Jak pozbyć się traum z dzieciństwa?

Dzieciństwo bywa źródłem bolesnych wspomnień, do których zazwyczaj wcale nie chcemy wracać. Ale czasem mały powrót do przeszłości pozwala uwolnić się od złych emocji.

fot. Pexels.comfot. Pexels.com

To nieprawda, że trzeba żyć tylko „tu i teraz”. Mały wypad w przeszłość też ma głęboki sens, zwłaszcza jeśli zostawiliśmy za sobą jakieś stare „miny”, które mogą wybuchnąć, gdy na nie nadepnąć.

Działo się to parę lat temu. Siedzieliśmy sobie przy stole - ja, pan B. i moja przyjaciółka. Popijaliśmy wino i trochę smędziliśmy. Zaczęło się od tego, że któreś z nas przypomniało słowa Janusza Korczaka, który powiedział, że „uciekł z dzieciństwa jak z domu wariatów”. W pełni podzielaliśmy jego opinię, bo żadne z naszej trójki jakoś szczególnie nie przepadało za tym „beztroskim”, „niewinnym” okresem życia. Naprawdę ktoś uważa, że dzieciństwo jest niewinne i beztroskie?

Moja przyjaciółka pochodziła z niewierzącej rodziny i nie chodziła na religię, była z tego powodu terroryzowana przez całe podwórko. Pan B., w którego żyłach płynie szlachetna krew kijowskich wikingów, nasłuchał się, że jest „ruski”, a i ja - dziecko w bucie ortopedycznym - też skonsumowałam swoją porcję przykrości. Troszkę się przy tym winie policytowaliśmy, tym bardziej że taki mamy klimat, iż jedne dyskryminacje są „modniejsze” i bardziej piętnowane od innych, więc każdy próbował dowieść, że to on miał gorzej.

Może nie jest to materiał ani na psychoterapię, ani na psychodramę, ale niektóre moje wspomnienia były hardcorowe. Pamiętam, na przykład, jak to moja „najserdeczniejsza przyjaciółka” oświadczyła mi pewnego dnia, że jej koleżanki uważają, iż ona się poświęca bawiąc się z kaleką. Moje dziewięcioletnie serce rozpadło się wtedy na kawałki - to była i ewidentna przykrość, i zdrada przyjaciela!

No więc poużalaliśmy się nad sobą - my, dorośli, z bliznami na duszy, zawsze to dobrze człowiekowi robi.

I oto nie dalej, jak dwa tygodnie później spotkałam tę przyjaciółkę z dzieciństwa. Zupełnie, jakbym ją tymi wspomnieniami przyciągnęła. Dziwna sytuacja - bo niby się ucieszyłam, a niby jednak średnio. Ale zaczęłyśmy rozmawiać, my, dwie dorosłe kobiety, dzieciate, doświadczone, dobrze osadzone w życiu. W pierwszej chwili odruchowo spodziewałam się jakichś złośliwości, ale, rzecz jasna, nic takiego się nie wydarzyło, za to okazało się, że ta mała cholera wyrosła na strasznie fajną babkę. Że się dobrze dogadujemy, że chcemy spędzać ze sobą czas. Znajomość odżyła.

Chyba bym była głupia, żeby wracać do jakichś zupełnie nieważnych rzeczy z przeszłości (zwłaszcza że wymieniłam ortopedyczne buty na zgrabne obcasy) - dzieci to dzieci, bywają okrutne. Ale któregoś dnia, kiedy siedziałyśmy sobie nad dietetyczną sałatką, planując wspólną wyprawę na koncert Zaz, ona nagle powiedziała: „Wiesz, muszę ci coś wyznać. Wiem, że jako dziecko byłam dla ciebie bardzo niedobra. Strasznie ci dokuczałam i jest z mi z tego powodu niesłychanie przykro. Chcę, żebyś to wiedziała”.

Zbyłam ją wtedy jakoś, ale potraficie sobie wyobrazić, co się ze mną stało w tamtym momencie. Normalnie totalna eksplozja serca, taka radość, że trudno ją opisać. Ale dziwniejsze jeszcze jest to, co stało się później. Wszystkie moje cierpienia z przeszłości, które umiałam sobie przypomnieć, nagle stały się kompletnie „nieaktywne”. To znaczy pamiętam gołe fakty, ale nie wywołują już żadnych emocji. W ciągu jednej minuty dziewczynie udało się kompletnie zmienić kawałek mojej wewnętrznej rzeczywistości. Co za cenna lekcja!

Wyciągnęłam z tego kilka wniosków, które może się komuś przydadzą.

1. Oprócz życia „tu i teraz”, które daje największą doraźną satysfakcję, istnieją całe wielkie połacie przeszłości, do których warto czasem zajrzeć. Bo, wbrew temu, co sądzimy, mamy wpływ na przeszłość - własną i cudzą. Fakty się nie zmieniają, ale nasza interpretacja już tak.

2. Czasem naprawdę niewiele trzeba, żeby zmienić czyjś świat na lepsze. Wystarczy zwykłe przepraszam, dziękuję, miałeś rację, pomogłeś mi.

3. Jeśli masz dla kogoś dobre słowo - nie bądź skąpcem! Im więcej dasz, tym więcej dostaniesz!

4. Tak zwane „dobre serce”, wciąż stanowi wielką wartość, chociaż ma taki kiepski PR i jest tak mało sexy.

5. Nigdy nie wolno lekceważyć dziecięcych dramatów. Żadnych.

6. Trzeba uczyć dzieci tego, żeby stawały w obronie innych i słabszych - będą raczej w mniejszości, ale to one sprawią, że świat stanie się lepszym miejscem.

7. Między ludźmi wszystko jest możliwe. To, co dobre również, więc nie trać wiary!

Więcej o: