Pary, które bez skrępowania poruszają TEN temat należą do najszczęśliwszych. Jak jest z wami?

28.06.2017 16:19
Rozmowa o kupie testem bliskości w związku? A fuj! (fot. Istock)

Rozmowa o kupie testem bliskości w związku? A fuj! (fot. Istock) (Rozmowa o kupie testem bliskości w związku? A fuj! (fot. Istock))

Zbudowanie udanego związku nie jest możliwe bez rozmowy z partnerem. To oczywiste. Bardziej zaskakujące jest to, że zdaniem niektórych najwięcej szczęścia dają bezpośrednie rozmowy o... kupie!

Zastanawialiście się, co cechuje szczęśliwy związek? Znalazłam podpowiedź (w tekście opublikowanym na www.huffingtonpost.com) - bezceremonialne podejście do fizjologii (a zwłaszcza defekacji). Ile jest w tym prawdy?

To, jak para podchodzi do tematu defekacji, rzeczywiście ewoluuje. Nie, to nie jest moja osobista refleksja, inni autorzy ubiegli mnie wyróżniając kilka stadiów rozwoju związku, opierając jego ewolucję o niebywale śliski temat, jakim jest kupa.

SZUKASZ SPOSOBU, BY NAPRAWIĆ SWÓJ ZWIĄZEK? TEN TEST POMOŻE ZDIAGNOZOWAĆ WASZĄ RELACJĘ>>>

Zaczynamy znajomość od udawania, że jesteśmy istotami pozbawionymi układu trawiennego. Potem wkraczamy w etap, w którym zdradzamy, że jednak zdarza nam się wyskoczyć do ubikacji na siusiu. Dłuższą nieobecność tłumaczymy niezwykle dokładnym myciem rąk (ach, ten szum wody zagłuszający wszelkie "niestosowne" odgłosy dobiegające z toalety) lub kontemplacją kunsztu projektanta wnętrz ("wybacz, że tak długo, ale zapatrzyłem się na wzór na twoich kafelkach").

W końcu dochodzimy do etapu, kiedy przyznajemy przed sobą, że faktycznie, tak jak uczono nas na lekcjach biologii, człowiek się wypróżnia. Na tym etapie zainteresowanie wystrojem wnętrz ustępuje autentycznej trosce o dobro partnera wyrażanej słowami: "może lepiej teraz tam nie wchodź!".

Jak traktować tematy drażliwe? Najlepiej żartem (fot. iStock)Jak traktować tematy drażliwe? Najlepiej żartem (fot. iStock)

I proszę bardzo - dochodzimy do dojrzałego związku. Pojawiają się pierwsze, jeszcze lekko zawoalowane rozmowy o kupie. Powodowane nie tyle specyficzną ciekawością, co raczej troską. Świadczą o naszej gotowości do otoczenia drugiej osoby autentyczną opieką. Dowodzą, że na sercu leży nam jej dobro. I komfort. Również komfort korzystania z toalety.

Wiele par poprzestaje na tym etapie - dyskretnego poinformowania drugiej osoby, że tak, one też należą do tajnego stowarzyszenia, którego członkowie trawią, a niestrawione resztki, niestety bardzo rzadko roztaczające wokół siebie kwiatową woń, wydalają. Oczywiście, w zależności od wrażliwości partnera informacja ta powinna być mniej lub bardziej zakodowana tak, aby obie strony w rozmowie o kupie czuły się komfortowo.

Niektóre pary wchodzą jednak na grząskie, zdawało by się, rewiry i oddają się z pasją narracji doznań z toalety. Wybaczcie, że nie przytoczę tu żadnego przykładu, ale nie chcę się zagłębiać w bogate opisy barwy, konsystencji, struktury oraz kształtu. Co innego uznać fizjologię za chleb powszedni i nie czuć nią niepotrzebnego skrępowania, a co innego czynić z niej poezję życia.

Niezaprzeczalnie jednak swobodne rozmowy o defekacji przechodzą na główny plan w związku, kiedy ten dojrzeje do przyjęcia kolejnego członka (lub członkini). Pewnie myślicie, że chodzi mi o dziecko. Tak, też, a może przede wszystkim, bo w życiu małego człowieka defekacja jest obok jedzenia, spania i płaczu podstawową aktywnością. I wszyscy członkowie rodziny z uwagą pochylają się nad zawartością pieluchy, a nieco z większym rozdrażnieniem nad tym, co powinno być zawartością pieluchy, ale wydostało się z niej na zewnątrz. Ale chodzi mi tu także o pojawienie się w związku pupila (psa, kota, rybki).

SZUKASZ SPOSOBU, BY NAPRAWIĆ SWÓJ ZWIĄZEK? TEN TEST POMOŻE ZDIAGNOZOWAĆ WASZĄ RELACJĘ>>>

O ile ty możesz dyskretnie oddalić się ze swoją potrzebą fizjologiczną od partnera ograniczając się jedynie do zdawkowej informacji, o tyle domowi pupile stawiają ją w centrum domowego życia ("Szybko, otwieraj okna i podaj mi łopatkę do kuwety!", "Idziesz po piwo? Weź psa, może się załatwi, bo dziś nie było kupy na spacerze.", "Czy to, co jej tam tak dynda przy ogonie to pasożyt?"). Tak, pojawienie się w związku kolejnego stworzenia faktycznie prowokuje częstsze i pozbawione skrępowania rozmowy o defekacji. Ale czy ta otwartość i brak skrępowania fizjologią sprawia, że związek faktycznie jest on szczęśliwszy?

Czy ma rację Jeremi Glass (autor wspomnianego na początku artykułu) twierdząc, że pary rozmawiające bez skrępowania o kupie należą do najszczęśliwszych? Cóż, znałam kiedyś pewną parę. On był pasjonatem defekacji i swobodnie opowiadał o swoich toaletowych przeżyciach, bojach, zwycięstwach i porażkach. Po pewnym czasie się rozstali i chociaż on miał wiele zalet, to ona ich związek określa krótko: był gówniany.

Sprawdź, w ilu językach potrafisz wyznać miłość [QUIZ]
1/11Wybierz czy te zdania są prawdziwe czy fałszywe.
Hiszpan do swojej wybranki powie ''Ta amo''.
Zobacz także
Komentarze (23)
Pary, które bez skrępowania poruszają TEN temat należą do najszczęśliwszych. Jak jest z wami?
Zaloguj się
  • fat_horselover

    Oceniono 142 razy 130

    ............................................________........................
    ....................................,.-‘”...................``~.,..................
    .............................,.-”...................................“-.,............
    .........................,/...............................................”:,........
    .....................,?......................................................\,.....
    .................../...........................................................,}....
    ................./......................................................,:`^`..}....
    .............../...................................................,:”........./.....
    ..............?.....__.........................................:`.........../.....
    ............./__.(.....“~-,_..............................,:`........../........
    .........../(_....”~,_........“~,_....................,:`........_/...........
    ..........{.._$;_......”=,_.......“-,_.......,.-~-,},.~”;/....}...........
    ...........((.....*~_.......”=-._......“;,,./`..../”............../............
    ...,,,___.\`~,......“~.,....................`.....}............../.............
    ............(....`=-,,.......`........................(......;_,,-”...............
    ............/.`~,......`-...............................\....../\...................
    .............\`~.*-,.....................................|,./.....\,__...........
    ,,_..........}.>-._\...................................|..............`=~-,....
    .....`=~-,_\_......`\,.................................\........................
    ...................`=~-,,.\,...............................\.......................
    ................................`:,,...........................`\..............__..
    .....................................`=-,...................,%`>--==``.......
    ........................................_\..........._,-%.......`\...............
    ...................................,<`.._|_,-&``................`\..............

  • brzucho-prezesa

    Oceniono 59 razy 47

    Widzę, że wielu nie przeczytało artykułu. Nie chodzi o to, że rozmowa o kupie buduje więź. Chodzi o to, że koreluje się ona z normalnym podejście do drugiej strony jako zwyczajnego człowieka. To, co często zabija związki, to nierealistyczne podejście do partnera, które powoduje idealizowanie. Nie tylko zabija to relację, ale także powoduje powstanie dużej presji na bycie idealnym.

  • podanyloginjestzajety

    Oceniono 31 razy 23

    Jak słyszę: "gó... mnie obchodzi..." to jest ok?

  • naturelovers

    Oceniono 33 razy 17

    Mnie ten tekst rozbawił. Napisany z wdziękiem i trafnym doborem słów.
    Z mojego doświadczenia jednak zbytnia swoboda w poruszanym temacie niszczy związek. Nie żebym był pruderyjny, ale po kilkumiesięcznych heheszkach przychodzi moment, że związek z "bratem"/"siostrą" to nie jest to, o co nam chodziło.
    Nawiasem mówiąc, znałem dziewczynę, która z rozbawieniem wspominała swój poprzedni związek, w którym po naprawdę udanym klocku zapraszali się nawzajem do kibla na podziwianie.
    Doszli ponoć do takiej zażyłości, że biorąc razem kąpiel sikali razem w wannie. Zachęcała mnie do tego, ale nie czułem się na tyle "wyzwolony", mimo, że kocham naturę.

  • dirspacha

    Oceniono 40 razy 14

    JA pier......lę. To jest napisane na serio!!!
    O żesz....

  • newpatric

    Oceniono 53 razy 11

    Nie, tego się nie da skomentować.

    Art wyznacza nowe dno na Gazeta.pl

  • jelonek666

    Oceniono 37 razy 5

    dno dna...

  • kloceklego

    Oceniono 22 razy 4

    Koniec internetu został osiągnięty. Mamo, zabierz mnie do domu.

  • kronopnica

    Oceniono 18 razy 4

    Coś w tym jest. My jesteśmy szczęśliwy, do sprawy zaś podchodzimy z humorem... Moje kochanie tak opowiada o wypróżnieniu czasem, że zwijam się płacząc ze śmiechu, ale opowiada też z humorem o powrocie z pracy - uwielbiam Go za to... Do tego bardzo ekwylibrystyczne językowo określenia bukietów woni piardów - no ale serio - nie da się Go nie lubić, bardzo wygadany i elokwentny typ :). Klucz nie jest w rozmowie o kupie czy piardach, tylko wynika z braku tzw. kija w tyłku. Każdy jest człowiekiem i jakbym miała się rozwodzić dlatego, że małżonek zabił mnie w przedpokoju siarkowodorem w formie soczystego pierdnięcia, to tutaj faktycznie nie widzę przyszłości. Tu chodzi o szczerość, brak zakłamania, nieściemnianie i zwykłe, bardzo fajne zainteresowanie zdrowiem ukochanej osoby. Oraz braku tematów tabu. Bo co byście nie twierdzili kupa jest w życiu diabelnie ważna. A często jest tak, że osoby sa tak potwornie jakoś pruderyjne, że wolą umrzeć na raka jelita grubego niż przyznać się do "wstydliwego" problemu. Nie ma jednak wstydliwych problemów u nas. I jakoś nic to nie zniszczyło przez ponad 25 lat związku... Oczywiście mamy też zwierzęta i jakość bobków również jest częstym tematem rozmów...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX