W teorii lubimy pomagać potrzebującym. A w praktyce?

"Ja tylko na chwilę" - tak tłumaczą się parkujący na kopertach przeznaczonych dla niepełnosprawnych. "Ciąża to nie choroba" - mówi się nie ustępując miejsca ciężarnym. Rodziny z małymi dziećmi zbywa się milczeniem. Kto nie może liczyć na pomoc?

Przywileje przezroczystych ludzi30% kierowców parkuje na miejscach dla niepełnosprawnych (fot. Sean McGrath/Flickr)

Są wśród nas ludzie przezroczyści. Niepełnosprawni, kobiety w ciąży, rodzice z małymi dziećmi. Co ich łączy? Z jednej strony pewne ograniczenia, z drugiej - przywileje. Przywileje, które najczęściej mamy gdzieś.

30% kierowców ma zwyczaj parkowania na kopertach dla niepełnosprawnych. Tłumaczą się różnie, najczęściej niemądrze. Zastanawiam się, co jest rzeczywistym powodem. Głupota, lenistwo, wieczny pośpiech? A może po prostu bezmyślność? Właściwie to nie wiadomo co gorsze. A wy? Zdarzyło się wam kiedyś zająć miejsce dla niepełnosprawnych? Jaką mieliście wtedy wymówkę?

Kampania społeczna Fundacji Impuls to tylko jedna z wielu doskonałych akcji na rzecz osób niepełnosprawnych. Całe lata jesteśmy uświadamiani, że parkowanie na kopertach jest nieetyczne, z wielu przyczyn bardzo niefajne. Tymczasem, według policyjnych statystyk, liczba mandatów wystawianych za zajmowanie miejsc parkingowych dla niepełnosprawnych owszem, maleje, ale jest to proces zaskakująco powolny.

Policjanci i strażnicy miejscy twierdzą także, że tym co powoduje, iż kierowcy zaczynają unikać nieprzeznaczonych dla nich kopert, nie jest bynajmniej empatia i większa świadomość społeczna, ale prozaiczny strach przed karą (500 złotych plus koszty holowania oraz 5 punktów karnych).

Przyznacie, że to trochę dołujące. Człowiek ogląda te wszystkie niesamowite, poruszające kampanie (o, na przykład jeszcze ) i jest pewien, że wszyscy podobnie je odbierają. Że wzrusz, że oburzenie, że mocne postanowienie „ja nigdy”. No więc nie, gdy widzę co się dzieje w centrum mojego miasta to wiem, że zdecydowana większość społeczeństwa ma to wszystko w dupie.

Nie widzimy nie tylko niepełnosprawnych, ale i kobiety w ciąży

Doświadczają tego nie tylko ludzie borykający się z taką lub inną niepełnosprawnością. Wystarczy być kobietą w ciąży. Ciąża, wiadomo, to nie choroba. Ale jak w kość potrafią dać ostatnie jej miesiące wiedzą tylko te z nas, które przez to przeszły. Masz 20 kilogramów na plusie, zad jak szafa, przed sobą akwarium z wielorybiątkiem, skopane wnętrzności i niedziałający kręgosłup. Świadomość zbliżającego się cudu narodzin ani trochę nie niweluje bólu stóp, nie pomaga też ustać na nich przez kilkadziesiąt minut przejażdżki zatłoczonym tramwajem. Metr od ciebie jest co prawda miejsce dla kobiet w ciąży, ale mimo swoich gabarytów jakimś dziwnym trafem stajesz się przezroczysta, zajmujący wymarzone siedziszcze człowiek zwyczajnie cię nie widzi. Podobnych czarów doświadczyłam również w przychodni, aptece i wielu sklepach.

Przywileje przezroczystych ludziMiejsca dla osób z ograniczoną mobilnością - tak rzadko wolne (fot. Eric Fischer/Flickr)

W 2004 roku zniknął ze znowelizowanej ustawy o pomocy społecznej zapis o kolejkowym pierwszeństwie osób niepełnosprawnych, starszych, kobiet w ciąży lub rodzica z małym dzieckiem. Dlatego ludzie uprzywilejowani kiedyś do pierwszeństwa, dzisiaj nie mogą już niczego żądać. Mogą prosić lub liczyć na to, że ktoś ich zauważy i wykaże się empatią. Byliście kiedyś w takiej sytuacji? I co, obsługa oraz kolejka wykazały się zrozumieniem? Ja mam bardzo różne doświadczenia, kłamałabym twierdząc, że zawsze spotykałam się z brakiem życzliwości. Co to, to nie. Ale moment, kiedy w 8 miesiącu ciąży traciłam w aptece przytomność, a od stojącej przede mną rozkosznej staruszki usłyszałam tylko „nie udawaj bezczelna dziwko”, zapamiętam prawdopodobnie do końca życia.

Rodziny z małymi dziećmi? Tym, to już prawie nikt nie pomaga

Pisałam o miejscach parkingowych dla niepełnosprawnych, chciałabym też wspomnieć o podobnych kopertach, ale dla rodzin z dziećmi. Świetny wynalazek, zdarza się pod większymi marketami. Kto próbował przez 10 centymetrową szparę w drzwiach (która pozostała po zaparkowaniu obok kogoś miłego) wcisnąć do auta wrzeszczące niemowlę wraz z wózkiem, na pewno potrafi docenić szeroką, luksusową parkingową miejscówkę. Tak, genialna sprawa, dopóki 20-letni, bezdzietny kozak takiego miejsca ci nie zajmie. Bo on „po dziecko siostry”. Za zajęcie rodzinnej koperty nie grożą żadne sankcje. A więc strach przed mandatem nie spowoduje, że kierowcy zastanowią się dwa razy zanim na niej staną.

To tak cholernie frustrujące, że ludzie muszą czuć nad sobą bat, by respektować cudzy przywilej. Skąd ta znieczulica, to przeświadczenie, że nikt nie może mieć lepiej od nas?

Więcej o: