Miesiąc z Chodakowską - podsumowanie wyzwania Focha

Nasza nadobna redakcja ogłasza pełen sukces: centymetrów ubyło, energii przybyło, a przede wszystkim nikt nie zamierza przestać ćwiczyć!

foch.plfoch.pl

Skuteczność miesięcznego treningu zależy od wielu czynników: indywidualnych predyspozycji, systematyczności ćwiczeń, diety itd. Jednak wszystkie nasze uczestniczki odnotowały po tym czasie mierzalne i zauważalne, a co najważniejsze POZYTYWNE efekty. Wszystkie też (a zwłaszcza dziewczyny z naszej grupy na Facebooku) twierdzą zgodnie: na miesiącu się nie skończy!

MONIKA MĘŻYŃSKA

EFEKTY: Nie schudłam, w talii i udach zgubiłam zaledwie po centymetrze, ale za to mam czaderski tyłek i uda bez galaretki! Brzuch też wygląda lepiej niż przed miesiącem, a ostatnio weszłam pieszo na piąte piętro i nie zemdlałam! A przede wszystkim jestem dumna, że wytrwałam! Że mimo kilku fatalnie wpływających na motywację wpadek w postaci pizzy podlewanej bourbonem nie utyłam i nie poddałam się.

foch.plfoch.pl

OCENA TRENINGU: Moje uczucie do Skalpela ewoluowało z każdym tygodniem. Początkowa niechęć ustępowała kolejno sympatii, nienawiści, znudzeniu, a ostatecznie akceptacji i uzależnieniu. Układ kładzie nacisk głównie na trening ud i pośladków. Ci, którzy podobnie jak ja marzą o pozbyciu się oponki - zdecydowanie muszą do Skalpela dołożyć dodatkowe ćwiczenia na plecy i brzuch. Warto też wspomnieć o tym, że Skalpel daje popalić stawom kolanowym - jeżeli ktoś ma słabe kolana, lepiej by zainteresował się łagodniejszym Skalpelem 2.

PRZEBIEG TRENINGU: Podstawą mojego treningu był Skalpel. Kilka razy, z nudów i potrzeby sprawdzenia się, odpaliłam Killera oraz Extra Figurę. I prawie wyzionęłam ducha. Dla początkujących, takich jak ja, Skalpel oraz Skalpel 2 to zestawy optymalne.

CO DALEJ? Miesiąc to za mało! Owszem, bardzo wzmocniłam siedzenie i uda, ale paskudna galaretka wokół mojego pasa jest jak była. Planuję ćwiczyć przynajmniej do lipca. A ponieważ zaczynam się chyba uzależniać od endorfin, prawdopodobnie nie porzucę ćwiczeń wraz z wakacjami. Czy starczy mi pary? Nie wiem, ale bardzo bym tego chciała.

OLGA SOBKOWICZ

EFEKTY: Dla mnie miesiąc z Chodakowską był trampoliną czy kopem, jak kto woli, do zmian, które planowałam od dawna, a brakowało motywacji. Jem mądrzej i uważniej (duże śniadania, warzywa, owoce, zero śmieci), ruszam się więcej, piję więcej wody. Z tego jestem dumna najbardziej - choć rzecz jasna fakt, że wszystkie ubrania wróciły do pierwotnego rozmiaru też jest radochą wielką (średnio 3-4 cm w każdym obwodzie) oraz o dziwo nie kosztowało mnie to ani jednego cennego centymetra w biuście.

foch.plfoch.pl

OCENA TRENINGU: Sam trening oceniam bardzo dobrze. Nie mam kontuzji, nie mam po nim szczególnych zakwasów, zmęczyć się można porządnie i już po kilku razach widać efekt w zarysie mięśni i strukturze ciała. Polecam raczej wysportowanym i silnym - początkujący mogą niestety ulec kontuzjom.

PRZEBIEG TRENINGU: Sam Chodak po kilku razach się nudzi, więc płodozmian wskazany, poza tym jest wiosna i na dwór ciągnie - biegam i jeżdżę na rowerze.

CO DALEJ? Mam wielką nadzieję, że ten rodzaj dyscypliny i zainteresowania codziennym ruchem i dietą zostaną ze mną już na stałe.

PAULINA GORZKOWSKA

EFEKTY: Szczerze mówiąc, te 2-3 centymetry mniej w obwodzie są dla mnie szokiem, bo ani nie czuję, że ciuchy luźniejsze, ani nie widzę drastycznych zmian patrząc w lustro. Obłość była, obłość jest. 2 i pół kilo w dół też powinnam może bardziej zauważyć, ale w sumie mam tych kilosków do zrzucenia tak dużo, że zakumam cokolwiek dopiero, gdy pozbędę się większego balastu.

foch.plfoch.pl

Jestem dumna z każdorazowej decyzji, by zamiast walnąć się na kanapę z książką, przekonałam swojego wewnętrznego leniucha, że może najpierw warto trochę poćwiczyć. To było najtrudniejsze. Zebranie się w sobie, mentalny kop w dupę, a potem z górki. Ale nie było łatwo. Kanapa wzywała.

OCENA TRENINGU: Ciężko mi ocenić swój pierwszy internetowy trening w życiu. Nie mam z czym porównać. Czy poczułam, że mam mięśnie tam, gdzie nie wiedziałam, że wciąż mam mięśnie? Poczułam. Czy cieszyłam się, że nikt poza moimi kotami nie widzi, jak bardzo się męczę i pocę? Cieszyłam się. Czy jeszcze większą podjarką było poczucie, że po kilku treningach męczę i pocę się mniej, niż wcześniej? No jasne!

PRZEBIEG TRENINGU: Myślę, a wręcz jestem pewna, że tych kilka centymetrów mniej w obwodzie to nie tylko kwestia fikania z panią Ewą, ale też rozsądniejszej diety. Nie zarzuciłam zupełnie tłuszczy ani węglowodanów. To byłoby dość głupie. Jem częściej, za to zdrowiej. Nie że kanapki na śniadanie, obiad i kolację. Mój cel to nie szybkie schudnięcie do konkretnej okazji towarzyskiej, tylko powolna, spokojna zmiana. Na stałe.

CO DALEJ? Czy zamierzam kontynuować wyzwanie Chodakowskiej? Pewnie, że tak. Po Skalpelu obczaję inne jej treningi. Może mnie nie zabiją. Ale jeszcze nie teraz, chwilowo na nowo przyzwyczajam ciało do jakiegokolwiek wysiłku, a Skalpel jest moim zdaniem idealnym zestawem dla leniwych i niezbyt rozciągniętych. Ogólnie, wszystko w swoim czasie. Tymczasem planuję też powrót na jogę. Może tym razem nie zasnę podczas ćwiczeń wyciszających...

MARTA LEWIN

EFEKTY: Kaloryfera sobie nie wyhodowałam, ale to oczywiście nie wina Chodakowskiej, tylko mojej niesystematyczności no i pecha. Za to jestem całkiem nieźle rozciągnięta. A właśnie, rozciąganie - mam nadzieję, że jeśli wykonujecie Skalpel, to po zakończeniu robicie porządne, co najmniej dziesięciominutowe rozciąganie? Bo to, które pokazuje Chodakowska, to po takich ćwiczeniach stanowczo za mało! I teraz jeśli do czterdziestominutowego zestawu dodamy piętnaście minut rozciągania, to znowu robi nam się godzinny zestaw - czyli niestety, Skalpel nie spełnia pod tym względem oczekiwań zaganianej mamy.

foch.plfoch.pl

OCENA TRENINGU: Pozytywnie zaskoczyła mnie pierwsza część Skalpela, wykonywana na stojąco. Od razu poczułam, że moim najsłabszym punktem nie są nogi, brzuch, czy pośladki a... ręce. Bardzo lubię tę część. Mam poczucie niemal stuprocentowo wykorzystanego czasu - jest coś dla nóg, dla pośladków, brzucha, no i ramion (oraz pleców i piersi). Nie lubię natomiast zestawu ćwiczeń mięśni brzucha. Setka jest w porządku, ale naprzemienne opuszczanie nóg i rąk to ćwiczenie zdecydowanie nie dla mojego ciężko doświadczonego życiem kręgosłupa. Najwyraźniej nie mam, aż tak mocnych mięśni brzucha, żeby wykonać prawidłowo to ćwiczenie. W trakcie rehabilitacji wykonałam Skalpel dwa razy i za każdym razem część poświęconą brzuchowi zastępowałam zestawem Mel B. Mój brzuch i moje plecy miały się po nim dobrze (zawsze mają się po nim dobrze).

PRZEBIEG TRENINGU: Mój miesiąc ze Skalpelem wyglądał tak: pierwszy tydzień trzy Chodakowskie, drugi tydzień dwie Chodakowskie, kontuzja (nadwyrężyłam sobie kręgosłup w odcinku lędźwiowym), codzienne rozciąganie, trzeci tydzień zero Chodakowskiej, ćwiczenia rehabilitacyjne odcinka lędźwiowego kręgosłupa, rozciąganie, kontuzja kolana (uderzyłam się kolanem o metalowy kątownik, kiedy kucałam, żeby podnieść coś z podłogi - robiłam to, żeby nie przeciążyć kręgosłupa), czwarty tydzień rozciąganie, zimne okłady na kolano po każdym rozciąganiu, ćwiczeniu czy innym wysiłku fizycznym, zakaz ćwiczeń, które mogłyby nadmiernie obciążyć kolano, czyli w praktyce zero Skalpela (przysiady w rozkroku większym niż na szerokość bioder tzw. plie nadmiernie obciążają nadwyrężone, bolące kolana).

CO DALEJ? Myślę, że skuszę się na ten zestaw od czasu do czasu z małą modyfikacją części na brzuch. Nie będzie to natomiast jedyny zestaw, jaki będę ćwiczyła. Szczególnie, że już w przyszłym tygodniu czekają mnie treningi z trenerem osobistym (ktoś wreszcie musi mnie zagonić do regularnych treningów), a później zamierzam przetestować treningi typu HIIT...

KINGA BURGER

EFEKTY: Ponoć schudłam już prawie cztery kilo, ale nie chce mi się w to wierzyć. W obwodach po 2-3 centymetry też. Głównie jestem dumna z tego, że odstawiłam wreszcie te cholerne delicje i zaczęłam znowu biegać.

foch.plfoch.pl

OCENA I PRZEBIEG TRENINGU: Szczerze mówiąc Skalpel zrobiłam jakieś cztery razy, a potem wpadłam w ciąg na YouTube i ćwiczyłam inne rzeczy. Okazuje się, że nie jestem jak czteroletnie dziecko, któremu można czytać tę samą bajkę co wieczór. Szybko mi się znudziło.

Cztery kilo mniej zawdzięczam głównie sensownemu odżywianiu się i bieganiu (z całym szacunkiem dla Chodakowskiej).

CO DALEJ? Oczywiście zamierzam to kontynuować, bo jest to styl życia, który mi odpowiada i który prowadziłam kiedyś, zanim wypadłam z rytmu.

Foch.plFoch.pl

Na koniec kilka głosów od dziewczyn, które dołączyły do WYZWANIA FOCHA - grupy na Facebooku. One też mają się czym pochwalić!

Mam nadzieję, że nasza grupa nie skończy żywota razem z końcem eksperymentu.

Iwona: U mnie 1,5 kg mniej ale to bardziej przez bieganie. Obwody niekoniecznie spektakularne, muszę się jeszcze przyłożyć . Ogólnie trochę się wysmukliłam i poprawiłam przemianę materii. Takie 4 tygodnie wydają mi się tylko wprowadzeniem do lepszych efektów. Działamy dalej!

Daria: Siłownia i rower, trochę Chodaka oraz odpowiednie odżywianie: waga -2,5kg, talia -3cm, brzuch -4cm, biodra -3cm. Ogólnie smuklejsze ciało, fajniejsza skóra i dużo pozytywnej energii

Asia: 1 kg mniej, chociaż właściwie nie miałam co gubić, bardziej napięta skóra, lekko zarysowane mięśnie zamiast flaków... Jestem naprawdę zaskoczona efektem, od teraz zamierzam ćwiczyć regularnie już zawsze! Lepiej się czuję w swoim ciele, po prostu.

Więcej o: