9 rzeczy, które (zdaniem profesora Vetulaniego) powinniście wiedzieć o marihuanie

Pod wpływem lektury (dajmy na to) książki "A w konopiach strach", w której wybitny neurobiolog i psychofarmakolog Jerzy Vetulani ze swadą opowiada o faktach i mitach związanych z tym zielem, postanowiłam sporządzić podręczną listę wartych zapamiętania rzeczy.

foch.pl/fot. flickr.com/cannabiskultur (CC BY-NC 2.0)foch.pl/fot. flickr.com/cannabiskultur (CC BY-NC 2.0)

1. Marihuana jest znana ludzkości od wieków

Odkrycia archeologów świadczą o tym, że cannabis było znane (i używane) już w neolicie. Starożytni Chińczycy używali konopi jako leku do gojenia ran, wykorzystując właściwości przeciwzapalne tej rośliny, a starożytni Rzymianie stosowali marihuanę do tłumienia nadmiernego popędu seksualnego (tak, chłopaki - trawka hamuje!). Powszechnie stosowano ją do uśmierzania bólu, zaś na początku XX wieku odkryto, że marihuana jest również znakomitym lekiem na astmę. Z kolei z włókien konopnych produkowano przez wieki rozmaite tekstylia - od materiałów na ubrania po liny okrętowe oraz papier - tańszy w produkcji niż ten z celulozy.

2. Marihuana leczy

Oprócz psychoaktywnego THC marihuana zawiera inne składniki o dokładnie przebadanych właściwościach leczniczych. Wykorzystuje się ją do leczenia -  tzn. w tych krajach, gdzie medyczna marihuana jest dopuszczona jako legalny lek - m.in. jaskry (zmniejsza ciśnienie w gałce ocznej), osteoporozy (kannabinoidy pobudzają działanie komórek odpowiedzialnych za budowanie kości) oraz wielu schorzeń neurologicznych: stwardnienia rozsianego, padaczki, migreny a nawet Alzheimera. Ze względu na właściwości przeciwbólowe i przeciwwymiotne podaje się ją jako lek wspomagający w leczeniu nowotworów, prowadzone są też zaawansowane badania na temat związków między przyjmowaniem marihuany a zachorowalnością na cukrzycę - osoby palące chorują o wiele rzadziej.

3. Marihuana nie uzależnia

THC (tetrahydrokannabinol) - psychoaktywna substancja zawarta w konopiach nie uzależnia na poziomie fizjologicznym (co innego można przeczytać w prasie, ale żadne poważne badania nie dowiodły, że uzależnia - co mocno podkreśla profesor Vetulani). Przyjmowanie jej (palenie suszu, jedzenie ciasteczek z zawartością cannabis, picie hinduskiego napoju bhang) nie upośledza funkcjonowania biochemii mózgu w taki sposób, jak przyjmowanie alkoholu, heroiny czy innych używek kojarzonych z brzydkim słowem "nałóg".

Nie znaczy to, że nie można się od palenia (czy innej formy przyjmowania THC) uzależnić, jednak będzie to uzależnienie behawioralne (nie mylić z psychicznym). Na takiej samej zasadzie można się uzależnić od wszystkiego, co sprawia nam przyjemność: seksu, jedzenia, oglądania telewizji czy robienia zakupów. Jesteśmy prostymi zwierzątkami, które lubią, jak im dobrze.

4. Marihuana była legalna aż do lat 30. XX wieku

Choć wiedziano powszechnie o jej odurzających właściwościach od wieków, to na listę nielegalnych używek trafiła dopiero w 1937 roku po budzącym spore wątpliwości procesie przed Kongresem Stanów Zjednoczonych - do początku lat 60. zdelegalizowały ją wszystkie państwa ONZ. Proces trwał trzy dni i nie zeznawał podczas niego żaden naukowiec, zaś zeznający "eksperci" opowiadali duby smalone o halucynacjach i agresji, którą rzekomo powoduje ta substancja (nie powoduje. Rzecz gruntownie przebadana).

Jak zauważają dociekliwi historycy, spory udział w tworzeniu czarnego PR konopiom miał Wiliam Hearst - magnat prasowy, właściciel wielu tytułów prasowych i kilku wytwórni filmowych, który sporo zainwestował w... przemysł celulozowy. Mogło mu więc zależeć na delegalizacji upraw konopi. Cóż, to jeszcze jedna ciekawa teoria spiskowa, ale dzieła takie jak kultowy film "Reefer Madness" pozostają pomnikiem ówczesnej anty-marihuanowej propagandy.

5. Marihuana jest tak naturalna, że... masz ją w sobie

Oczywiście nie tę odurzającą substancję pochodzenia roślinnego (chyba że?), ale endogenne kannabinoidy: neuroprzekaźnik anandamid (wydzielany przez nasz organizm podczas snu lub głębokiego relaksu) oraz 2-Arachidonyloglicerol. Po co nam one? Naukowcy odkryli, że system kannabinoidowy (niezależnie od tego czy pobudzany przez substancje dostarczone z zewnątrz, czy wyprodukowane przez nasz własny organizm) reguluje wiele ważnych funkcji i procesów: sen, apetyt, ból, a nawet układ immunologiczny. Jego główną funkcja jest uspokajanie, gdy jesteśmy zbyt pobudzeni. Stąd - jak przypuszczają naukowcy - dość wysoka zawartość anandamidów np. w mleku matki.

foch.pl/fot. flickr.com/medihuana (CC BY-NC 2.0)foch.pl/fot. flickr.com/medihuana (CC BY-NC 2.0)

6. Marihuana jest kobietą

THC, które przynajmniej niektórzy z nas wysoce cenią i lubią przyjmować w celach rekreacyjnych, znajduje się wyłącznie w żeńskich konopiach: kwiatach i liściach. Jeśli dojdzie do zapylenia przez męską część zielska (koszmar szkoły podstawowej: rośliny dwupienne i ich przedziwne metody rozmnażania) to zawartość THC spada niemal do zera, zaś owoce i nasiona w ogóle nie zawierają substancji psychoaktywnych (ale są bardzo zdrowe). To informacja ważna dla hodowców: jeśli zależy wam na THC musicie usunąć męskie osobniki nim zaczną pylić. Zostają tylko dziewczyny...

7. Marihuana, którą kupujecie nielegalnie może nie być najzdrowsza

Profesor Vetulani zwraca uwagę na bardzo istotny aspekt delegalizacji tej, jak często podkreśla: dobroczynnej i niegroźnej rośliny. Kupując w celach rekreacyjnych (a czasem też medycznych, bo wiele osób mimo obecnego stanu prawnego podejmuje ryzyko podawania cannabis bliskim cierpiącym np. podczas chemioterapii) marihuanę na czarnym rynku dostajemy produkt nieprzebadany. Nie tylko o nieznanej zawartości THC (może być żadna, może być bardzo wysoka - kilkunastoprocentowa) ale też często nasączony innymi - potencjalnie groźnymi i dla odmiany uzależniającymi - substancjami, jak metaamfetamina.

8. Trzymajcie swój zapas trawy w lodówce

Susz przeterminowuje się w ciągu dwóch lat - zawartość THC spada w tym czasie do zera. Aby opóźnić ten proces należy przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku w lodówce. Profesor Vetulani sugeruje też wygotowywanie zielska (no z paleniem potem może być kłopot), bo THC nie rozpuszcza się w wodzie, więc pozostanie nienaruszone, zaś szkodliwe substancje, którymi susz może być nasączony ulegną rozkładowi.

9. Szekspir palił marihuanę

Ponoć lubił też kokainę, co zrobić. A jeśli postać Barda wydaje się zbyt mało nobliwa, by zrobić zeń rzecznika zalet marihuany, to pijała ją w formie nalewki także absolutnie nobliwa królowa Wiktoria, gdy męczyły ją bolesne miesiączki. Skoro Szekspir mógł i Wiktoria mogła, to my chyba też...

Po więcej smakowitych anegdot (od kogo profesor Vetulani dostał swoją pierwszą tabletkę z amfetaminą - wówczas jeszcze dostępną na recepty, ach!) oraz porcję naukowej wiedzy odsyłam do ciekawej, lekko napisanej i uroczej książeczki "A w konopiach strach". Czyta się na jednym wdechu.

Wydawnictwo PWNWydawnictwo PWN

Więcej o: