O wychowywaniu dziewczynek na grzeczne niunie

Świat pełen jest grzecznych dziewczynek. Grzecznych niuń posłusznie rodzących dzieci, myjących gary, udających orgazmy, siedzących cicho gdy każą i generalnie niemyślących za dużo. Od kiedy urodziłam córkę, codziennie zastanawiam się, czy chcę, by była kolejną grzeczną dziewczynką.

Świat pełen jest grzecznych dziewczynek Chance Agrella / freerangestock.comŚwiat pełen jest grzecznych dziewczynek (fot. Chance Agrella / freerangestock.com)

Niedawno zostałam wezwana do szkoły na rozmowę. Usłyszałam, że moja córka jest niegrzeczna, ponieważ, uwaga: ma za dużo do powiedzenia, nie chce siedzieć cicho w ławce, za dużo się rusza i stara się przewodzić każdej zabawie. Zasugerowano mi także, bym udała się z młodą do lekarza, gdyż prawdopodobnie ma obniżony próg bólu - nie płacze, kiedy coś sobie zrobi („ona czasami chyba udaje chłopca”) i państwo nauczycielstwo nie wiedzą, jak reagować gdy się przewróci. Nie miałam pomysłu, jak skomentować te sensacje. Widziałam, że oczekuje się ode mnie skruszonej miny i obietnicy udzielenia rozwydrzonej gnidzie surowej reprymendy. Ja tymczasem miałam ochotę radośnie się uśmiechnąć i odpowiedzieć, że bardzo mnie to wszystko cieszy!

Nie jestem bezkrytyczną fanką wychowywania w stylu gender neutral. Płeć, czy nam się to podoba czy nie, pewne rzeczy warunkuje i nie uciekniemy od tego. Biologii nie oszukamy. Ale szlag mnie trafia, gdy mówi mi się, że zachowanie dziewczynki jest niewłaściwe, bo ta „udaje chłopca”. Co to jest w ogóle za zarzut? W czym udaje, w posiadaniu penisa? Dawno nie usłyszałam podobnie bulwersującej bzdury.

Mam wrażenie, że pisząc to wszystko nie odkrywam Ameryki. Że przecież współczesne matki mają takie szerokie horyzonty, rozległą wiedzę, że świadome są pejoratywnych skutków stereotypowego wychowania. Tak wiele moich znajomych uwielbia opowiadać o niezależnych charakterach swoich dzieci, o ich niekonwencjonalnych gustach, odważnych pomysłach. Ale wiecie co? Na tych przechwałkach się kończy, bo gdy przychodzi co do czego, te rodzicielki o rozdwojonej jaźni krzyczą do swoich córek: „cicho bądź!”, „nie wchodź na drzewo, bo pobrudzisz sukienkę!”, „nie biegaj tak szybko!”, „nie wolno, to niebezpieczne!”, „zostaw ten młotek, co ty, chłopak jesteś?”. Ależ mam ochotę im wtedy przywalić. Młotkiem.

Czasami warto pobrudzić sukienkęCzasami warto pobrudzić sukienkę (fot. Pexels.com CC0)

Jedno powiedzmy sobie jasno - jeżeli moja córka postanowi zostać potulną kurą domową, to nią zostanie. Nie mam złudzeń, że będę mieć jakiś większy wpływ na wgrany w jej geny charakter albo wybory życiowe. Pragnę żeby była sobą, by była szczęśliwa. To, co chcę osiągnąć, to uświadomić jej, że płeć i związane z nią stereotypy nie powinny ograniczać, a jeżeli ktoś będzie chciał jej wmówić coś przeciwnego, to ma kopnąć go w tyłek.

Problem w tym, że większość małych dziewczynek od dzieciństwa przygotowywanych jest do roli matki i żony. Wybaczcie, ale tak właśnie jest. Wzmacnia się u nich postawy społeczne, zwraca uwagę na empatię, wyrozumiałość, tolerancję, chęć niesienia pomocy. Dziewczęta opiekują się lalkami, naśladują nauczycielki, pielęgniarki, sprzedawczynie, sprzątaczki i fryzjerki. Wszystkie te zawody mają charakter opiekuńczo-usługowy. Tymczasem chłopcy uczeni są tego, że należy być zdecydowanym, odpowiedzialnym, odważnym i że należy podejmować ryzyko.

Od chłopców oczekuje się rywalizacji w zawodach i konkursach, wzmacnia się u nich zdolności analitycznego myślenia, syntezowania danych oraz orientacji przestrzennej. Chłopcy wychowywani są na liderów. Dziewczynki nie. Chłopcy, mogą, a nawet powinni ryzykować, myśleć i postępować śmiało. Dziewczynki nie powinny. Chłopcy mogą czasami być niegrzeczni („oj, no przecież chłopcy tak mają”), dziewczynki muszą mieć buzię w ciup, rączki na stole, nóżki razem. Muszą być grzeczne.

Nie chcę wychować kolejnej grzecznej dziewczynki. Dlatego mam w nosie krzywe spojrzenia innych, gdy młoda zbyt głośno opowiada mi o swoim dniu w szkole lub uparcie broni swojego zdania. Niech biega zbyt szybko, niech nabija sobie siniaki i drze sukienkę. Niech upada, brudną rączką ociera łzy, a zaraz później samodzielnie wstaje i biegnie dalej. Bo bycia mądrą, odważną i niezależną kobietą nauczy się tylko będąc „niegrzeczną”.

Więcej o: