Filmy, które mówią prawdę o miłości i związkach [RANKING]

Miłość niejedno ma imię i niejeden odcień. Jak wszyscy wiemy, nie zawsze w kolorach niewinnego i romantycznego różu. Czasami człowiek męczy się w samotności ze swoimi problemami, a pomoc i zrozumienie może przyjść z kina.

Prezentujemy bardzo subiektywny ranking najlepszych filmów o związkach, które można było obejrzeć na ekranach polskich kin w 2015 roku, ułożony etapami związku - od szczenięcej miłości po najtrudniejsze rozstania i samotność. Niektóre z nich spowodują, że będziecie się głupio uśmiechać do swoich wspomnień, inne zrobią (kolejną) dziurę w sercu. Wszystkie są warte zobaczenia - każdy z tych tytułów to kawał kina i masa ludzkich uczuć na srebrnym ekranie.

Miłość od pierwszego ugryzienia

Miłości szczenięca, ty jesteś jak zdrowie! Pamiętacie jeszcze te piękne lata, kiedy człowiek właściwie nie wiedział czy ktoś go doprowadza do szału, czy może się zakochał? O takiej pierwszej, nastoletniej miłości jest ta niekonwencjonalna francuska (prawie) romantyczna komedia.

Arnaud (Kevin Azais) to spokojny chłopak, który ma (nie)szczęście zakochać się w dość absurdalny sposób (patrz tytuł) w twardej i opryskliwej Madeleine (Adele Haenel). Ich historia zaczyna się, kiedy chłopak pracuje dla rodziców Madeleine, a swoją kontynuację ma na wojskowym poligonie, na który Arnaud trafia ślepo podążając za Madeleine. Film pokazywany na festiwalu w Cannes jest pełen ciepłego humoru, ale z ekranu przede wszystkim bije chemia między dwójką młodych bohaterów granych przez Azaisa i Haenel. Po seansie banan na twarzy i wzdychanie za niegdysiejszą młodością gwarantowane.

Sypiając z innymi

Współcześni trzydziestolatkowie i ich skomplikowane życie uczuciowe, w którym łatwo się pogubić, głównie przez liczbę bohaterów - brzmi jak banalna komedia romantyczna? Nic bardziej mylnego - film Leslye Headland to zabawny i szczery portret dziewczyny i chłopaka, którzy gdzieś po drodze zgubili siebie nawzajem i to, czego chcieli od życia.

Lainey (Alison Brie) i Jake (Jason Sudeikis) poznali się jeszcze jako niedoświadczone dzieciaki na studiach. Życie rzuciło ich w przeciwnych kierunkach, ale złączy ich ponownie w momencie przełomowym dla obydwojga. W tej komedii reżyserki niesławnego "Wieczoru panieńskiego" będziemy podpatrywali nie tylko bohaterów, ale często siebie samych - próbujących podjąć kluczowe decyzje życiowe, szamoczących się ze sobą, czasami komicznych, często nie widzących najprostszych rozwiązań. Całość dodatkowo osładza obsada, szczególnie Alison Brie, która jest tak urocza, że chce się ją jeść łyżkami.

Turysta

Współczesny związek kobiety i mężczyzny i współczesna rodzina z wysoko rozwiniętego społeczeństwa zachodniego - ze wszystkimi kryzysami ról płciowych, jakie to społeczeństwo nam funduje. Czy to w ogóle może się udać?

Tomas i Ebba, bogate szwedzkie małżeństwo, jadą z dwójką dzieci w Alpy na narty. Podczas lunchu na tarasie restauracji z gór nagle schodzi lawina. Ebba odruchowo chroni swoje dzieci, Tomas... zabiera telefon i ucieka.

Czy formuły i pojęcia - związku, rodziny nie wyczerpały się i nie straciły na swojej aktualności? Błyskotliwy film zdolnego szwedzkiego reżysera Rubena Ostlunda nie daje łatwych odpowiedzi, ale jest doskonałą obserwacją relacji międzyludzkich, szczególnie współczesnego małżeństwa.

W cieniu kobiet

Stary mistrz francuskiej Nowej Fali Philippe Garrel opowiada przewrotną historię związku i zdrady. Pierre (Stanislas Merhar) jest niespełnionym dokumentalistą, narcyzem, generalnie - kumulacją złych cech, uznawanych za typowo męskie. Niezależnie od tego, co się dzieje się w jego nieudolnym życiu zawodowym ma wsparcie swojej pięknej, inteligentnej i zapatrzonej w niego żony Manon (zjawiskowa Clotilde Courau). Mimo tego Pierre zaczyna zdradzać. Czy to doświadczenie nauczy go czegoś o nim samym, czy wręcz przeciwnie - wzniesie na kolejne wyżyny hipokryzji? Czarno-biały film Garrela jest błyskotliwy, przewrotny, czasami groteskowy, ale potwornie trafny w swoich obserwacjach. Z wielką przyjemnością ogląda się też łomot, jaki stary wyjadacz Garrel spuszcza... mężczyznom.

Viviane chce się rozwieść

Co dzieje się po rozpadzie związku, kiedy jedna strona chce odejść na zawsze, a druga nie chce jej uwolnić? Ten znakomity, kameralny dramat rodzeństwa Ronit Elkabetz i Shlomi Elkabetz pokazywany w Cannes odpowiada precyzyjnie na to pytanie. W tym filmie rozgrywającym się w jednym pokoju dwójka ludzi, która spędziła ze sobą kawał życia rzuca się sobie do gardeł i pokazuje jak po wspólnym życiu czasami nie zostaje nic, poza chęcią ucieczki i zapomnienia. „Viviane chce się rozwieść” to ostatnia część trylogii stworzona przez rodzeństwo Elkabetz, dwie poprzednie pokazywały związek dwójki bohaterów od jego początku. Małe wielkie kino ze śmietanką izraelskiego aktorstwa w obsadzie.

45 lat

Kate (Charlotte Rampling) wraz z mężem Geoffem (Tom Courtenay) przygotowują obchody 45-lecia swojego ślubu. Spokój pary przed jubileuszem zakłóca niespodziewany list - ciało pierwszej miłości Geoffa, zamrożone w lodowcu, zostało odnalezione w szwajcarskich Alpach.

Jak dobrze znasz kogoś po spędzeniu z nim życia i jak bardzo jesteś samotny w związku? Piękny i kameralny dramat ze świetnymi rolami, szczególnie Charlotte Rampling (za swoją kreację dostała nagrodę na festiwalu w Berlinie i Europejską Nagrodę Filmową). To też kolejny dobry film reżysera Andrew Haigha, którego warto obserwować - Anglik ma talent do odmalowywania ludzkich relacji z niesamowitą precyzją i czułością („Zupełnie inny weekend”).

Więcej o: