Dlaczego wkurzają mnie natrętne komplementy?

Niekiedy odnoszę wrażenie, że każdy mężczyzna ma święte prawo komplementować każdą kobietę. Co gorsza, jakikolwiek brak zadowolenia z jej strony jest odbierany jak wypowiedzenie wojny. Bo przecież kobiety stroją się tylko dla mężczyzn.

Idziesz sobie ulicą, myślisz o jakichś swoich sprawach, a tu znienacka taki komplement.

"Ale śliczne nóżki!", "Uśmiechnij się, za ładna jesteś, żeby być ponurą!", "Taka mała, a taka zjawiskowa!".

I co zrobić? Oczywiście trzeba podziękować, uśmiechnąć się. W końcu taki zaszczyt nas spotkał - jakiś obcy facet niepytany wyraził swoją aprobatę dla naszego wyglądu.

Fot. Unsplash.com CC0Fot. Unsplash.com CC0

Wiadomo przecież, że kobiety wychodzą na ulicę po to, żeby mężczyźni mogli zdecydować, czy im się podoba, czy nie i je o tym poinformować. Dlatego też należy się cały czas uśmiechać, bo nikt nie lubi ponuraków. Zafrasowana mina jest natychmiast komentowana stanowczym - "uśmiechnij się!." Kobiety są nie od tego, żeby patrzyły, tylko żeby na nie patrzono.

A spróbuj takiemu odpowiedzieć czymś innym niż skromną wdzięcznością za poświęconą uwagę i pozytywną opinię. Nic tak łatwo nie wywołuje w nich agresji. Jakże to tak? On tyle innych kobiet przepuścił przecież, a ciebie, ciebie wybrał. Spełniłaś jego wyśrubowane standardy, to chyba jakiegoś minimum można wymagać? Dygnij ładnie i podziękuj panu.

I dziękujemy wszystkie, czasem przez zaciśnięte zęby, bo każda z nas wie z doświadczenia co się stanie jeśli zareagujemy inaczej. Zaleje nas potok obrzydliwości i wulgaryzmów. Dowiemy się, że jesteśmy okropnymi feministami, które umrą w samotności. Wszystkie wiemy jak się wymiksować z takich sytuacji - wymaga to niezwykłego kunsztu i wyczucia. Z jednej strony urazić takiego jegomościa nie wolno, ale z drugiej strony zachęcać go też nie należy. I dlatego zachowujemy się wtedy, jak urocze kretynki, które udają że nie rozumieją, że właśnie została oceniona nasza przydatność seksualna.

W końcu skoro się ładnie ubrałyśmy i ładnie wyglądamy, to chyba chcemy, żeby pan w Tesco to docenił, prawda? Może i go nie zauważyłyśmy wchodząc do sklepu, ale to omyłka, bo wiadomo, że ta szminka i te obcasy to dla wszystkich panów z Tesco, jak również tych z sąsiadującej stacji benzynowej.

Fot. Pixabay.com CC0Fot. Pixabay.com CC0

I wiem, że są dziewczyny, które twierdzą, że im to nie przeszkadza. Że to miłe, że jacyś panowie wyrażają się tak pochlebnie o ich wyglądzie spontanicznie zupełnie. Od razu im się humor poprawia i łatwiej się do pracy idzie. Oczywiście, nie zapominajmy, że jest to broń obosieczna. A co jak panowie wyrażą dezaprobatę? Powiedzą, że brzuch gruby albo cycki za małe. I już dzień zepsuty - bo tak jest, jak się odda władzę na własnym samopoczuciem jakimś kmiotom, co siedzą na murku pół dnia i im się wydaje, że są w jury konkursu piękności - całe życie na wybiegu pod bacznym okiem oceniających.

Pamiętajcie dziewczyny - naszą podstawową rolą w życiu nie jest wcale radowanie oczu mężczyzn. Możemy sobie być brzydkie i nikomu nic do tego.

Więcej o: