Post w stylu dwudziestolecia międzywojennego: zupa migdałowa [PROSTY PRZEPIS]

Postne dania nie muszą wywodzić się z tradycji chłopskiej - ja poszukałam inspiracji u moich ulubionych autorek okresu dwudziestolecia: Monatowej i Ćwierczakiewiczowej i proponuję bardziej wykwintne danie.

fot. Agnieszka Haponiukfot. Agnieszka Haponiuk

Chrzanić Wielki Post! - usłyszałam, gdy chciałam napisać o kulinarnym umartwianiu się przed świętami Wielkanocnymi. Miały być smutnie nietłuste dania, raczej niesmaczne, niedające przyjemności z jedzenia. Czyli chleb, woda, solony śledź zero masła i mięsa, żadnych deserów. Posiłki skromne, czyli raczej post po chłopsku niż po pańsku.

Ponieważ jednak moim ulubionym okresem kulinarnym jest dwudziestolecie międzywojenne, to tam postanowiłam poszukać inspiracji. Wtedy na stołach polskich królowały ryby, raki, dziczyzna, a w popularnych wówczas sklepach kolonialnych można było kupić przyprawy z różnych stron świata oraz inne egzotyczne produkty. Na codzienny obiad najczęściej podawano zupę i sztukę mięsa w sosie, a na deser leguminę: kisiel, budyń lub galaretkę.

W zamożnych domach podawano różne dania dla państwa i ich gości, inne dla służby, a także często inne menu było dla dzieci, które zwyczajowo z dorosłymi do stołu nie zasiadały. Dobre gospodynie domowe opracowywały szczegółowe menu w zależności od pory roku i świąt.

Szukając postnych inspiracji zajrzałam do książek kucharskich ikon tamtego okresu: Marii Monatowej autorki „Uniwersalnej książki kucharskiej” i Lucyny Ćwierczakiewiczowej, która wydała „365 obiadów”. Przejrzałam sobie menu postne i zgłodniałam.

Tak oto Lucyna Ćwierczakiewiczowa pisze o dyspozycjach obiadowych na marzec:

"Ponieważ w tym miesiącu i w następnym zwykle wypada post, na oba więc te miesiące podaję dyspozycję obiadów postnych trzy razy na tydzień z zastosowaniem zawsze do produktów tej pory roku”.

Przykładowy jadłospis na jeden dzień postny:

1. Polewka z piwa ze śmietaną, szczupak duszony z włoszczyzną, suflet z ryżu, karasie smażone z kapustą surową.

2. Zupa z kartofli puree zwana, sandacz z jajami, pierożki z grzybami, kaszka puchowa na zimno.

I co powiecie? Mnie to wcale nie wygląda na menu postne! Jadłabym te postne frykasy, aż by mi się uszy trzęsły, szczególnie pierożki z grzybami i ryby.

Maria Monatowa w swojej książce podaje dyspozycję śniadań, obiadów i kolacji na każdą porę roku. Dania dzieli: na śniadania skromne, śniadania wykwintne, śniadania gospodarskie. Tak samo obiady i kolacje, zaznaczając, że:

"Dodam tylko, że nie należy zapominać przy dyspozycyi codziennych choćby bardzo skromnych obiadów - o dwóch potrawach niezmiernie ważnych dla naszego organizmu, działających zarówno na składniki, zdrowej krwi, jakoteż i na cały system trawienia, to jest, o sałacie i kompocie".

Oto przykład obiadów postnych wg Marii Monatowej - te skromniejsze obiady postne gospodarskie:

1. Zupa grzybowa z lanem ciastem, kotlety z kartofli, sos korniszonowy, kaszka

2. Zupa kartoflana ze śmietaną, jaja sadzone na szpinaku, makaron włoski "au gratin".

I te mniej skromne czyli po prostu obiady postne:

1. Zupa szparagowa, paszteciki włoskie z jaj, zrazy z sandacza, budyń z serem.

2. Zupa pieczarkowa, jesiotr po polsku, szpinak z omletem, naleśniki z powidełkiem.

Też smacznie i wcale nie tak skromnie. Ja natomiast postanowiłam być skromna i przyrządziłam zupę migdałową. To jest zupa postna, co lepsze, najczęściej podawana w Wigilię Bożego Narodzenia. Ale co tam, chrzanić to. Moja zupa jest uwspółcześniona bo ugotowana na mleku kokosowym i podana z bezą. Prawdziwą migdałową zupę czyli orszadową, robi się zawsze tylko na wodzie. Można ją podawać na zimno lub na ciepło.

fot. Agnieszka Haponiukfot. Agnieszka Haponiuk

ZUPA MIGDAŁOWA NA MLEKU KOKOSOWYM Z BEZĄ

Składniki dla dwóch osób:

- pół szklanki migdałów blanszowanych

- puszka mleka kokosowego (400 ml) min. 85% ekstraktu

- dwie lub cztery bezy

- opcjonalnie łyżka cukru trzcinowego

Przygotowanie:

Migdały należy zmiksować na papkę, najlepiej dodać łyżeczkę przegotowanej wody. Do garnuszka wlać mleko kokosowe, dodać migdały i zagotować na wolnym ogniu. Pod koniec gotowania posłodzić lub nie. Podawać gorące z pokruszoną bezą. Ja trafiłam na bezy różowe, ładnie się komponowały. A ta zupa to w zasadzie przepyszny deser.

Więcej o: