Jak rozpoznać rozpustnicę, czyli rzecz o tym, że kobiety dbają o siebie tylko przed seksem

Podobno większość kobiet zanim pójdzie z mężczyzną do łóżka wykonuje tajemnicze rytuały. Nie, nie chodzi o okadzanie alkowy ani składanie ofiary z ludzi dla krwawej bogini miłości. Tylko o zapach spod pachy i chaszcze w okolicach bikini.

danajEkhm...

Przeczytałam niedawno tekst, który miał być pewnie zabawny, ale wyszło jak wyszło. Mnie wkurzył, bo przedstawia kobiety w dość nieciekawym świetle. Nie jestem wojującą feministką, ale nie lubię też, gdy ktoś robi z kobiet niedomyte maszkarony.

W pozornie odkrywczym artykule była mowa o tym, że większość kobiet zanim pójdzie z mężczyzną do łóżka - wykonuje tajemnicze rytuały. Nie, nie chodzi o okadzanie alkowy egzotycznymi, miłość potęgującymi kadzidełkami. Nie chodzi również o składanie ofiary z ludzi dla krwawej bogini miłości. Okazuje się, że za to, że kobiety przed upragnionym "serduszkowaniem" zaczynają dbać o higienę. Wreszcie! Bo normalnie - jak wnioskuję z lektury - widok mydła, maszynki do golenia, czy czystej bielizny, napawa je niewyobrażalną odrazą i wstrętem. Z artykułu (tak, napisanego przez kobietę!) kobiety depilują się w salonie lub na sucho w domu tylko przed randką. No, niebywałe, normalnie gdyby nie to, że mają się rozebrać przed mężczyzną to nosiłyby warkocze na nogach.

Teraz już chyba wiadomo, że dziewczyny, które nie mają partnera są sarenkami z bobrem, bo jak depilacja, to tylko dla chłopa. Nie zapominajmy też o skrzydłach! Samotne kobiety noszą tam chaszcze, a dopiero powiew testosteronu zmusza je do tak strasznego zabiegu jakim jest depilacja.

Z tego co napisała autorka wyczytać przy okazji można, że lepiej nie mieć chłopaka, bo wtedy możesz sobie radośnie hodować owłosienie i przeczesywać je szczotką kilka razy dziennie. Owszem, znam kilka dziewczyn, które olewają depilację, ale zdecydowanie nie ma to nic wspólnego z tym, czy będą się podobać mężczyźnie, czy też nie. Mają po prostu na to - przepraszam - wywalone.

Zmroziła mnie też teza, że bielizna na randkę ma być seksowna, ale już niekoniecznie wygodna. Trochę tego nie rozumiem, bo chyba najseksowniej można się czuć właśnie wtedy, gdy jest nam wygodnie. Jeżeli będę się skupiała na drapiącej koronce, push-upie, który czyni moje piersi balonami wielkości głowy niemowlaka, to raczej nie będę myślała o tym, co w pójściu do łóżka z partnerem jest najważniejsze. No, ale można ja jestem inna po prostu i zamiast drapać faceta koronką, wolę żeby dotykał mojej skóry. Zdążyłam też zorientować się, że mężczyznom najbardziej podobają się nagie kobiety. Są oczywiście koneserzy buduarowej bielizny, ale nawet oni nie preferują tej niewygodnej.

Jakie jeszcze mądrości o kobiecej naturze prezentuje autorka artykułu o rytuałach poprzedzających seks? Ano takie, że gdy kobieta ma na sobie komplet bielizny, to znaczy, że szykowała się na rozbieraną randkę. Normalnie to kobiety nie noszą kompletów, żeby tylko nie wydało się, że mają ochotę na seks. Prawdziwa cnotka kompletów nie nosi, a jak nosi to tylko takie bawełniane majtki i długie koszulki z brzydkim haftem.

Autorka odkrywa przed czytelnikami tajną informację, że kobiety sprzątają w domach, tylko przed randką. Dopiero jak w ich pieleszach ma się pojawić samiec, to sprawdzają, czy mają czystą pościel, podłogę i czy, gdzieś się koty z kurzu nie walają. Wiadomo jest, że od brudu jeszcze nikt nie umarł, więc jak nie ma szans na seks, to można hodować roztocza i mole, bo fajnie jest mieć w domu jakieś zwierzątka.

Ha, jest też wątek diety i kontroli zapachu! Po pierwsze tylko w dniach, w których kobieta domyśla się, że będzie uprawiała seks, to jest na diecie. Znaczy tutaj chodzi o taką specjalną dietę, która nie powoduje wzdęć, bo na co dzień to, że brzuszek jest jak balon - olewamy. Mamy kilka rozmiarów garderoby w szafie, więc jak najemy się kapusty, to zakładamy sukienkę o dwa numery większą. Co do zapachu własnego ciała, to zwracamy na to uwagę też tylko w okolicach seksu. Kto by się na co dzień przejmował tym, że spod skrzydła może być nas czuć. Higiena intymna to też zawracanie głowy, no chyba że masz okres, ale też nie róbmy z tego takiego halo.

Nie wiem, co chciała przekazać autorka tekstu, ale chyba nie miała przyjemności poznać spontanicznego seksu. Chciałabym jej powiedzieć, że napaleni na siebie ludzie jakoś dają sobie radę z tymi problemami i raczej nie używają chusteczki odświeżającej przed seksem, ale po nim - o ile w ogóle mają chusteczki.

Wśród tych mądrości możemy również znaleźć punkt, o tym, że szykujemy (my kobiety rzecz jasna) specjalną playlistę. Nie będę tego komentować, możemy się tak umówić?

Aha, zapomniałabym jeszcze o antykoncepcji. W zasadzie to tutaj kobieta ma policzyć w głowie czy ma dni płodne, czy też nie. Może jeszcze nasz głuptasek spróbować sobie przypomnieć, czy wzięła tabletkę antykoncepcyjną, czy też nie. Wiadomo, prezerwatywy są niewygodne, a choroby przenoszone drogą płciową to nie nasz problem, tylko tych INNYCH.

Ani chybi nierządnica! Od razu widać, że szykuje się do rozpusty! (fot. Pexels.com CC0)Ani chybi nierządnica! Od razu widać, że szykuje się do rozpusty! (fot. Pexels.com CC0)

Dawno nie czytałam takich bzdur, które urągają nie tylko kobietom, ale i mężczyznom. Nie znam pana, który chciałby spotykać się z babką, która na co dzień jest zaniedbaną brudaską. Nikt nie mówi tutaj o noszeniu codziennie idealnego makijażu, czy bielizny po 500 zł za sztukę, ale większość kobiet używa mydła i dezodorantów. Jakby tego było mało to nawet poza dniami z seksem nie jesteśmy fankami opuchlizny i wzdęć brzucha. Wystarczy nam PMS, dzięki któremu część z nas przybiera na wadze do kilku kilogramów więcej. Zgłupiałam od tego tekstu i nie wiem, czy powinnam iść na manicure i pedicure, skoro dziś nie mam randki? Drodzy czytelnicy pomóżcie.

P.S. Źródło mądrości: "12 things women do before sex" oraz powielanie mądrości w naszym języku: "10 rzeczy, które robi każda kobieta przed seksem i nigdy się nie przyzna!.

Więcej o: