Przepis na trufle kakaowe, który przypomni wam dzieciństwo

Są smaki, które działają jak wehikuł czasu. Na mnie podziałał tak przepis zaczerpnięty z mojej pierwszej książki kucharskiej - "Kuchni z niespodzianką". Znów poczułam się jak mała dziewczynka.

Będąc z kurtuazyjną wizytą u rodziców przejrzałam ich bibliotekę. Miałam nadzieję na odkrycie jakichś cudownych kulinarnych staroci. I znalazłam arcydzieło - kultową książkę kucharską z lat 80. "Kuchnia z niespodzianką" autorstwa Marii Terlikowskiej jest unikalną, bo ilustrowaną przez Ewę Salamon, książką dla dzieci. Prawdziwy rarytas!

Moja pierwsza książka kucharska (fot. Agnieszka Haponiuk)Moja pierwsza książka kucharska (fot. Agnieszka Haponiuk)

To była moja pierwsza książka o gotowaniu. Wzruszający i sentymentalny prezent od świętej pamięci babci Heleny, która co prawda sama gotować za cholerę nie umiała, ale bardzo dbała o to, abym ja została dobrą gospodynią. Zresztą świadczy o tym dedykacja na wewnętrznej stronie okładki:

Agniesi, by nauczyła się dobrze gotować. Mikołaj. 24.XII.80

"Kuchnia z niespodzianką" opowiada o wyidealizowanej rodzinie Kowalskich. Mama, tata (a raczej mamusia i tatuś) oraz dwójka dzieci: Justyna i Tomek. Rodzinka siedzi sobie w miłej, przytulnej kuchni i gotuje cudaczne potrawy. Podchodzą dość twórczo do ubogiej i siermiężnej jak na tamte czasy kuchni. Bawią się jedzeniem przygotowując dania o zabawnych nazwach lub podając je w "artystycznej" formie. Książka jest napisana dość specyficznym językiem, ale niesie w sobie jakieś domowe ciepło. Niektóre fragmenty trącą myszką, jak chociażby ten o zakupie miksera:

W parę dni później mamusia i tatuś wrócili do domu razem triumfalnym krokiem. - Kupiliśmy mikser! - zawołała mamusia od progu. - Hura! - wrzasnęli młodzi Kowalscy. Tylko Barnaba nie okazał zainteresowania. Bo i co kotu po mikserze? Za to reszta rodziny była zachwycona. Wiadomo co to znaczy mikser.

I tu pojawia się rysunek miksera oraz cała opowieść o jego używaniu w kuchni. No cóż, w tamtych czasach pewnie trzeba było wystać ten mikser w gigantycznej kolejce.

Z książeczki możemy nauczyć się jak przygotować francuską potrawę Croque-Monsieur i Croque-Madame (chrup-panie i chrup-panki) - smażone tosty z kiełbasą i serem żółtym oraz sadzonym jajkiem. Znajdziemy przepis na "filiżanki niespodzianki" - papryki nadziewane sałatką warzywną czy też na "gorące psy" - czyli nic innego jak hot dog.  O dziwo jest też przepis na zupę amerykańską, która składa się głównie z ziemniaków, cebuli i śmietany. Mnie urzekły grzanki z porzeczkami posypane cukrem pudrem oraz trufle kakaowe, na które przepis znajdziecie poniżej. Całości dopełniają bardzo fajne ilustracje Ewy Salamon, które krok po kroku prowadzą nas po przepisie, czyniąc przy okazji książkę bardzo przyjemną dla oka.

Ktoś jeszcze zna książki kuchenne z ilustracjami? (fot. Agnieszka Haponiuk)Ktoś jeszcze zna książki kuchenne z ilustracjami? (fot. Agnieszka Haponiuk)

Nie pamiętam, czy coś ugotowałam z "Kuchni z niespodzianką" gdy byłam mała, ale za to teraz zrobiłam przepyszne kakaowe trufle. Podaję za oryginałem:

TRUFLE KAKAOWE

Składniki:

- 4 paczki herbatników "Petit beurre"

- 8 łyżek kakao

- 1 kostka masła

-  4 żółtka

- 1 szklanka cukru

Przygotowanie:

Na stolnicy rozgnieść wałkiem biszkopty na drobne okruchy. Wsypać do miski, wymieszać z kakao, dodać masło i pół szklanki cukru. Utrzeć na gęstą masę. Masło musi być zawczasu wyjęte z lodówki, żeby nie było twarde. W osobnym naczyniu ukręcić 4 żółtka z pozostałym cukrem. Dodać do biszkoptowo-kakaowej masy, dobrze wymieszać. Na stolnicy posypanej resztą zgniecionych biszkoptów, formować małe kulki.

- No, teraz możesz pomyśleć, jak urozmaicić te trufle - powiedziała mamusia. - Już pomyślałam! - zawołała Justyna wyciągając z szafki paczuszkę przypiekanych migdałów i torebkę orzechów włoskich.

Przepyszne kakaowe trufle, poczujesz się jak dziecko (fot. Agnieszka Haponiuk)Przepyszne kakaowe trufle, poczujesz się jak dziecko (fot. Agnieszka Haponiuk)

Nie miałam siekanych migdałów ani włoskich orzechów i tym samym nie zrobiłam, jak Justyna, jeżyków ani żółwi. Moje trufle nieco spłaszczyłam i posypałam siekanymi orzeszkami ziemnymi. Kilka z nich nadziałam migdałowymi płatkami. Zjadam właśnie ostatnią truflę (a byłam na diecie), mniam! Pychota!

Są pyszności, których odmówić sobie nie sposób (fot. Agnieszka Haponiuk)Są pyszności, których odmówić sobie nie sposób (fot. Agnieszka Haponiuk)

Więcej o: