Zaburzenia potencji - to się leczy. Niestety reklamy środków na potencję nie ułatwiają mężczyznom walki o swoje zdrowie

Reklama nie pokazuje prawdy o życiu - wiadomo. Jednak spłycając do poziomu "płonących konarów" problemy z potencją sprawia, że mężczyznom jeszcze trudniej o tym mówić. I leczyć.

fot. Pexels.comfot. Pexels.com

Zaburzenie potencji to męski temat tabu - panowie nie rozmawiają ze sobą na ten temat, bo musieliby przyznać, że jest o czym. Co gorsza nie rozmawiają też o tym z lekarzami. Seksuolog Andrzej Depko mówił w wywiadzie dla Focha, że mężczyźnie, który ma kłopoty z erekcją zajmuje około dwóch lat dotarcie do specjalisty. Tak bardzo się swojego problemu wstydzi. Sytuacji nie poprawiają reklamy środków na potencję. I to o nich chce dziś napisać.

O tym, że reklamy kłamią i pokazują nam jakiś świat, do którego podobno chcemy aspirować wiadomo już nie od dziś. Idealne kobiety z dwójką idealnych dzieci i idealnym mężem, które nie dość, że się nie pocą, to zawsze mają gotowy obiad z dwóch dań z torebki. Dzieci są takie supergrzeczne od słodyczy, które popijają słodką wodą i od telefonów komórkowych, na których wiecznie grają. Nie zapominajmy o mężczyznach, którzy pracują tylko do czterdziestego piątego roku życia, bo później znikają z przestrzeni reklamowej i pojawiają się znowu w wieku plus minus sześćdziesięciu lat, kiedy łamie ich w krzyżu albo mają problemy z pamięcią.

I to o mężczyznach będziemy rozmawiać, a dokładnie o problemach z potencją, które w reklamie są bardzo mocno spłycane. Temat jest trywializowany, a konsekwencją tego są jakieś reklamowe potworki o płonących konarach.

Pexeles.comPexeles.com

Reklamy środków na zaburzenie erekcji pokazują mężczyzn w sypialni, przy ognisku (mózgu cóż żeś mi uczynił, że pamiętam płonący konar), albo podczas przerwy w teatrze, kiedy mają ochotę na chwilę uniesienia ze swoją partnerką. Mężczyzna z reklamy jest przystojny, jego partnerka jest modelką, a ich seks jest tak niesamowity, że nawet w Harlequinach lepiej by tego nie opisali.

Prawdziwe życie wygląda inaczej. Powiedzmy sobie prawdę, nie jesteśmy postaciami z castingów reklamowych, mamy fałdki na brzuszku, nie budzimy się z makijażem na twarzy, a jak myjemy zęby, to mamy pianę w ustach, którą z radością wypluwamy.

Zacznijmy od tego, że zaburzenie potencji, to nie tylko dolegliwość panów po czterdziestym roku życia. Problem ten dotyczą mężczyzn w każdej grupie wiekowej, a jego źródło może mieć różne podłoże.

Zaburzenie potencji należy traktować tak samo, jak przewlekły katar, nadciśnienie czy inne niedomaganie, z którym zgłaszamy się do lekarza. I to jest chyba najbardziej pomijany fakt. Zaburzenia potencji należy leczyć i zamiast cierpieć walczmy z przyczyną, a nie ze skutkami.

Skutkiem zaburzeń potencji może być brak wzwodu, brak wytrysku, które mężczyzna „bierze” do siebie i jeszcze bardziej stresuje się, przez co koło się zamyka. Pamiętajmy, że z wiekiem sprawność fizyczna penisa zmniejsza się, ale nie oznacza to, że już nigdy nie będzie „działać”. Może wolniej, może mniej chętniej, ale będzie.

Trzeba sobie jasno powiedzieć, każdy mężczyzna będzie miał zaburzenia potencji i jest to normalne. Dolegliwość ta nie jest powodem do wstydu, ale sygnałem, że z naszym organizmem coś się dzieje i trzeba zbadać przyczynę tego stanu rzeczy.

Udowodnienie męskości to nie jest bycie gotowym na stosunek seksualny 24h na dobę, to jest coś mniej namacalnego, że się tak wyrażę -  to jest charakter, osobowość, a nawet fakt przyznania się przed sobą, że właśnie mam zaburzenia potencji. Ja rozumiem, że każdy chciałby być non stop przygotowany na szybki numerek, ale to tak nie działa. U kobiet zresztą podobnie. Jest wiele czynników zewnętrznych i wewnętrznych, które stopują chęć „seksów na stole”. To tylko w filmach i reklamach jest inaczej i czym szybciej sobie to uświadomimy, tym szybciej będziemy normalnie traktować siebie i swojego partnera. Niestety, w wielu wypadkach dolegliwości związane z brakiem wzwodu, czy wytrysku przekładają się na problemy w związku. Można tego uniknąć, trzeba tylko przestać traktować ten temat jak tabu.

Reklamy pokazują, jak można pomóc sobie ze skutkami zaburzeń potencji, kiedy problem dotyczy erekcji. Niestety edukacja seksualna społeczeństwa to nie jest nasza mocna strona ("Wciąż wierzymy w bzdury o seksie") i czy nam się to podoba, czy nie, część ludzi czerpie wiedzę właśnie z reklam.

Zamiast kupować preparat z reklamy, naprawdę mądrzej będzie udać się do lekarza. Może to być urolog, seksuolog, lub androlog. Lekarz nie będzie wbijał w penisa igieł, po prostu porozmawia z pacjentem. Rozmowa może wydać się krępująca, bo trzeba być bardzo szczerym, ale panowie (wiem, że to czytacie), my kobiety badamy się ginekologicznie i to jest dopiero krępujące. Nie dość, że siedzisz na dziwnym fotelu bez majtek i ktoś naciska ci jajniki od środka, to jeszcze sobie podczas tej czynności rozmawiamy. Ale robimy to, bo zdrowie mamy jedno i trzeba o nie zadbać, trzeba profilaktyki, a nie tylko leczenia skutków.

Przyczyny zaburzeń potencji mogą mieć podłoże organiczne lub psychiczne. W przypadku tych pierwszych lekarz zleci badania poziomu cukru, cholesterolu, hormonów, USG prostaty itd. Jeżeli wyniki będą w normie to należy szukać przyczyn w dolegliwościach ciała lub w psychice. I wiecie co? To znowu nie jest nic strasznego i tak naprawdę nie boli, a może przynieść jedynie ulgę.

Zaburzenia potencji są trudne do leczenia tak naprawdę tylko z jednego powodu - BO SĄ TRAKTOWANE JAKO TEMAT TABU.

Kobiety potrafią rozmawiać ze sobą o bolącym okresie, o tym, że nie przeżywają orgazmu, o PMS-ie, podczas którego chcą mordować, czy o tym, że mają problem z utrzymaniem moczu w pewnym wieku lub po porodzie. Rozmawiamy ze sobą szczerze, bo dzięki temu dostajemy wsparcie psychiczne, kontakty do dobrych specjalistów i poczucie braku osamotnienia z dolegliwością.

Panowie, jeżeli nie umiecie się przełamać do rozmowy z kolegami, to rozmawiajcie z partnerkami/partnerami, bo przecież chodzi o wasze wspólne szczęście. Seks w związku jest istotny, ale jeszcze bardziej istotne jest zaufanie i możliwość rozmawiania o wszystkim. Zaburzenie potencji to dolegliwość, którą da się leczyć i tak do tego należy podchodzić. Boli cię ząb, to idziesz do dentysty, niedomaga twój penis, to idź do specjalisty, który na to zaradzi. Dlaczego masz sobie odmawiać seksu? Przecież udane pożycie seksualne niesie za sobą same pozytywne emocje. Człowiek jest rozluźniony, uśmiechnięty, lepiej śpi, jest mniej spięty, a co najważniejsze umacnia więzi z partnerką/ partnerem.

Co do reklam i środków, które mają pobudzić erekcję, byłabym ostrożna z ich stosowaniem. Może brak erekcji to nie wynik przemęczenia, a problem znajduje się gdzieś głębiej. Skonsultuj się z lekarzem zanim zaczniesz łykać proszki, bo może się okazać, że one wcale ci nie pomagają, przez co jeszcze bardziej będziesz się frustrować.

A wy dziewczyny chyba wiecie co macie robić? Wspierać, namawiać na regularne badania i kochać, tych naszych mężczyzn, którzy męskość postrzegają między nogami, chociaż my wiemy, że ośrodek męskości jest gdzie indziej.

Więcej o: