zamierzam to nadrobić i poukładać je jak trzeba.

4. Związek, który nie kończy się wspólną śmiercią jest chyba nieudany

(z nieskrywaną wyższością)

Chcesz, to mogę was szybko zabić, a jakby co powiem, że sama prosiłaś, bo nie mogłaś już znieść swojego starego. Nie no, proszę. Są cudowne związki, które trwają krócej. Są genialne związki, które trwają 60 lat. Nie ma jednej zasady. Jest natomiast potwierdzone info dotyczące tego, że trwając w toksycznej relacji jedno z partnerów umrze dużo szybciej niż to drugie - albo tylko metaforycznie, albo bardzo dosłownie (i nie mam tu na myśli śmierci rodem z opowieści bohaterek "Chicago”).

5. To teraz musisz szybko sobie kogoś znaleźć

(tonem nieznoszącym sprzeciwu)

Tak, tak, właśnie to robią wszystkie "świeże” rozwódki, desperacko uganiają się za kimkolwiek. No wiecie, przecież chyba oczywistym jest, że rozwódka to towar mocno przechodzony, więc i znalezienie wartościowego faceta to raczej sprawa niemożliwa. Rynek wtórny, męskie modele odrzucone przez "byłe żony”, takie klimaty, resztki z panieńskich stołów, byle szybko. Może jeszcze zdążycie jakieś dziecko zrobić. Tak, tak. XXI wiek.

Rozwiedliście się? No to rach, ciach, bo przecież zaraz się rozsypiesz, nie masz już nastu lat, kobieto! źródło: shutterstockRozwiedliście się? No to rach, ciach, bo przecież zaraz się rozsypiesz, nie masz już nastu lat, kobieto! (źródło: shutterstock)

6. Tak mi przykro

(jakimkolwiek tonem)

Ale dlaczego? Znaczy wiem, czasem te słowa wypowiadane są szczerze. Musicie mi uwierzyć na słowo - nie pomagają. Skoro był rozwód, to może właśnie wcześniej już było przykro. Sam moment rozwodu mógł być przykry, ale nie musiał. Przykre mogło być rozdrapywanie ran i wywlekanie brudów albo walka o to, by rozejść się z możliwie jak najmniejszą liczbą obrażeń. Jak już się jest rozwódką, to się po prostu idzie dalej z innym bagażem doświadczeń. Albo się z przeżyć wyciąga wnioski i unika powielania błędów, albo nie. I to faktycznie byłoby przykre.

Więcej o: