Najlepsze wymówki od seksu - od delikatnie zniechęcających po odstręczające na wieki

To może nie pasować do mojego wizerunku, ale przyszedł czas na coming out - bywa, że nie mam ochoty na seks. A że "ból głowy" był modny w latach osiemdziesiątych, opracowałam zestaw innych wymówek. Działają.

W takich sytuacjach mów wszystko, byleby to nie ugodziło w jego męskość (rys. Magda Danaj)W takich sytuacjach mów wszystko, byleby to nie ugodziło w jego delikatną męskość (rys. Magda Danaj)

Być może powinnam iść w zaparte i twierdzić, że gdy tylko pomyślę o seksie, po udach natychmiast zaczynają płynąć mi soki. Pozornie się krygując, dodać coś o nabrzmiewających piersiach, kibici wiotkiej, kończąc zdanie subtelnym wtrętem o pulsowaniu między udami.

Tyle że uciekanie się do dwuznacznej językowej ekwilibrystyki nie ukryje prawdy. A ta jest taka, że są noce, kiedy nawet najbardziej imponujących rozmiarów buława nie podnosi mi ciśnienia. Nie działa ani spontaniczna prezentacja, ani sugestywne trącanie w udo czy plecki. Zamiast marzyć o namiętnych figlach przed snem, marzę o samym finale - śnie. A że daleka jestem od sugerowania, żeby ukryć brak zainteresowania i "myśląc o Anglii" oddać królowi to, co królewskie, postanowiłam uciec się do erotycznej dyplomacji. Gierek i kilku niezbyt poprawnych moralnie chwytów, które mają sprawić, że odmowa zabrzmi dla partnera obiecująco.

Tylko wyjaśnijmy sobie coś na początku, dobrze? Doskonale wiem, że to nie jest do końca fair, ale ordynarna szczerość również nie jest najlepszym z rozwiązań, gdy przed tobą optymistycznie uniesione prącie i niczym niezmącony entuzjazm. Pozornie krotochwilne Idź, sam zrób coś z tą szabelką, rycerzyku! - także nie odniesie oczekiwanego skutku. Jak wyjść z tarczą z pozornie podbramkowej sytuacji? Jakich słów użyć jako zasłony dymnej?

Przymruż proszę oko i... poznaj pięć moich sprawdzonych wymówek, które sprawdzają się w długotrwałym związku.

1. Po twoim ostatnim szturmie, moja Wenus wciąż jest nieco obolała - naturalnie nie upieram się przy batalistycznej stylistyce, ani tym bardziej Wenus (niekoniecznie polecając przy tym waciochę). Użyj słów dla siebie właściwych, podkreślając jego ostatnie wyczyny. Mile połechcesz jego ego, lekko grając na współczuciu. Dlaczego tę wymówkę wymieniłam na początku? Bo jest najbardziej zachęcająca, jedynie odsuwając w czasie kolejną konsumpcję. Chyba że ostatnie spółkowanie miało miejsce jeszcze przed denominacją złotego. Wówczas taka wymówka może wywołać efekt odwrotny od oczekiwanego.

2. Oooo, cóż to za wspaniała (ewentualnie gigantyczna propozycja! - komentujesz nieco afektowanym tonem (możesz też lekko przygryźć wargę, niektórzy to lubią) i... znikasz w łazience! Chcę być dla ciebie najpiękniejsza, umiłowany - dodajesz zza drzwi. Uff, jesteś już bezpieczna. Masz wreszcie czas na nałożenie maseczki, lekturę książki (dlatego zawsze warto mieć przynajmniej jedną w łazience), dokładną depilację okolic intymnych. Cokolwiek robisz dla siebie, podkreślaj, że dla niego. To nie jest największe z kłamstw - raczej czyściec niż piekło. Piłując paznokcie czekaj, aż usłyszysz miarowy oddech lub absolutną ciszę. To czas, aby wychynąć ze schronienia i w jedwabnej koszulce zasnąć przy ukochanym.

3. Uch, maczuga godna Herkulesa, ale widzisz najukochańszy dopadła mnie ogromna słabość - miejsce słabości w zasadzie może zająć wszystko: okres, zapalenie pęcherza albo właśnie przez ciebie zdiagnozowany zespół jelita drażliwego (odstraszający zwłaszcza dla miłośników seksu analnego). Podobnie jak w punkcie pierwszym bazujesz na współczuciu, tyle że już - niestety - nie podbudowujesz jego ego. Jak się zatem domyślasz, skuteczność tej retoryki jest tym samym mniejsza. Działa raczej na tych mężczyzn, którzy kochają opiekować się poturbowanymi przez życie wróbelkami. Niekoniecznie zaś na tych, którzy preferują kobiety wojowniczki. Czy Xena miała kiedykolwiek zapalenie pęcherza? No, właśnie.

4. Przenieś winę na osoby trzecie lub okoliczności towarzyszące, czyli: kochanie, ale jeszcze dzieci nie zasnęły lub tak, z przyjemnością tylko ogarnę kuchnię. Minusem tej wymówki jest to, że nie działa w przypadku związków, gdzie nie ma dzieci. Niby oczywistość, ale warto zaznaczyć. Oraz - stosując tę wymówkę zbyt często możesz zniszczyć sobie delikatną skórę dłoni detergentami. Suche wnętrze kobiecej dłoni jest równie pociągające jak suchość w pochwie.

5. Odwołaj się do uczuć wyższych, ambicji albo czegoś czego on nie zna (anglicyzmy są niekiedy dobrym rozwiązaniem). Kochanie, a wieczorna porcja lektury? Chyba chcesz wzbogacić swoje słownictwo? A może spróbujemy tantry? Ha! To może się udać - namawiasz go na to, aby usiadł przed tobą w pozycji lotosu - mamroczesz coś tam o spotęgowanych i wielokrotnych orgazmach. Sama też przyjmujesz właściwą pozycję, pod plecy wkładasz poduszkę i radzisz, abyście przymknęli oczy i myśleli o tym, jak bardzo się pragniecie. Tak, oczywiście, że jest to idealny moment, aby uciąć sobie drzemkę. Pamiętaj, miałaś jak najlepsze intencje! Niech to będzie twoja linia obrony.

Oczywiście, może zdarzyć się i tak, że twój partner się na te scenki jednak nie nabierze. To prawdopodobne, zwłaszcza jeśli po kilkunastu latach czytacie z siebie jak z otwartych książek. Masz wtedy dwa wyjścia - przyznać, że jesteś akurat w "nieprzysiadalnym" nastroju albo przypomnieć sobie o tym, o czym mówią żony dojrzałych mężczyzn.

"Im więcej masz lat, tym bardziej zaczynasz żałować każdej zmarnowanej erekcji".

Dla tych z was, które nie są w związku, za to niepotrzebnie rozwinęły znajomość, która nie rokuje, też mam garść wymówek. Tyle że zupełnie innego kalibru. Takich, których wystarczy użyć raz, aby mieć spokój na wieki. Skąd je mam? Ha, od mężczyzn, którzy je usłyszeli i określili jako najbardziej odstręczające kwestie w swoim życiu.

1. Znajomość z tobą uświadomiła mi, że pożądam płci przeciwnej niż twoja. Minus - jeśli trafisz na ambitnego przeciwnika, może to potraktować jak wyzwanie. Plus - zazwyczaj oszałamia.

2. Nie przeszkadza ci to, że leczę się na chlamydię, prawda? Plus - działa. Minus - w przypadku niedyskretnego adoratora twoje rokowania na rynku damsko-męskim dramatycznie spadną.

3. Tylko nie na jeźdźca, bo wyskakuje mi wtedy biodro, ani od tyłu, bo wtedy prukam. Bez komentarza.

4. Masz zbyt dobry samochód, abym nie podejrzewała cię o małe prącie. Minus - nawet jeśli się pomylisz i stwierdzisz, że warto, on nigdy nie przestanie cię podejrzewać o to, że w sercu jesteś nieskomplikowaną blacharą.

5. A ożenisz się ze mną? Wypowiedziane na pierwszej randce - zawsze działa.

Więcej o: