Karmienie piersią jest dobre, ale nie nazywajcie go "naturalnym". Dlaczego?

Nadchodzi rewolucja! Grono specjalistów zza oceanu postuluje, by skończyć z promowaniem karmienia piersią jako naturalnego. Bo nie wszystko co "naturalne" jest dla dziecka dobre. Np. naturalny wirus ospy...

Najważniejsze, żeby nikomu nie mówić, że to naturalne. Źródło: pixabay.comNajważniejsze, żeby nikomu nie mówić, że to naturalne. Źródło: pixabay.com

Problemy pierwszego świata mają to do siebie, że często są mocno odklejone od przyziemnych spraw maluczkich ludzi. Jednen z ostatnich - przyznam szczerze - rozbrajających mnie problemów tego typu, został wykreowany przez grupkę uczonych, którzy na łamach specjalistycznego magazynu medycznego „Pediatrics” apelowali do lekarzy i pielęgniarek o zaprzestanie promowania karmienia piersią jako naturalnego.

Ale jak to?

Każda debiutująca matka prędzej lub później trafia na cycowych terrorystów. Jeszcze się dziecię nie wykluło, a już tabuny pro-cycowców napastują ciężarną, że oto pierś lub śmierć. Z drugiej strony koncerny spożywcze mamią wizją szczęśliwego macierzyństwa pozbawionego aspektu cyco-smyczy, na której uwieszone jest niemowlę.

Stając przed wyborem między piersią a butelką, wiele kobiet nie wie nawet, że oto wkracza na wojenną ścieżkę. Albo daje swemu dziecku wszystko, co najlepsze - własne mleko, a wraz z nim obietnicę wiecznej chwały, albo jest tą cholerną egoistką, która decyduje się na jakieś fanaberie. Na jednej szali pierś - natura, prawda, dobro i piękno, na drugiej butelka - a w niej szatan, co siedzi i wysyła e-maile do wszystkich potencjalnych pracodawców i współpracowników, z którymi spotka się dziecko. E-maile o treści „oto przegryw, nieudacznik, to matka skazała go na to wieczne potępienie karmiąc SZTUCZNIE”. I w sam środek tej wojny nagle ktoś, konkretnie dwie bioetyczki: Jessica Martucci i Anne Barnhill występują z takim oto apelem: „przestańcie mówić, że karmienie piersią jest naturalne”. Halo, hej, a jakie ma być?!

foch.pl/Fot. Malgorzata Kujawka / Agencja Gazetafoch.pl/Fot. Malgorzata Kujawka / Agencja Gazeta

Mleczna rewolucja kopernikańska

Cóż... karmienie piersią może być wciąż piękne, dobre i prawdziwe, ale zdaniem pań bioetyczek określanie go mianem naturalnego jest NIESTOSOWNE. Wiecie dlaczego? Podobno mówienie „Karmienie naturalne” i promowanie w ten sposób karmienia piersią sprawia, że młodzi rodzice zaczynają sobie myśleć tak: skoro ten cyc z tym mlekiem to samo dobro - wszystkie najdoskonalsze składniki, które potrzebne są dziecku w pierwszych miesiącach życia, a do tego opcja budowania relacji z dzieckiem, dawanie mu poczucia bliskości, ciepła i innych tego typu pierdół, niosących obietnicę pozytywnego rozwoju pacholęcia, w takim razie wszystko co naturalne jest dobre dla dzieci.

W sensie eko-lifestyle z całą ta paletą dziwnych produktów niewiadomego (ale naturalnego) pochodzenia, następnie zaś homeopatia i unikanie szczepień. Tak, tak, dotarliśmy do tego momentu dziejowego, gdy „naturalne” zaczyna być coraz bardziej negatywnie kojarzone. I w ten sposób, choć celem były inne kwestie - piersi oberwały rykoszetem. Najzabawniejsze jednak jest to, że - cholera jasna! - karmienie piersią JEST naturalne w każdym tego słowa znaczeniu. Logika siedzi w kącie i wali profilaktycznie głową w ścianę - naturalną oczywiście. Tymczasem większość młodych matek walczy o to, by ich dzieci dostawały to, co dobre i zdrowe, przede wszystkim zaś celem jest święty spokój.

Więcej o: