Milczenie Agaty Dudy jest bardzo dobre. I ma do niego pełne prawo

Jeżeli żona prezydenta postanawia zrezygnować z pełnienia funkcji pierwszej damy, to ma do tego niezaprzeczalne prawo i nic, ani nikt, nie powinno stanąć tej decyzji na przeszkodzie. Na pewno nie szacunek dla patriarchalnej tradycji "pierwszej damy".

foch.pl/Fot. Sławomir Kamiski / Agencja Gazetafoch.pl/Fot. Sławomir Kamiski / Agencja Gazeta

Od kilku tygodni w przestrzeni publicznej przewija się temat Agaty Dudy. Żony Prezydenta. Pierwszej Damy. Zakładam, że każdy wie, w jakim kontekście. Jeśli jednak nie, to wyjaśniam, że chodzi o zajęcie stanowiska w sprawie całkowitego zakazu aborcji. Co istotne, w pewnym momencie takie stanowisko zajęły byłe już Pierwsze Damy (wyraziły stanowczy sprzeciw).

Ponieważ tematu trudno nie dostrzec, więc i ja, chciał nie chciał, mu się przyglądam. I w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać, co właściwie skłania ludzi do oczekiwania od Agaty Dudy zajęcia stanowiska? Czy mam przez to rozumieć, że jej działania miałoby determinować stanowisko męża? Ale dlaczego? Bo istnieje taka tradycja? Przy tym, że rozwinę temat, warto zauważyć, że jest to dość specyficzna tradycja, dotyczy bowiem jedynie żony prezydenta - tylko ona jest zobligowana do dopełniania tego, co robi jej mąż. Takiej roli oszczędza się już żonie (czy mężowi) premiera, ministra, prezydenta miasta, burmistrza, etc.

Wydaje się także całkiem zasadnym wniosek, że tradycja ta wywodzi się z patriarchatu (a która tradycja nie?), w którym kobieta była dopełnieniem męża. W patriarchacie awans męża był także awansem żony i to na tyle nierozerwalnie, że jej działania musiały być dostosowane do rodzaju sprawowanej przez niego funkcji.

Tylko czy to co przeszłości miało sens, ma go jeszcze w obecnych czasach? Jakby nie patrzeć w XXI wieku? W wyemancypowanym świecie, który nas otacza, kobiety same o sobie stanowią, zatem taka funkcja jak Pierwsza Dama jest tego samostanowienia zaprzeczeniem. Przecież fakt, że mężczyzna zamierza zostać Prezydentem nie powinien przekreślać ambicji i planów jego małżonki. Oczywiście zgodnie z zasadą partnerstwa będzie go ona wspierać w jego kampanii, ale i on - wg tej samej zasady - powinien ją wspierać w jej wyborach i decyzjach.

Oznacza to ni mniej, ni więcej, że jeżeli żona prezydenta postanawia zrezygnować z pełnienia funkcji pierwszej damy, to ma do tego niezaprzeczalne prawo i nic, ani nikt, nie powinno stanąć tej decyzji na przeszkodzie. Nieważne też czy podejmuje ją, ponieważ woli pracować w szkole, jako nauczycielka (w końcu wybrała ten zawód nie bez powodu), czy dlatego, że nie czuje się kompetentna do pełnienia roli pierwszej damy (co w dobie wysypu niekompetencji należy tylko pochwalić). Czy z jakiegokolwiek innego, osobistego powodu. Ważne, że to jest jej świadoma i autonomiczna decyzja.

To samo prawo do samodzielnej decyzji powinno się także respektować w przypadku milczenia w sprawie aborcji. Ja wiem, że można argumentować, iż powinna zająć je jako osoba publiczna (a nie pierwsza dama), szczególnie, że tak niewiele jest kobiet będących osobami publicznymi. Tylko dlaczego? W ramach solidarności płci? Przecież to samo prawo, które pozwala jej zrezygnować z bycia pierwszą damą, pozwala je też nie wypowiadać sie w tej kwestii. I nie ma tu znaczenia, że jest osobą publiczną (którą stała się zresztą trochę mimochodem, z racji specyfiki kampanii - prezydent ukrywający żonę byłby z góry skazany na porażkę). Dlaczego odmawiamy jej tego, skoro wiele kobiet w tym kraju też nie zajmuje stanowiska w sprawie aborcji? Szanujmy tak jej, jak i ich wybór - na tej samej zasadzie, jak powinniśmy szanować kobiety, które są feministkami i takie, które nimi nie są.

09.04.2016 Warszawa, Sejm . Manifestacja przeciw zakazowi aborcji zorganizowana przez Kongres Kobiet .  Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta   SLOWA KLUCZOWE: manifestacja kongres kobiet protest kobiety demonstracja kobiet protestuja /FR/ przeciw zakazowi aborcji aborcja Sejm odzyskac wybor Demonstracja antyaborcyjna pod KPRMSŁAWOMIR KAMIŃSKI

I chyba najistotniejszy - moim zdaniem - aspekt tej sprawy. Milczenie Agaty Dudy jest bardzo dobre. Bo zauważmy, że w temacie aborcji najczęściej powtarzanym hasłem jest "chcemy decydować o swoich macicach". No to decydujcie. Nie czekajcie na Agatę Dudę i inne znane kobiety. Po prostu zróbcie to. Osobiście. Zacznijcie od decydowania o swoich macicach decydując o kształcie prawa, jakie obowiązuje w Polsce.

Zawsze jednak pamiętajcie że wasze prawo do wyboru to także prawo do wyboru Agaty Dudy. I każdej innej kobiety, która nie chce się w tej sprawie wypowiadać czy określać. O ile jest to ich wybór.

Więcej o: