Leonie Swann: W Londynie czuję, jakbym spacerowała przez strony ulubionych książek

W jej pełnych wdzięku powieściach śledztwa rozwiązują... owce, a w Londynie spotkać można rusałkę i smoka. Ale bohaterowie stykają się z jak najbardziej realnymi problemami. Z Leonie Swann rozmawiamy z okazji premiery jej najnowszej książki "Krocząc w ciemności".

Leonie SwannLeonie Swann

Zdecydowałaś się pisać pod pseudonimem. Dlaczego?

- Chodziło o rozdzielenie świata zawodowego i prywatnego. Historie są bardzo osobiste, ale podczas, gdy większość osób w sposób naturalny może oddzielić sferę zawodową i rodzinną, ja tego nie mogę zrobić, nie wychodzę bowiem z roli autora tak, jak Pan Kowalski wychodzi z biura i wraca do domu, by być miłym Jankiem dla bliskich. Pseudonim pozwala mi pozostawać profesjonalistką.

Łatwiej jest być jakąś taką brytyjską Leonie Swann, niż dziewczyną z Monachium?

- Haha! Jednym z powodów, dla których przybrałam pseudonim było to, by w ogóle nie być rozpoznawaną. Chciałam opowiadać historie, które urzekają i są smakowite, a to, kim właściwie jestem nie powinno nikogo interesować. Dotykam swego kapelusza, uśmiecham się i znikam.

W swej debiutanckiej powieści "Sprawiedliwość owiec” bohaterami uczyniłaś owce - zwierzęta, które nie kojarzą się z bystrymi detektywami. Uważasz, że zwierzęta są lepszymi postaciami literackimi niż ludzie?

- Właściwie to nie uważam, że zwierzęta to lepsze postaci, ale one są po prostu inne. Przez to rzucają nam wyzwanie. Musimy porzucić bezpieczny, ludzki punkt widzenia i zacząć patrzeć na świat z ich perspektywy. Współodczuwanie, zżycie się z bohaterem będącym inną istotą może pomóc czytelnikowi zmienić sposób myślenia o naszej pozaliterackiej rzeczywistości. Poza tym tłumaczenie takich książek może być całkiem niezłą zabawą. Lubię też zwierzęcych bohaterów z innego powodu - pozwalają mi skoncentrować się na tym, co jest najistotniejsze w całej opowieści.

Twoja nowa książka "Krocząc w ciemności” rozgrywa się w Londynie. Niby współcześnie, ale równie dobrze mogłaby to być epoka wiktoriańska. Myślisz, że Londyn ma idealną atmosferę do snucia dziwnych opowieści?

- Mam wrażenie, że Londyn sam w sobie jest pełen historii, które domagają się odkrycia, a przeszłość jest w tym mieście obecna we współczesności. Jestem wielką miłośniczką brytyjskiej literatury i moje wizyty w Londynie zawsze sprawiają, że czuję się, jakbym spacerowała przez strony ulubionych książek. Nazwy ulic, konkretne budynki, miejsca, które pojawiały się w setkach literackich światów są tu obecne. Dzięki temu mam poczucie, że Londyn to takie na poły fikcyjne miasto, a fikcja jest tu na poły rzeczywistością.

Co cię tak pociąga w w anglosaskiej prozie?

- Uwielbiam to, że nie jest tak mocno samoświadoma. Jest silna potrzeba narracji, opowiadania historii, a mniej nacisku na głębię i styl. Rozrywka nie jest uznawana za niższą kategorię, jak często ma to miejsce w Niemczech, ale za sztukę. Poza tym uwielbiam język angielski - na wszystko jest jakieś określenie!

Masz zapewne swoich ulubionych brytyjskich pisarzy - zdradzisz kogo kochasz?

- Ach, wiadomo, że jest Szekspir, jest niezastąpiony, wszystko, czego musisz się nauczyć o życiu jest w jego dziełach. Oczywiście jest całe mnóstwo innych autorów, których uwielbiam, siostry Bronte, Jane Austen, Thackeray, ech wymieniając tylko kilka nazwisk czuję, że staję się niesprawiedliwa.

Krocząc w ciemności, Leonie Swann, wyd. Prószyński i s-ka 2016Foch z przyjemnością patronuje! Krocząc w ciemności, Leonie Swann, wyd. Prószyński i s-ka 2016

Skoro wspomniałaś o przenikaniu się światów, to muszę zapytać o magię. W najnowszej książce odgrywa istotną rolę. Czy uważasz, że w gatunku takim jak kryminał jest miejsce na magię?

- Najprościej byłoby powiedzieć, że wprowadzam świat magiczny, bo mogę. Pisanie fikcji daje mi wolność i swobodę manipulowania rzeczywistością i to chyba jest najbardziej pasjonująca rzecz wynikająca z bycia autorką. Wszystko jest prawdziwe, bo wszystko jest fikcją. Na stronach książki duch jest tak samo realny jak Hamlet. Znów zadajesz mi pytanie, które dotyka kwestii bezpiecznych stref. Chcę zaprosić czytelników do otwarcia się na dziwność i niesamowitość. Używam opowieści pełnej tajemnic, by wciągnąć ich do nieznanego świata. Koniec końców większość problemów, z którymi stykają się postaci z moich książek jest jak najbardziej realna. Wysyłam też każdemu zaproszenie do odkrywania naszego świata - hej, może magia czai się właśnie za rogiem?

Berlin - miasto, w którym obecnie mieszkasz - to także wyjątkowe miejsce, myślisz, że to także doskonała sceneria dla kolejnych niezwykłych opowieści?

- Berlin to fascynujące, pełne życia i nieustannie zmieniające się miasto. Zdecydowanie jest to magia, choć inna, specyficzna. Jeśli o mnie chodzi, to Berlin jest zbyt blisko mojego domu, bym mogła swobodnie snuć tu opowieści. Wciąż chętniej spędzam czas, błąkając się po angielskich łąkach i miastach - tam wciąż jest mnóstwo historii do opowiedzenia.

Pisanie książek to twoje hobby, czy może jest tak, że to jest najważniejsza rzecz, jaką robisz, a wszystko inne to tylko dodatek, dzięki któremu możesz funkcjonować?

- Na szczęście pisanie książek to jest właśnie to wszystko - hobby, praca i rzecz, która pozwala mi zarobić na rachunki.

Co jest najważniejsze w tej pracy?

- Wolność i wszystko, co z niej wynika: opowieści, bohaterowie, rzeczywistość - wszystko to wykreowane z nicości. To jest magia i cudowna rzecz, której uwielbiam doświadczać.

Myślisz, że wiedza filozoficzna, którą zdobyłaś dzięki studiom przenika do twoich książek?

- Mam poczucie, że ta zabawa ze zmianą punktu widzenia to właśnie efekt doświadczeń filozoficznych. Wierzę, że nauka myślenia poza schematami jest bardzo przydatna każdemu i na co dzień. Poza wszystkim wierzę też, że filozoficzne podejście do życia - czyli podejście z namysłem, pozwala każdemu zbudować piękniejszy dom, ugotować smaczniejszy obiad. Dlaczego? Bo takie podejście sprawia, że nie przyjmujesz niczego za pewnik, a to zawsze sprawia, że robisz coś lepiej.

Masz już plany na następną powieść?

- Jasne! A głównym bohaterem zostanie papuga.

Więcej o: