Nie czekaj, aż on się oświadczy! Zrób to sama

Jest 2016 rok, krzyczymy, że chcemy równouprawnienia, ale czekamy, aż mężczyzna klęknie z pierścionkiem. Chcesz ślubu? To się oświadcz!

A potem zakop! (rys. Magda Danaj)A potem zakop! (rys. Magda Danaj)

W głowach wielu z nas tkwi wyobrażenie zaręczyn jako najbardziej romantycznej chwili w życiu. Zmieniają się okazje (na święta, na wakacjach, w rocznicę poznania), staż związku, zmienia się samo wyobrażenie ślubu. Ale odwrócenie ról w ceremoniale zaręczyn?

Przedstawienie jest zazwyczaj niezmienne. Romantyczna sceneria, facet niespodziewanie klęka i wyjmuje pierścionek w eleganckim pudełeczku. Pada pytanie, zazwyczaj retoryczne. Wybranka zalewa się łzami. Pocałunek. Kurtyna. Koniec aktu pierwszego.

U mnie było inaczej. Znam mojego chłopaka. Wiedziałam od dawna, że kiedyś przerejestrujemy się w świetle prawa z obcych w rodzinę. Schody zaczęły się dopiero kilka miesięcy temu, razem z konkretnym pojawieniem się słowa na „ś” w rozmowach. Jak zwykle, zgadzaliśmy się we wszystkim: że chcemy, że w niedługiej przyszłości, że cywilny. Że trzeba się zaręczyć. Po tej serii zwiastunów czułam jednak, że coś się w naszej partnerskiej relacji zmieniło. Nie z jego strony, on spokojnie cieszył się, że planujemy razem kolejny etap zażyłości. Tymczasem w mojej głowie przeskoczyła jakaś konserwatywna klepka z formułką: OŚWIADCZYNY WYCHODZĄ OD MĘŻCZYZNY. Chcąc nie chcąc, zaczęłam więc czekać na jego ruch.

fot. Pexels.comBo taki finał ci się marzy, prawda? (fot. Pexels.com CC0)

Jest pewnie wiele powodów, dla których kobiety potrzebują oświadczyn. To jak próba ognia, którą mężczyzna podejmuje dla kobiety swojego życia. Problem w tym, że coraz częściej wymagamy udowodnienia nie miłości, a męskości, rycerskości, czy nawet dobrego gustu - bo pierścionek do tego powinien być ładny.

Zastanawia mnie, że w 2016 roku, kiedy kruszą się bastiony najbardziej konserwatywnych, genderowych ról, idea ślubu i zaręczyn pozostaje niemal nienaruszona. Według badań, większość Amerykanów nie ma problemu z tym, aby oświadczyny wychodziły od kobiety. Z drugiej strony, 95% zaręczyn przebiega w tradycyjny sposób. Nie zdziwiłabym się, gdyby w Polsce takie ankiety wypadły podobnie. Moja ukochana babcia oświadczyła się mężowi, i do dziś opowiada to zdarzenie jako ulubioną anegdotkę. Ale moja druga babcia, mama, bratowa, zamężne przyjaciółki - wszystkie czekały, aż to mężczyzna zrobi ten ważny krok. A więc od lat walczymy o równe prawa, urlopy dla ojców, podział prac domowych i czekamy, aż facet uklęknie. Litości!

Nie zrozumcie mnie źle. Nie chcę przejechać walcem równouprawnienia po wszystkim, co w idei ślubu tradycyjne. Wiem, że są dziewczyny, które czują, że przyszłość jest niepewna i potrzebują romantycznego potwierdzenia intencji ukochanego. Ale co ze związkami, w których królują szczere rozmowy, partnerstwo i równe traktowanie? Dlaczego dziwimy się, że mężczyznom nie spieszno do ożenku, skoro z tej okazji spada na nich odpowiedzialność spełniania skrytych oczekiwań? I czy faktycznie, jeśli ich nie spełnią, to dlatego że są ciapowatymi maminsynkami?

Trochę czasu minęło, zanim załapałam, że nie tędy droga. Nie każdy potrzebuje tradycyjnych oświadczyn. Nie chcę, by mój chłopak korzył się przede mną na kolanach w symbolicznym geście. Swoje oddanie pokazuje mi z każdym „ja wyniosę śmieci” i „idźmy tam razem”. Nie musi kreować wyjątkowej atmosfery, bo dzięki niemu każdy dzień razem ma w sobie coś wyjątkowego. Nie potrzebuję magii zaręczyn, bo wystarczy mi magia miłości. Po prostu.

Więcej o: