Śledzik: milion kalorii na koniec karnawału

Dawno, dawno temu na dworach i w pałacach ostatni dzień karnawału obchodzony był bardzo hucznie. Czas spędzano na tańcach, swawolach i obżarstwie. Kontynuujmy tę tradycję. Z przepysznym śledzikiem pod pierzynką.

Koniec karnawału z przytupem! (fot. Agnieszka Haponiuk)Koniec karnawału z przytupem! (fot. Agnieszka Haponiuk)

W tym dniu stoły uginały się od jadła i napitków. Jadano tłuste kasze ze skwarkami, kapusty z mięsem i słoniną, pieczone mięsa, boczek oraz kiełbasy, a także słodkie racuchy, bliny oraz takie przysmaki jak pączki i faworki. Najadano się po przysłowiową kokardę popijając to wszystko mocnymi trunkami.

Śledzik zwany także dniem zapustnym, „diabelskim” czy „kusym” wtorkiem to ostatni dzień karnawału (przed środą popielcową) poprzedzający Wielki Post. Na świecie ostatni dzień karnawału powszechnie nazywany jest Mardi Gras co znaczy -  tłusty wtorek. W Stanach Zjednoczonych i Kanadzie jest on także nazywany Pancake Tuesday, czyli - naleśnikowy Wtorek. W Wielkiej Brytanii oraz Irlandii zapusty są nazywane Shrove Tuesday, w Niemczech - Fasnacht czyli - postna noc. Jednym słowem - ostatki.

Co jadano na „śledzika”? W zależności od regionu: na Kaszubkach królowały tłuste placki ziemniaczane, pączki i faworki. Pieczone było też specjalne ciasto, tzw. „popielnik” - z resztek ciasta pozostałego po purclach czyli kaszubskich pączkach. We wschodnim regionie Polski popularne były bliny, naleśniki i placki. Górale beskidzcy gotowali tzw. „kapuśnicę” z takich składników jak: głowa świni, ogon, kiszona kapusta. W Wielkopolsce i na Pomorzu ostatni wtorek karnawału nazywany jest podkoziołkiem, a tradycją było stawianie na stole wyrzeźbionej z brukwi lub drewna głowy kozła , która symbolizowała dobre i tłuste jedzenie, z którym to na czas postu trzeba było się pożegnać.

Natomiast w dawnym Wrocławiu w dzień zapustny nie raczono się głównie kiełbasami. Tego dnia na stołach królował też śledź, przyrządzany na różne sposoby, głównie marynowany. Zwiastował on okres postu, zapowiadał biesiadnikom, że już następnego dnia zacznie się 40 chudych dni bez tych wszystkich tłuściutkich frykasów. Znakiem nadchodzącego Wielkiego Postu był też garnek żurku, który podawano o północy w karczmie gdzie odbywały się ostatnie zapustne zabawy.

Niekiedy wnoszono także śledzia na patyku, co oznaczało, że właśnie nastał Wielki Post i należy zaprzestać zabaw i objadania się. Tym, którzy się ociągali z opuszczeniem karczmy pomagał „Łachmaniarz”, który wkraczał do karczmy ze śledziem w dłoni i rozganiał opieszałe towarzystwo. A gospodynie domowe, gdy nastawała północ, wieszały w kominie czystą patelnię, co symbolizowało koniec z wszelkim tłuszczem w potrawach, żadnego masła, smalcu, mięsa, często też rezygnowano z nabiału. Spożywano natomiast żur, olej, śledzie, chleb. O daniach postnych opowiem innym razem, a teraz, żeby tradycji stało się zadość zapraszam na śledzia. A będzie to nie byle jaki śledź, bo z sosem jabłkowym i zapiekany pod pierzynką z puree.

Absolutnie przepyszny śledzik pod pierzynką (fot. Agnieszka Haponiuk)Absolutnie przepyszny śledzik pod pierzynką (fot. Agnieszka Haponiuk)

ŚLEDŹ Z SOSEM JABŁKOWYM W PUREE ZIEMNIACZANYM

Składniki na 4 porcje:

- 1 kg ziemniaków obranych i pokrojonych w ćwiartki

- 2 łyżki masła klarowanego

- 1 średnia cebula, obrana i posiekana

- 1 płaska łyżeczka suszonego (lub dwie łyżeczki świeżego) majeranku

- 3 średnie jabłka szara reneta, pokrojone w drobną kostkę

- 150 ml (niepełna szklanka) wytrawnego cydru (jabłkowego)

- 4 filety śledziowe bez skóry (raczej większe niż mniejsze)

- sól i pieprz do smaku

- 30 g sera Ementaler (może być każdy inny dobry do zapiekania)

- łyżka masła

- 3 łyżki mleka

Przygotowanie:

Ugotować pokrojone ziemniaki. Na patelni roztopić masło klarowane i usmażyć cebulę, aż się zeszkli. Do cebuli dodać jabłka, posypać majerankiem i smażyć przez 3-4 minuty, a potem stopniowo wlewać cydr. Gotować aż zgęstnieje. Następnie przelać sos do płytkiego żaroodpornego naczynia i ułożyć na nim filety śledziowe (można je zwinąć w ruloniki).

Ugotowane ziemniaki odcedzić, a następnie dodać masło, ugnieść puree dodając na końcu mleko, odrobinę pieprzu i sól. Puree rozprowadzić po śledziach i sosie. Wszystko posypać startym serem. Piec w środkowej części piekarnika około 20 minut w temperaturze 180 stopni.

Pyszny koniec karnawału (fot. Agnieszka Haponiuk)Pyszny koniec karnawału (fot. Agnieszka Haponiuk)

Zapewniam was, że ta potrawa ma milion kalorii, jest pyszna i bardzo sycąca.

Więcej o: