Jak zregenerować zniszczone włosy? Nieoczywisty poradnik kosmetyczny

W pielęgnacji niekiedy lepsze okazuje się wrogiem dobrego. Nadmiar kosmetyków czy też ich złe dobranie mogą wyrządzić imponujące zniszczenia. Przeszłam przez to i wiem nie tylko, jak włosy zniszczyć, ale też jak uratować.

włosomaniactwo pielęgnacja włosówMarząc o pięknych włosach, poszłam o jeden krok za daleko (fot. Pexels.com CC0)

W ostatnich miesiącach przeżyłam piekło. Zaczęło się niewinnie, od testowania nowych produktów. No i jak to w życiu bywa, lepsze okazało się wrogiem dobrego.Zachwycona kosmetykami z serii Babuszki Agafii postanowiłam zapoznać się z ofertą innych rosyjskich firm. Wybór padł na produkty Planeta Organica.

W jednym z internetowych sklepów z rosyjskimi kosmetykami polecono mi Szampon Cedrowy do włosów cienkich i osłabionych. W chwili, gdy zaczęłam go używać, włosy nie były osłabione, ale z całą pewnością były cienkie (takie są przez całe moje życie). Szampon zawiera olejek cedrowy, który miał mieć dobroczynny wpływ na skórę głowy, a oprócz tego nawilżać włosy. Tymczasem moje włosy były po tym szamponie bardzo splątane i przesuszone. Ale... były też uniesione u nasady. I był to rezultat tak spektakularny, że postanowiłam szamponu używać. To był pierwszy błąd.

Szampon, który niewątpliwie jest dobry, ale nie dla mnieSzampon, który niewątpliwie jest dobry, ale nie dla mnie (fot. Marta Lewin)

W miarę jak cedrowy szampon Planeta Organica zamieniał moje włosy w Saharę, ja zwiększałam częstotliwość olejowania. To był błąd numer dwa, bo wkrótce doprowadziłam do tego, że obciążone i wysuszone włosy przetłuszczały się w szalonym tempie. Nie pomagało nawet codzienne mycie. Nie układały się, przestały lśnić. Były przetłuszczone przy skórze, podczas gdy końcówki zdawały się być ofiarami wyładowania atmosferycznego. Coraz trudniej mi było z nich zmyć olej. Ostatecznie odstawiłam i szampon i olejowanie. I zaczęłam szukać metod, które pozwoliłyby mi wyregulować produkcję sebum i równocześnie nawilżyć suche włosy.

Włosomaniaczki mają w swoim świecie wiele podziałów na podgrupy. Jedna z podgrup optuje za codziennym myciem przetłuszczających się włosów łagodnym szamponem, druga - za stopniowym wydłużaniem czasu między myciami. Uznałam, że jest głęboki sens w tym drugim postępowaniu. Ponieważ jednak moje włosy po jednym dniu nie nadawały się do publicznych wystąpień, zaczęłam stosować co drugi dzień suchy szampon Batiste. To był błąd numer trzy, bo suchy szampon pomagał mi doraźnie, ale na dłuższą metę był gwoździem do trumny. Za mocno wysuszał włosy, a wtedy gruczoły w skórze skalpu uruchamiały jeszcze większą produkcję sebum. I tak oto znalazłam się w błędnym kole.

Powolutku, małymi kroczkami zaczęłam regenerować włosy. Po pierwsze znalazłam delikatny Domowy szampon ziołowy zawierający siedemnaście ziół i nawilżający lekki Domowy balsam zawierający siedemnaście ziół Babuszki Agafii. I tym duetem zaczęłam myć i regenerować włosy codziennie. W pewnym momencie zamiennie z Balsamem zaczęłam używać poleconej mi Maski drożdżowej przyspieszającej porost włosów Babuszki Agafii (gorąco polecam ten produkt - nie dość, ze pachnie jak kruche ciasteczka, to jeszcze faktycznie włosy rosną po niej szybciej). Po drugie, wróciłam do mojego ulubionego szamponu Revalid, który chociaż zawiera SLES (Sodium Laureth Sulfate), nie przesusza nadmiernie włosów. Myłam nim włosy raz na dziesięć dni, żeby oczyścić je z silikonów. Bo ratując włosy szalałam z odżywkami, również tymi z silikonami.

Babuszka Agafia spieszy na ratunekBabuszka Agafia spieszy na ratunek (fot. Marta Lewin)

Zanim jednak wróciłam do „normalnego” mycia włosów szamponem, musiałam stosować metodę OMO. Niewtajemniczonym już tłumaczę, że jest to metoda polegająca na trójetapowym myciu:

1. W pierwszym etapie nakłada się na włosy odżywkę, aby zabezpieczyć je przed nadmiernym wysuszeniem.

2. Następnie myje się je szamponem, skupiając się głównie na skórze głowy.

3. Na koniec ponownie nakłada się odżywkę.

Odżywka nakładana na włosy w pierwszym etapie musi zawierać Cetriminium Chloride. Starałam się nie nakładać jej na włosy przy głowie, zaczynałam od wysokości ucha. Tak myłam włosy przez blisko miesiąc. Dlaczego w ogóle stosowałam tę metodę? Bez niej po zmoczeniu wodą i nałożeniu szamponu włosy robiły się sztywne, trudno było nawet dobrze wmasować szampon w skórę skalpu, ponieważ plątały się pomiędzy palcami jak wodorosty. A podczas spłukiwania ciągnęły jak guma do żucia. Po kilku tygodniach ich stan zdecydowanie się poprawił i mogłam znowu myć je samym szamponem.

Babuszka Agafia i jej drużyna ratunkowaBabuszka Agafia i jej drużyna ratunkowa (fot. Marta Lewin)

Oprócz stosowania odżywki po każdym myciu, raz na siedem, dziesięć dni nakładałam na włosy maskę. W tej kategorii moim ulubieńcem kwartału została Dwudziestominutowa maska-kompres do włosów Babuszki Agafii. Suche, zniszczone końcówki zaczęłam reanimować przy pomocy Serum wygładzająco-regenerującego do końcówek włosów Joanna (seria Z Apteczki Babuni).

Wróciłam do suszenia włosów suszarką i modelowania szczotką. Chodziło mi przede wszystkim o to, aby unieść włosy i „odkleić je” od skóry głowy. Istnieje pogląd, że „przyklapnięte” włosy są bardziej narażone na przetłuszczanie. W moim przypadku jest to prawda. Suszenie włosów „głową w dół” oraz „na szczotce” bardzo mi pomogło. Uniesione włosy dłużej zachowywały świeżość. Jeśli w ciągu dnia uznałam, że włosy robią się sianowate, czyli zbyt suche, co było zwykle efektem przebywania w mocno ogrzewanych lub klimatyzowanych pomieszczeniach, spryskiwałam je Odżywką nawilżającą w sprayu PROVIT firmy LOTON.

Serum nawilżające Loton idealne do układania włosówSerum nawilżające Loton idealne do układania włosów (fot. Marta Lewin)

O powrót do równowagi moich włosów walczyłam ponad trzy miesiące. Według mnie była to cała wieczność, bo jestem niecierpliwa i lubię szybkie efekty. Czy się opłacało? Oczywiście! Znowu mogę myć włosy raz na dwa dni. Włosy są sprężyste, lśniące i ładnie się układają, a końcówki nie łamią się i ni strzępią tak bardzo, jak przez ostatnie miesiące. Ciągle jeszcze nie są tak gładkie i mięsiste jak były, kiedy często je olejowałam i nie jestem pewna, czy bez oleju dojdą do tego stanu, zobaczymy.

Mam prawdziwy wysyp baby hair. Przypuszczam, że zawdzięczam go Masce drożdżowej. Być może zwróciliście uwagę, że wymieniając stosowane przeze mnie produkty, nie wspominam wcale o serach, tonikach i innych specyfikach zapobiegających przetłuszczaniu do wcierania bezpośrednio na skórę głowy. Otóż miałam w rękach kilka tych specyfików i zawierały one wysoko w składzie alkohol. Obawiam się, że efekt ich stosowania byłby podobny do suchego szamponu - czyli przesuszałyby skalp niszcząc włosy i równocześnie powodując zwiększenie wydzielania sebum.

Nie tylko natura jest dobra dla włosów - produkt naszprycowany silikonami, który świetnie regeneruje końcówkiNie tylko natura jest dobra dla włosów - produkt naszprycowany silikonami, który świetnie regeneruje końcówki (fot. Marta Lewin)

Jestem ciekawa, jakie są historie waszych walk o piękne i zdrowe włosy. Walczycie? Wygrywacie?

Więcej o: