Osiem sygnałów, które świadczą o tym, że możesz stracić pracę

Choć utrata pracy nie jest końcem świata, to trudno uznać ją za początek nowego wspaniałego życia. Zatem po czym poznać, że możesz pożegnać się z ciepłą posadką? Co powinno wzmóc twą czujność?

Ktoś inny będzie używał twoich narzędziKtoś inny będzie używał twoich narzędzi? /fot. pexels CCo

1. Szef cię unika. Nie wzywa cię na spotkania. Nie odbiera twoich telefonów. Masz wrażenie, że maili też nie czyta. Stałeś się dla niego niewidzialny. Jesteś jak tygodniowy kurz na regale, wiesz, że jest, ale w zasadzie go nie widać.

2. Nie dostajesz żadnych zadań. Nic. Praca omija cię szerokim łukiem. Współpracownicy uwijają się jak w ukropie, gonią termin za terminem, a ty siedzisz i możesz co najwyżej analizować jasność monitora. Próby kontaktu z przełożonym i wyciągnięcie od niego jakiegokolwiek zlecenia kończą się tak samo, czyli brutalnym: „nie teraz, przyjdź później”. Dzięki czemu czujesz się jak pięciolatek przeganiany przez zmęczonego rodzica.

3. Projekt się kończy i nie ma szansy na jego kontynuację. Twoja firma nie wygrała kolejnego przetargu i czekają was redukcje. W perspektywie jak w szklanej kuli widzisz upadek i bankructwo. Najwyższy czas zwijać żagle i szukać alternatywnego oceanu.

4. Szef prosi cię o przygotowanie zakresu obowiązków na twoje stanowisko. To naprawdę powinno dać ci do myślenia. To jest coś co powinno obudzić twą czujność, tym bardziej że nie potrzeba kolejnej osoby do wykonywania czynności, z którymi spokojnie wyrabiasz się w ciągu ustawowych ośmiu godzin.

5. Szef jest niezadowolony z twojej pracy, co wyraża najpierw brakiem premii, a później werbalnie łajając cię w zaciszu gabinetu lub publicznie. Okazuje się, że jesteś leniwy, nie radzisz sobie z powierzonymi zadaniami. W ogóle to co robisz do niczego się nie nadaje. Nawet w piecu tym nie napalisz.

6. Romans z szefem skończył się wybuchem wulkanu, ponieważ jego żona dowiedziała się o wszystkim i postawiła mu ultimatum: albo ona, dom w Konstancinie, jacht na Wyspach Kanaryjskich oraz dzieci albo kochanka. Cóż, konsekwencje biurowych romansów bywają przykre dla kilku stron.

Kto nie ryzykuje ten nie pije szampana? /pexels.comKto nie ryzykuje ten nie pije szampana? /fot. pexels.com

7. Jeśli nawaliłeś. Nie chodzi o zwykły błąd. Błędy mogą zdarzyć się każdemu. Mam na myśli grubą sprawę, taką która narazi firmę na straty. Błąd, którego nie da się naprawić, w dodatku będący skutkiem niedbalstwa.

8. Jeśli za często grasz hymn. Czyli tak raz na godzinę. To może doprowadzić do szału nawet największego patriotę. Tak na przyszłość, repertuar dobieraj rozsądniej.

Nie każdy z nas ma szósty zmysł, który pomoże przewidzieć nadchodzące zmiany. Pozostaje nam instynkt samozachowawczy, zdrowy rozsądek oraz intuicja. Zwłaszcza w czasach nowych koncepcji. Co się stanie, jeśli ostrożności zabraknie?

Po powrocie z obiadu, zwanego też w niektórych kręgach i rejonach Służewca przemysłowego „lunchem”, może się okazać, że zalogowanie do systemu jest niemożliwe, ponieważ straciłaś uprawnienia i posadę. Wstukujesz bezradnie twoje ulubione hasło Dupa666 i nic, odmowa dostępu. Sprawdzasz, czy omyłkowo nie jest wciśnięty Caps Lock, ale tym razem to inna historia, system cię wypluł.

Są pracodawcy, którzy nie lubią bezpośrednich konfrontacji w trudnych sprawach i zwalniają za pośrednictwem maila. Efektywnie i efektownie, bez zbędnych płaczów i scen. Po prostu dostajesz wiadomość, w której pracodawca dziękuje ci za 13 lat ciężkiej orki, ratowania świata przed zagładą, malowania trawy na zielono, czy co tam aktualnie robiłeś. Jeśli pracodawca się postara w tle maila masz jakieś kwiaty albo morskie fale.

Po drugiej stronie barykady są tacy (to nie żart), którzy lubią dramat, mają skłonności sadystyczne i jak już redukują personel to z hukiem, czyli ogłaszają przy całym zespole, że już tutaj nie pracujesz. Publiczne upokorzenie drugiego człowieka sprawia im radość. Ale jak to mówią: karma wraca, więc uważajcie. Bardziej krewcy szefowie potrafią też wyrzucić człowieka w afekcie. Podczas dyskusji lub innej kłótni wykrzyczą „jesteś zwolniony”, „możesz jutro nie przychodzić do pracy”. Potem są przeprosiny, czekoladki oraz „weź się do roboty, przecież nie mówiłem tego na serio”.

Można też zwolnić znienacka i po cichu. Koleżanka po powrocie z urlopu znalazła na biurku karton ze swoimi rzeczami osobistymi. Okazało się, że nikt nie powiedział jej wcześniej o zakończeniu współpracy, żeby nie psuć jej wakacji. Cóż za troska i empatia. W zaprzyjaźnionym urzędzie krąży legenda o jednej pani prezes - „Babci Dynamit”, która w spektakularny i hurtowy sposób pozbyła się niechcianych współpracowników. Swój pseudonim zawdzięcza dacie w metryce urodzenia oraz dynamice w zarządzaniu. Zaprosiła dyrektorów na cykliczne spotkanie, zamknęła pokój na klucz i razem z dyrektorem kadr wręczyła wszystkim wypowiedzenie. Szok i zaskoczenie. Nikt nic nie przeczuwał.

On też nic nie podejrzewałOn nic nie podejrzewał /fot. Billy Wilson Flickr CC0

Ty masz już pewną przewagę. Wypatruj sygnałów i miej opracowany plan B. Zawsze.

Magda Acer

Więcej o: