Lista najdziwniejszych rzeczy, o które obwinia się rodziców

Dziecko nie chce mówić? Może za mało do niego mówisz? Nie? To na pewno za dużo. Nie czyta zbyt szybko? Widać rodzice mu nie czytali. Albo zamęczyli tym całym czytaniem. Ma ADHD? Toż to wymysł rodziców, którzy nie mają czasu dla swoich dzieci. Czy jest coś, co rodzice robią dobrze?

Fot. Pexels.com CC0/Foch.plFot. Pexels.com CC0/Foch.pl

Jesteś rodzicem - jesteś winny. Zaczyna się, ot tak, niby nic, niegroźnie. Dziecko ci w wózku wyje. Nie może zasnąć / coś go boli / uwiera / a kto to wie? Jak to kto? Oni! Oni wiedzą to, co powinni wiedzieć, czyli że to twoja wina, twoja wina, twoja bardzo wielka wina. Bo nie nakarmiłaś / nie przewinęłaś / nie utuliłaś / nie uśpiłaś / za zimno ubrałaś / albo za ciepło / nie zaśpiewałaś / za szybko wózkiem jechałaś / albo za wolno / poduszeczki nie dałaś / czapeczki / czerwonej wstążeczki / a w ogóle to wózek nie taki. Albo cyc.

Ale to tylko wstęp. Przedsmak taki, bo potem jest tylko gorzej. Dziecku mówić się nie chce? Nie czytasz mu, nie rozmawiasz z nim, bajek nie opowiadasz, złe geny masz, zaniedbujesz, nie masz czasu. Rzuca się w sklepie na podłogę i wyje, bo chce jajko z niespodzianką? Nie rozmawiasz z nim, nie tłumaczysz spokojnie, tracisz cierpliwość, krzyczysz, zaniedbujesz, nie tulisz, nie kochasz. Przecież to od razu widać. Dziecko kochane, wyprzytulane, zadbane nie ma po co się na podłogę w sklepie rzucać, bo nie musi w ten sposób zwracać na siebie uwagi, to przecież każdy wie? Jesteśmy specjalistami od dzieci, wiemy to, każdy to wie, kto się tylko chwilę zastanowi.

Nie może się skupić? Rodzice na niego w domu wrzeszczą, a w towarzystwie udają, że niby tacy kochający. Albo sadzają dziecko biedne przed telewizorem na cały dzień. Albo dają grać w straszne gry na komputerze, strzelanki, wyścigi samochodowe, gdzie się ludzi na chodnikach rozjeżdża. ADHD? Toż to wymysł rodziców, którzy nie mają czasu dla swojego dziecka, ono po prostu musi jakoś zwrócić na siebie uwagę, kompletnie nie wie, co ma wymyślić, to dostaje pierdolca.

Dysleksja? No jak nikt dziecku nie czytał, to wiadomo, że pisać nie umie. Książek nie czyta? To przez ten komputer głupi. Ale nie, czekaj, już wiem. Ty mu żeś całe dzieciństwo tyle czytała / czytał, żeś mu to czytanie kompletnie obrzydziła / obrzydził. Posiedziałby, bajki pooglądał, to by mu się czytać zachciało. A może za dużo książek w domu? I one go tak odstraszają? Nie lubi na rowerze jeździć? Bo go jeździć nie nauczyłaś. Nauczyłaś? To może go przeuczyłaś, zmuszałaś do tego jeżdżenia, to teraz masz, taki klops. Sportu nie lubi? Normalne, przy takiej matce-fitnesce, nikt by nie lubił, ty masz wszystko wypaczone.

Papierosy pali? A kto mu na to pieniądze daje? Hę? Paliłaś w domu, to masz. Nie paliłaś? To może przeklinałaś i się od tego palić nauczył. Z nerwów. W ogóle jak nerwowy to najgorzej, znaczy, że w domu spokoju nie było za grosz. Pijackie balangi pewnie. Nie pijesz? To już wiadomo, co on taki niespokojny. Małomówny - bo nikt z nim nie rozmawiał albo wprost przeciwnie, zagadała go matka, czy ojciec, do głosu nie dopuścili. Wrażliwy? Życia go nie nauczyli, nie pokazali, że to nie bajka, rozpieszczali tylko, wszystko pod nos, a to wiadomo, #najgorzej. Pasji nie ma? Nikt mu nie pokazał, co to pasja, wszystko miał, to i nic teraz nie chce. Gdyby rodzice w dupę raz na jakiś czas przyłożyli, to by sobie zaraz pasję jakąś poza domem znalazł.

W internecie na jakiś głupich forach dla gimbazy siedzi? Koleżanki i kolegów hejtuje? Wiadomo, nikt się dzieckiem nigdy nie interesował, nikt nie sprawdzał, co on tam przed tym monitorem robi. Na podwórko nikt dziecka nie puszczał, to teraz ma - dziecko wychowane przez komputer. Żabę nadmuchał, że pękła? Przemoc w domu pani, nawet jak po paszczy nie dostanie, to mentalna, jak złoto. Dziecko teraz mimowolnie musi odreagować. Lękowe takie jakieś? No, jak matka od dziecka wymyślała a to choroby, a to gwałcicieli i pedofilów na każdym kroku, to co się dziwić, że lękowe? Bezczelne, bez pytania się odzywa i strasznie mądrzy? Nie nauczyli rodzice rezonu, dzisiaj już nikt nie wie, na czym naprawdę polega dobre wychowanie. A szkoda, kiedyś to się w kącie stało, na grochu klęczało, dziecko swoje miejsce musiało znać. Starszej pani w autobusie nie ustąpi? Matka wszystko za syneczka robiła pewnie, pył spod stóp zdmuchiwała.

I tak to się właśnie plecie. Muszę przyznać, że ja do swoich rodziców też miałam strasznie dużo uwag, że to przez to, a tamto przez tamto. Ale dzisiaj, jako matka, wiem, że zrobili, co mogli. Kochali tak, jak umieli najlepiej. Przecież tego cholernego rodzicielstwa nikt nie uczy, rodziny wielopokoleniowe w zaniku. "Jasna komunikacja, stawianie granic, zawieranie kompromisów, zachowywanie spokoju w podbramkowej sytuacji, które są na co dzień potrzebne w wychowywaniu dzieci to poważne umiejętności, których biznesmeni uczą się na drogich kursach. A rodzic ma to wiedzieć, ma to umieć, ma to być dla niego oczywiste”, powiedziała mi niedawno pani psycholog w wywiadzie. Czasu zawsze za mało z dzieckiem spędził, rozmawiał za mało, kochał niewystarczająco. I teraz mamy, popaprane społeczeństwo. Dlatego zapamiętaj - chcesz być rodzicem? Będziesz winny. I żadne 500+ tego nie zmieni.

Więcej o: