"Kobiety, przestańcie traktować jądra po macoszemu!" - odpowiedź na list mężczyzny

Stało się. Przyszedł do mnie list napisany przez mężczyznę rozczarowanego podejściem ukochanej do jego moszny. Narzeka, że jedyne na co może liczyć, to lekceważenie lub co najwyżej przypadkowe trącenie. Czy rzeczywiście jądra są niedocenione jak Kopciuszek?

Niektórym dla odmiany przypominają liczi (rys. Magda Danaj)Niektórym dla odmiany przypominają liczi (rys. Magda Danaj)

Wydawać by się mogło, że taki problem nie ma prawa zaistnieć. Trudno przecież zmarginalizować udział jąder w seksie. Są. Zawsze. Niekiedy mocno rozbujane jak popularna w PRL-u zabawka klik-klak, czasem nieco zduszone pod rozjuszoną kowbojką. Czy to wystarczy? Niekoniecznie. Okazuje się bowiem, że są panowie (i ich kuleczki), którzy cierpią na znaczne niedostatki uwagi (że o pieszczotach nie wspomnę). I wcale nie z powodu własnego zaniedbania.

"Jestem mężczyzną zadbanym także TAM. Brodę noszę w zupełnie innym miejscu" - napisał ON gwoli rozjaśnienia mi okoliczności dramatycznej sytuacji, w jakiej się znalazł. "Co mi poradzisz droga Lindo z zadziornym biustem?" - dodał na końcu, czym zupełnie rozczulił moje cyniczne niekiedy serduszko.

Bo rzeczywiście zazwyczaj pierwszoplanową rolę pełni buńczucznie nastroszony fallus. O sztuce oralnej popełniono niejeden już elaborat. Dość już tego monopolu. Czas poświęcić więcej uwagi tej uroczej parze kasztanków wesoło dyndających przy waszej ulubionej gałęzi (no, niech będzie, KONARZE). Drogie Panie, o czym powinnyście pamiętać, żeby wasz ukochany nie musiał pisać do mnie listów?

Po pierwsze w pieszczeniu jąder najważniejsze jest wyczucie. Nie można dotykać ich zbyt mocno, bo to jedna z wrażliwszych części męskiego ciała. Nie jest zatem wskazane przesadne rozciąganie moszny - a zwłaszcza jąder w przeciwne strony. Lepiej też nie ciągnij ich stanowczym ruchem w dół. Bo chyba nie chciałabyś, żeby on rozciągał tak twoje wargi sromowe, prawda? Dotykając jąder, badaj reakcję partnera. Tak, to może przyjść z czasem. Nie każda z nas ma wyczucie i wrodzony talent na miarę Iriny Palm.

Po drugie nie bądź przy tym przesadnie delikatna. Muskanie paluszkami czy czubeczkiem języczka może bowiem zakończyć się salwą śmiechu. Wiem, bo sama tego doświadczyłam. Nie idźcie moją drogą. Zbyt łagodne pieszczoty są jak łaskotki. Nastrój szybko może stracić swój erotyczny wymiar, a nie na tym nam zależy. A przynajmniej nie zawsze.

Po trzecie - dbaj o temperaturę dłoni. Zbyt zimne dłonie zadziałają co najmniej orzeźwiająco. Skóra na mosznie jest na tyle wrażliwa, że odczuje to natychmiast. Nie, nie twierdzę, że wydarzy się to, co dzieje się gdy on wejdzie do Bałtyku, ale na pobudzenie i szybsze krążenie krwi w organie wiadomym też nie masz co liczyć. Jeśli jesteś jedną z tych kobiet, które mają wiecznie zmarznięte dłonie i stopy, przynajmniej ogrzej je własnym oddechem. Nie, nie trzymaj ich nad ogniem - przegrzewanie jąder jest bardzo niezdrowe.

Po czwarte nigdy, przenigdy nie podszczypuj moszny zębami. Bo owszem, niestety to się zdarza. A nie ma nic bardziej odbierającego chęć na figle niż imitacja kastracji. Co wrażliwsi panowie odradzają nawet ssanie. "Bańki to ostateczność. I to wyłącznie na plecach" - usłyszałam, gdy dopytywałam się o przyczyny niechęci do tego rodzaju pieszczot. Mile widziane (ba, pożądane wręcz) jest za to całowanie i smyranie języczkiem.

Po piąte zawsze pamiętaj o "magicznym" obszarze między prąciem a odbytem. To epicentrum męskiej rozkoszy, które możesz pieścić palcem lub językiem. Jakkolwiek. Zrobi mu to dobrze. Tak, jestem tego pewna. Twój partner (cały, nie tylko jego moszna) już nigdy nie poczuje się jak Kopciuszek. Raczej jak książę.

Po szóste pamiętaj o jego jądrach, jeśli go kochasz. Wiesz przecież, że mężczyźni zignorują każdy sygnał, że z ich ciałem dzieje się coś złego, dopóki mogą w miarę normalnie funkcjonować. Sprawdź zatem ty, czy nie ma na jądrach żadnych guzków, czy normalny dotyk nie sprawi mu bólu. Na wszelki wypadek. Dlaczego to tak istotne przeczytasz na stronie pod jakże inspirującym tytułem Złap raka za jaja.

P.S. Drogi Rozczarowany Mężczyzno, dziękuję za list, który stał się inspiracją. Mam nadzieję, że obydwoje teraz dojdziecie. Także do konsensusu.

Więcej o: