10 rzeczy, których warto nauczyć się od psa

Pies - trochę miły, trochę dziki, ale zawsze wierny sobie. Jak się cieszy, to bez pamięci. Jak nienawidzi, nikogo za to nie przeprasza. Oto psi dekalog dla kobiety wyzwolonej. Może nawet trochę suczy.

Nikt nie powiedziałby, że to suka (fot. MB)Nikt nie powiedziałby, że jest suką (fot. MB)

Suka przyjechała do mnie ze schroniska: głodna, wystraszona, cała w pchłach. Nazywała się Sara. Mogłam nazwać ją inaczej, modniej, oryginalnie. Żeby dobrze o mnie świadczyła, jaka jestem fajna. Postanowiłam jednak wykazać się brakiem pretensji i dać jej być tym, kim już jest, czyli Sarą z Zielonki. Suczką o manierach wiejskiego burka. Owszem, ciężko pracowałam nad jej manierami, ale wiecie, jak jest - możesz wyrwać dziewczynę ze wsi, ale nigdy nie wyrwiesz wsi z dziewczyny. Sarze spodobała się Warszawa - uwielbia kawiarnie i ludzi, których kokietuje bez wstydu i interesownie. Jest nieuleczalną blacharą - aż się rwie, żeby wskoczyć na fotel pasażera. Jest trochę dzika, to podobno ma to coś wspólnego ze sterczącymi uszami. Lubi uciekać i polować, po prostu las ją przyzywa.
Kiedy pierwszy raz zobaczyłam, jak biega (a biega tak, że tylko chart ją wyprzedzi), jaka jest zachłyśnięta przestrzenią, światem, prędkością, w jakiej cudownej trwa harmonii ze swoim ciałem, pomyślałam, że mogłaby uczyć tego innych.
Relacje z ludźmi wychodzą Sarze doskonale, wszyscy mają ją za wdzięczną łanię. Trochę inaczej z przedstawicielami własnego gatunku - w zabawie zawsze zadziorna a w swoich antypatiach nieprzejednana. Nie wie, że grzeczne dziewczynki lubią wszystkich, a jeśli nie lubią, to udają, że lubią. I ja musiałam zaakceptować, że mój domowy słodziak na dworze przeobraża się w sukę charakterną, która czasem bezpardonowo powie innej: „nie chcę się z tobą przyjaźnić, nie lubię cię, więc idź stąd!”. I wyciągnęłam własne wnioski. A więc oto czego można nauczyć się od psa:
1. Pies nie zastanawia się, co myślą o nim inni. Jest tym, czym jest. Nawet jeśli jest suką. No, dobrze, ten slogan, żeby nie przejmować się, co myślą inni, jest trochę naciągany. W końcu tylko psychopata nie dba o to, co myślą inni. Jeśli dziesięć osób myśli, że jesteśmy wstrętni, warto jednak o tym pomyśleć. Ale mówiąc szczerze, większość z nas myśli o tym trochę za dużo. A nikt nigdy, będąc sobą, nie może podobać się wszystkim. Niektórzy nie będą nas lubić, zgadzać się z nami, podzielać naszych wartości. Tak już musi być, gdy jest się jakimś, jakimkolwiek. Chyba że jest się kameleonem. Ale ja wolę psy.
2. Pies nie martwi się tym, jak wygląda. I nie biadoli, że nie ma w co się ubrać. Moja suka ma jedno futro i zawsze wygląda w nim szałowo. To jest jej styl, kolor, fason. To po prostu ona. W swoim ciuchu może robić wszystko, co lubi i nigdy nie czuje się skrępowana. Jakimś cudem łączy swobodę z elegancją, ponadczasowością, naturalną gracją. Ach, żeby w nasze ręce trafiały tylko takie ciuchy, które wyrażają nas najpiękniej i pozwalają się bawić, ale nie są żadnym dziwacznym przebraniem, tylko częścią tego, kim naprawdę jesteśmy.
3. Pies bawi się na całego. Jego wewnętrzny krytyk milczy. Kiedy tarza się w młodej trawie, kiedy goni motyla, kiedy robi z siebie głupka. Nie przejdzie mu przez myśl, jak wygląda. Wszystko pochłania go całkowicie, niczego nie żałuje.
4. Pies nie boi się pobrudzić. Suce nikt nie powiedział, że dziewczynka zawsze jest czysta i pachnie różami. Kiedy suka pragnie odświeżyć się w upale, tapla się w błocie jak afrykański wieprzek. I poleguje, brudna, ale szczęśliwa. Nikt nie mówił jej również: nie interesuj się, nie dotykaj, nie biegaj, bo się przewrócisz.
5. Pies wie, kogo nie lubi. Decyduje o tym bez wyrzutów sumienia. Z tobą się nie bawię, a ciebie chcę. Proste, prawda? Pies nie pakuje zatem energii w relacje wątpliwe, nierokujące, nieszczere. I co z tego ma? Więcej energii do zabawy.
6. Za to kiedy pies kogoś polubi, to hulaj dusza. Nie skąpi uczucia a od sympatii wibruje całe jego futrzana ciałko, od mokrego nosa po koniec radosnego ogona. Oto pies wysyła sygnały przyjaźni. Wcale się nie martwi, czy nie zrobi z siebie durnia i co tamten na to. Odpłaci tym samym a może się wypnie? I jeśli się wypnie, to co? Nic, zupełnie nic. Pies niezrażony idzie dalej szukać przygód i ciekawie obwąchując świat.
7. Pies wie, czego chce i umie po to sięgnąć. Chcę to, daj mi! Nic skomplikowanego. Pies nie antycypuje odmowy a pierwsza porażka wcale nie gasi jego zapału. Nawet nie przyjdzie mu do głowy siedzieć w kącie i czekać, aż się domyślą, a potem strzelić focha. Odmowa to żaden obciach. A teraz na celowniku jest węgierska kiełbasa albo masaż brzuszka.
8. Pies wierzy instynktowi. Jest czujny. Czyta język ciała jak otwartą książkę. Łapie ulotne sygnały. Jeśli ciało mówi psu, że coś jest tak, pies go słucha. Jeśli się boi, ucieka. Jeśli nie ufa, nie podchodzi. Nie racjonalizuje. Nie myśli, że nie wypada. Nie wmawia sobie, że przecież ten pan jest taki miły i skoro tak wspaniałomyślnie proponuje, że nas podwiezie, odprowadzi do domu, naprawi kran, to po prostu rozczarujemy go i zrobimy z siebie idiotki, jeśli odmówimy. Bo to tak jakby powiedzieć głośno „nie ufam ci”, a przecież nie wolno być takim niemiłym. Pies nie ma podobnych skrupułów. W pewnych sytuacjach lepiej bądź jak pies - odwracaj się, uciekaj, odmawiaj.
9. Pies zawsze wyraża emocje. Jeśli się cieszy, cały tańczy, jeśli się boi, to drży, a jak się wkurzy, błyśnie zębem. My cię cieszymy, owszem, ale tych innych, mniej wygodnych emocji, to czasem lepiej żeby nikt nie widział. Bywa, że nie pokazujemy ich nawet sobie. A one wolałyby z nas wyjść. Poprzez słowa, płacz, drżenie. Może nie tu, zaraz, ale gdzieś w bezpiecznym kącie. Tak energia emocji wydostaje się na zewnątrz a my możemy iść dalej i przeżywać nowe rzeczy zamiast trzymać w sobie stare. Kiedy pies przeżyje najdrobniejszy niepokój, zaraz się otrzepuje. Dosłownie strząsa z siebie napięcie. I nikt mu nie musi tłumaczyć, jakie ćwiczenia wykonywać, żeby odreagować trudne przeżycia. On po prostu nigdy tego nie zapomniał.
10. I na koniec - pies zawsze pamięta o relaksie. Nic go nie obchodzi, że robienie tysiąca rzeczy jest takie imponujące a zarywanie nocy takie twórcze. Pies się na to zwyczajnie nie załapuje. Musi swoje odespać, swoje wyleżeć i poprzeciągać się rozkosznie. Żeby mieć potem siłę do jedzenia, węszenia, kochania przyjaciół i mordowania wrogów. Pies po prostu szanuje siebie. Bądź jak pies.

Suka przyjechała do mnie ze schroniska: głodna, wystraszona, w pchłach. Nazywała się Sara. Mogłam nazwać ją inaczej, modniej, oryginalnie. Żeby dobrze o mnie świadczyła, jaka jestem fajna i mam gust. Postanowiłam jednak wykazać się brakiem pretensji i dałam jej być tym, kim już była, czyli Sarą z Zielonki. Suczką o manierach wiejskiego burka. Owszem, ciężko pracowałam nad jej manierami, ale wiecie, jak jest - możesz wyrwać dziewczynę ze wsi, ale nigdy nie wyrwiesz wsi z dziewczyny. Sarze spodobała się Warszawa - uwielbia kawiarnie i ludzi, których kokietuje bez wstydu i interesownie. Jest nieuleczalną blacharą - kiedy zobaczy otwarte drzwi samochodu, aż się rwie, żeby wskoczyć na fotel pasażera. Jest trochę dzika, to podobno ma to coś wspólnego ze sterczącymi uszami. Lubi uciekać i polować. Las przyzywa, nic nie zrobisz. Wiewiórki w okolicach Łazienek też wyglądają smacznie.

Minutę później uciekłam. Bo las mnie przyzywał. (fot. MB)Minutę później uciekłam. Bo chciałam. (fot. MB)

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam, jak moja suka biega (a biega tak, że tylko chart ją wyprzedzi), jaka jest zachłyśnięta przestrzenią, światem, prędkością, w jakiej cudownej trwa harmonii ze swoim ciałem, pomyślałam, że mogłaby uczyć tego innych.

Relacje z ludźmi też wychodzą Sarze doskonale, wszyscy mają ją za powabną łanię. Trochę inaczej z przedstawicielami własnego gatunku - w zabawie zawsze zadziorna a w swoich antypatiach nieprzejednana. Nie wie, że grzeczne dziewczynki lubią wszystkich, a jeśli nie lubią, to udają, że lubią. Musiałam więc zaakceptować, że mój domowy słodziak na dworze przeobraża się w sukę charakterną, która czasem bezpardonowo powie innej: „nie chcę się z tobą przyjaźnić, nie lubię cię, idź stąd!”. I wyciągnęłam własne wnioski. A więc oto czego można nauczyć się od psa:

1. Pies nie zastanawia się, co myślą o nim inni. Jest tym, czym jest. Nawet jeśli jest suką. No, dobrze, ten slogan, żeby nie przejmować się, co myślą inni, jest trochę naciągany. W końcu tylko psychopata wcale nie dba o to, co myślą inni. Jeśli dziesięć osób myśli, że jesteśmy wstrętni, warto jednak się tym przejąć. Ale mówiąc szczerze, wiele z nas przejmuje się trochę za dużo. A przecież nikt nigdy, będąc sobą, nie może podobać się wszystkim. Niektórzy nie będą nas lubić, zgadzać się z nami, podzielać naszych wartości. Tak już musi być, gdy jest się jakimś, jakimkolwiek. Chyba że jest się kameleonem. Ale ja wolę psy.

2. Pies nie martwi się tym, jak wygląda. I nie biadoli, że nie ma w co się ubrać. Moja suka ma jedno futro i zawsze wygląda w nim szałowo. To jest jej styl, kolor, fason. To po prostu ona. W swoim ciuchu może robić wszystko, co lubi i nigdy nie czuje się skrępowana. Jakimś cudem łączy swobodę z elegancją, ponadczasowością, naturalną gracją. Ach, żeby w nasze ręce trafiały tylko takie ciuchy, które wyrażają nas najpiękniej i pozwalają się bawić, ale nie są żadnym dziwacznym przebraniem, tylko częścią tego, kim naprawdę jesteśmy.

3. Pies bawi się na całego. Jego wewnętrzny krytyk milczy. Kiedy tarza się w młodej trawie, kiedy goni motyla, kiedy robi z siebie głupka. Nie przejdzie mu przez myśl, jak przy tym wygląda. Wszystko pochłania go całkowicie, niczego nie żałuje.

4. Pies nie boi się pobrudzić. Suce nikt nie powiedział, że dziewczynka zawsze jest czysta i pachnie różami. Kiedy suka pragnie odświeżyć się w upale, tapla się w błocie jak afrykański wieprzek. I poleguje, brudna, ale szczęśliwa. Nikt nie mówił jej również: nie interesuj się, nie dotykaj, nie biegaj, bo się przewrócisz.

5. Pies wie, kogo nie lubi. Decyduje o tym bez wyrzutów sumienia. Z tobą się nie bawię, a ciebie chcę. Proste, prawda? Pies nie pakuje zatem energii w relacje wątpliwe, nierokujące, nieszczere. I co z tego ma? Więcej energii do zabawy z tymi, których lubi.

6. Za to kiedy pies kogoś polubi, to hulaj dusza. Nie skąpi uczucia, a od sympatii wibruje całe jego futrzane ciałko, od mokrego nosa po koniec radosnego ogona. Oto pies wysyła sygnały przyjaźni. Wcale się nie martwi, czy nie zrobi z siebie durnia i co tamten na to. Odpłaci tym samym, a może się wypnie? I jeśli się wypnie, to co? Nic, zupełnie nic. Pies niezrażony idzie dalej szukać przygód i ciekawie obwąchując świat.

Chcemy to! Daj. Zrób. (fot. MB)Chcemy to! Daj. Zrób. (fot. MB)

7. Pies wie, czego chce i umie po to sięgnąć. Chcę to, daj mi! Nic skomplikowanego. Pies nie antycypuje odmowy, a pierwsza porażka wcale nie gasi jego zapału. Nawet nie przyjdzie mu do głowy siedzieć w kącie i czekać, aż się domyślą, a potem strzelić focha. Odmowa to żaden obciach. A teraz na celowniku jest węgierska kiełbasa albo masaż brzuszka.

8. Pies wierzy instynktowi. Jest czujny. Czyta język ciała jak otwartą książkę. Łapie ulotne sygnały. Jeśli ciało mówi psu, że coś jest tak, pies go słucha. Jeśli się boi, ucieka. Jeśli nie ufa, nie podchodzi. Nie racjonalizuje. Nie myśli, że nie wypada. Nie wmawia sobie, że przecież ten pan jest taki miły i skoro tak wspaniałomyślnie proponuje, że nas podwiezie, odprowadzi do domu, naprawi kran, to po prostu rozczarujemy go i zrobimy z siebie idiotki, jeśli odmówimy. Bo to tak jakby powiedzieć głośno „nie ufam ci”, a przecież nie wolno być takim nieuprzejmym. Pies nie ma podobnych skrupułów. W pewnych sytuacjach lepiej bądź jak pies - odwracaj się, uciekaj, odmawiaj.

9. Pies zawsze wyraża emocje. Jeśli się cieszy, cały tańczy, jeśli się boi, to drży, a jak się wkurzy, błyśnie zębem. My cię cieszymy, owszem, ale tych innych, mniej wygodnych emocji, to czasem lepiej żeby nikt nie widział. Bywa, że nie pokazujemy ich nawet sobie. A one wolałyby z nas wyjść. Jak? Najłatwiej ciałem. Poprzez słowa, płacz, drżenie. Może nie tu, zaraz, ale gdzieś w bezpiecznym kącie. Tak energia emocji wydostaje się na zewnątrz a my możemy iść dalej i przeżywać nowe rzeczy zamiast kisić w sobie stare. Kiedy pies przeżyje najdrobniejszy niepokój, zaraz się otrzepuje. Dosłownie strząsa z siebie napięcie. I nikt mu nie musi tłumaczyć, jakie ćwiczenia wykonać, żeby odreagować niekomfortowe przeżycie. On po prostu nigdy tego nie zapomniał.

Odpoczynek kluczem do bycia upierdliwym przez resztę czasu (fot. Radosław Surowiec)Odpoczynek kluczem do bycia upierdliwym przez resztę czasu (fot. Radosław Surowiec)

10. I na koniec - pies zawsze pamięta o relaksie. Nic go nie obchodzi, że robienie tysiąca rzeczy jest takie imponujące a zarywanie nocy takie twórcze. Pies się na to zwyczajnie nie załapuje. Musi swoje odespać, swoje wyleżeć i poprzeciągać się rozkosznie. Żeby mieć potem siłę do jedzenia, węszenia, kochania przyjaciół i mordowania wrogów. Pies po prostu szanuje siebie. Bądź jak pies.

Więcej o: