Niewidomy powinien siedzieć w domu, bo stanowi zagrożenie?

Mijaliście kiedykolwiek osobę z białą laską? Zastanawialiście się kiedykolwiek, czy takie poruszanie się po mieście jest bezpieczne? Okazuje się, że nie. Ale nie zawsze tylko dla tych, którzy nie widzą.

Mało ludzi, przestrzeń, raj dla niewidomego (fot. Pexels.com CC0)Mało ludzi, przestrzeń, raj dla niewidomego (fot. Pexels.com CC0)

Do poniższych przemyśleń skłoniły mnie wydarzenia dzisiejszego poranka. Maszerowałem sobie około godziny 7:00 podziemiami metra Wierzbno w stronę przystanku tramwajowego. Godzina spokojna, ludzi mało, nie trzeba się przez tłum przebijać, na podłodze instalacja dotykowa, po prostu raj dla niewidomego!

Nie wiem co robić, gdy ktoś się obok mnie przewróci.

Maszeruję sobie zatem niespiesznie, laska z przodu to w lewo, to w prawo się waha i nagle szarpnięcie, a potem rumor upadającego ciała połączony z szelestem reklamówek. Nie wiem kto wykopyrtnął się o moją białą laskę, ale wykopyrtnął się wzorcowo, czyli zaliczył glebę. Szczerze mówiąc nie bardzo wiem, co robić w takich przypadkach. Zatrzymałem się, przeprosiłem, ale co dalej? Leży ów biedak czy się pozbierał? Na stacji metra echo dźwiękowe jest dosyć głośne, więc trudno mi było jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Nikt inny nie przybiegł, ani nie dostałem po pysku, więc poszedłem dalej.

"I co tak, ku*** machasz tym kijem!"

Wsiadłem w tramwaj i zacząłem snuć refleksje. Iluż to ludzi zaliczyło przeze mnie spektakularną glebę? Kobieta z siatkami pełnymi zakupów na przystanku tramwajowym nieopodal hali Banacha, mężczyzna u wylotu schodów zejściowych do metra przy pętli na Wilanowskiej, starsza pani w podziemiach stacji Wilanowska, tej najbardziej mi żal, bo słyszałem, że jest w podeszłym wieku, słyszałem po głosie, a nie od postronnych obserwatorów, facet na stacji metra, chyba Służew, ale dobrze nie pamiętam, który wyłożywszy się, zaklął i zbluźnił mnie słowami: „i co tak, kurwa, machasz tym kijem?”, ktoś na pętli Młociny.

Czy byli inni? Nie pamiętam. Te przypadki najbardziej utkwiły w mej pamięci. Takich, którzy zahaczyli o laskę i zrobili tylko jakiegoś karkołomnego wygibańca, ale nie upadli, było znacznie więcej. Nie liczę także tych, którzy złamali mi białą laskę potykając się o nią. Głupio czułem się dziś rano. Po prostu nie wiedziałem, co mam robić?

Może rację miał pilot wojskowego śmigłowca, który rozmawiał kiedyś z jednym moim znajomym i gdy dowiedział się, że jest on niewidomy stwierdził, że powinien siedzieć w domu, bo stanowi na ulicy zagrożenie?

***

Wpis pochodzi z bloga Moje Punkty Niewidzenia. Niekoniecznie poprawne politycznie i trendowo rozważania o czasie i przestrzeni.

blox

Więcej o: