"Mamo, dlaczego ta pani wkłada temu panu język do ucha?" - wiosną miasto ocieka seksem

Rozumiem, że z miłości można stracić rozsądek. To nawet urocze. Gorzej gdy hormony wpływają na te rejony w mózgu, które odpowiadają za kulturę. Dlaczego niektórzy czują tak mocny przymus epatowania swoim życiem erotycznym?

Są i tacy, którzy swobody zazdroszczą.. biedronkom (fot. Pixabay.com CC0)Niektórzy zazdroszczą biedronkom swobody (fot. Pixabay.com CC0)

W marcu nie tylko koty czują zew natury. Miasto zaludnia się zakochanymi odbywającymi rytuały godowe. Mimowolnie stałam się ich świadkiem.

Jadę autobusem w godzinach szczytu. Przede mną para dwudziestolatków. On przez trzy przystanki dosłownie zlizuje jej cały makijaż z twarzy. OK, to może po prostu zacznę częściej spacerować - myślę.

Idę z przyjaciółmi jednym ze szlaków Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Pod skałą na kocyku para delektuje się słoneczkiem. Pan chyba zasłabł, bo leży. Pani go reanimuje - tyle że "od drugiego końca".  Dobrze, zrozumiałam, w mieście ludzie zachowują się w sposób bardziej cywilizowany - zastanawiam się.

Siedzę w knajpie na plotkach z koleżanką. Metr od nas facet jedną ręką je kanapkę, a drugą trzyma głęboko pod spódnicą koleżanki na przeciwko. Ludzie, gdzie wasze maniery? - krzyczę w myślach.

Od razu uprzedzę komentarze - nie, nie mam stu lat, nie noszę moherowego beretu i naprawdę z niejednego pieca rogaliki wyciągałam. Po prostu cenię sobie swoją prywatność i nie mam ochoty towarzyszyć obcym ludziom w mniej lub bardziej umiejętnych zalotach odbywających się na ławce, czy polance nieporośniętej kolczastym krzewem. Szanuję też cudzą prywatność, ale mam wrażenie, że niektóre wiosennie pobudzone pary mają mój szacunek w jednym z tych miejsc, które tak chętnie eksponują publicznie.

Idzie wiosna, po niej lato - parki zaludniają się amatorami seksu na świeżym powietrzu i przy świadkachTakich "widoków" spodziewam się w pobliskim parczku (fot. Pixabay.com CC0)

Może komuś sprawia przyjemność podpatrywanie jak to robią bliźni, ale dla amatorów podglądactwa są odpowiednie imprezy oraz internet pełen propozycji. Ja tego nie cierpię, nie mogę powstrzymać wrażenia, że ktoś mnie celowo angażuje do roli widza swoich najbardziej intymnych przeżyć i emocji. Jest jeszcze gorzej kiedy rzecz rozgrywa się w miejscach uniemożliwiających szybką ucieczkę. Komunikacja miejska, zatłoczony park, impreza na milion osób - mają dla tych "doggersów” jakiś niezrozumiały dla mnie erotyczny urok.

Najgorzej jak w pobliżu "kochanków” znajdziemy się z dzieckiem. Uciechy i radości nie ma końca, dzieciaka trzeba odciągać wołami od inspirującego widoku. Pociecha stawia oczy w słup, buzię otwiera ze zdumienia, po czym na pół parku wykrzykuje "Mamoooo, a dlaczego ta pani wkłada temu panu język do uchaaa”. No właśnie, dlaczego - to ja wiem, ale czemu jestem zmuszona to oglądać, tego nie rozumiem.

Są cudownie ustronne, spokojne i zaciszne miejsca dobre do uprawiania seksu pod gołym niebem w dzień i w nocy - potrzebującym służę pomysłami. Uwierzcie mi, że lepiej też nie eksponować za wiele, bo się może okazać, że nie macie tak naprawdę czego pokazywać, ani czym się chwalić. Wiem, WIDZIAŁAM.

Więcej o: