7 sygnałów, które mogą świadczyć o tym, że jesteście erotycznie niedopasowani

08.08.2017 20:50
Erotyczne  niedopasowanie

Erotyczne niedopasowanie (Fot. iStock)

Lubię seks, flirt i frywolne dwuznaczności. Czy zatem powinnam tkwić u boku mężczyzny zasadniczego, lubującego się w seksie prokreacyjnym, który zamiast cipka powie raczej: TO?! No właśnie. Kiedy nad związkiem pracować, a kiedy stwierdzić, że jesteśmy erotycznie niedopasowani?

Ja, wyżej podpisana Linda Lovelace, na samym wstępie oświadczam, że nie zawsze jestem politycznie poprawna. Zdarza mi się wspominać wydarzenia co najmniej niegrzeczne, sugerować rozwiązania niekoniecznie moralnie właściwe oraz snuć fantazje, dla niektórych zbyt kontrowersyjne. I nie zamierzam nawet udawać, że jest mi z tego powodu przykro (udawanie - zwłaszcza orgazmów - nie leży w mojej naturze).

Dlatego bez najmniejszych nawet skrupułów przedstawię wam listę (niezbyt) zawoalowanych sugestii i zachowań, które działają na wyobraźnię większości przeciętnych heteryków. Ach, że nie obędzie się bez generalizowania? Że znów te stereotypy przebrzydłe? No cóż, generalizowaniem jest też stwierdzenie, że każda kobieta marzy o diamentach. Dziwnym trafem jednak większość cieszy się z nich bardziej niż z bursztynków znalezionych na plaży.

Nie ukrywam, że targają mną wichry namiętności wątpliwości. Bo czy warto radzić komukolwiek w materii tak delikatnej jak seks? Czy jestem gotowa ponieść potencjalne konsekwencje sugestii, żeby aktualnego partnera pożegnać czule, a zacząć skutecznie rozglądać się za innym - narowistym dla odmiany - buhajem?

Aby tego uniknąć, wybrałam opcję najbezpieczniejszą - resume własnych doświadczeń, które sprawiły, że unikam już tzw. związków nierokujących. Może niektórym wydadzą się znajome, może u niektórych zapali się czerwona lampka. Oby resztę poniższy spis upewnił w przekonaniu, że wybrali dobrze, a nawet bardzo.

1. Nie masz orgazmu i nikogo prócz ciebie to nie interesuje. Bo to przecież twój problem. TYLKO.  "Wcześniej nie słyszałem / słyszałam żadnych zażaleń" - to pierwszy sygnał, że masz partnera niewrażliwego i głuchego - na twoje potrzeby. Impregnowanego lub impregnowaną (oddajmy sprawiedliwość) na sygnały, że warto coś w swoim zachowaniu zmienić. Masz dwa wyjścia: satysfakcjonująca masturbacja ("Któż zna cię lepiej niż twoja dłoń") lub dające szansę na satysfakcję poszukiwania nowego wybranka. Wiem, że pewnie wolałybyście przeczytać optymistyczną sugestię, że jak kocha, to się jednak zainteresuje twoimi potrzebami. I nie przeczę, może tak być. Jeśli jednak mimo twoich sugestii w waszym seksie nie zmienia się nic - uciekaj. Życie jest zbyt krótkie, aby pić lurowatą kawę i mieć kiepski seks.

2. Ty masz przypływ namiętności skoro świt, a on woli wieczory, gdy tobie pęka głowa po dniu spędzonym w open space. Ach, zakrzykniecie, przecież w takiej sytuacji najlepszy jest kompromis! No jasne. Spotkajmy się w połowie drogi, obydwoje niekoniecznie szczęśliwi. Nie jestem wielką fanką kompromisów, zwłaszcza w tak ulotnej kwestii jak życie erotyczne. I owszem, zdarzyło mi się z tego powodu rozstać. Nie żałuję, bo miałam serdecznie dość dostosowywania się do cudzego harmonogramu erekcji. Adieu wieczorny awanturniku! Mnie nic nie budzi lepiej od porannych szturchnięć szabelką, a czekanie na wieczorne figle owocowały jednie frustracją. Czy polecam? Nie, jedynie podaję pod rozwagę.

3. Ty rozumiesz seks jako barter, ale on lub ona jest tylko biorcą. Leży jak kłoda, ale w łaskawości swojej pozwala się pieścić i czerpać z tego przyjemność. Jeżeli nie lubisz inwestycji o niskiej stopie zwrotu, uciekaj. Szybko. Zanim uwierzysz (lub dasz się przekonać), że miłość to poświęcenie. Otóż nie. Miłość powinna cię uskrzydlać. Niech mnie zwą seksualnym Coelho, ale seks ma ci dawać przyjemność do cholery! I tutaj płynnie przechodzimy do kwestii, która zawsze doprowadzała mnie - niestety nie do orgazmu - a do ślepej furii.

4. Podniecają was różne rzeczy, godzisz się więc na rzeczy, których nie lubisz, które sprawiają ci ból, w imię przyjemności drugiej strony. Za każdym razem gdy tak postępujesz, gdzieś na świecie umiera mała panda. Przy okazji także szacunek do siebie, ale to może akurat zrobić mniejsze wrażenie, więc przytaczam ten argument jako drugi dopiero. Nie raz, nie dwa słyszałam historie ekscesów, które nadzwyczaj szybko przeistaczały aktualnych partnerów w eksów. Ja rozumiem ciekawość, samej zdarzyło mi się eksperymentować, ale nigdy nie przekroczyłam tej granicy, po której zaczyna się ból. Przestrzegam zatem, a nawet zakazuję. Bez żadnych heheszków. Linda potrafi być też poważna.

5. Lubisz seks. I jesteś w tym osamotniona. Tak, może zdarzyć się, że poznajesz kogoś, kto jest najcudowniejszy na świecie, ale seks wydaje mu się równie atrakcyjny jak trzepanie dywanów. Nie widzi zresztą nic złego, aby zajmować się nim z podobną częstotliwością. Cóż, jeśli nie przeszkadza ci nabiegłe krwią krocze i pulsująca między nogami frustracja, zostań z nim. Przecież to nie jest prawda z tymi całymi "zachciewajkami". Nic na twarzy ci nie wyskoczy. Możesz też próbować człowieka z lodu ogrzać. Ale nie zdziw się, jeśli się rozpłynie. We mgle. Temperamentu nikogo nie nauczysz. To coś jak interpunkcja - albo masz na to wyczucie, albo reprezentujesz awangardę.

6. Spełnienie osiągacie w różnych momentach. To może okazać się niestety gwoździem do trumny waszego związku. Może jeśli związałaś się z kimś, kto najbardziej kocha siebie i to, że ciebie do mety dzieli jeszcze kilka kroków, nie robi na nim wrażenia. Jeśli masz przy boku kogoś, kto zdaje sobie sprawę, że radośnie wyprężony penis nie jest wszystkim co masz do zaoferowania, masz szanse być spełnioną kobietą.

7. Nie pasujecie do siebie gabarytami. Tak, to będzie o TYM. I wiem, że otworzę tym puszkę Pandory. Zdarzyło mi się poznać, blisko a nawet bliżej, pewnego "salsero", którego prącie z czułością zwałam kieszonkowym. I choć ściskałam uda, a nawet nabyliśmy prezerwatywy z wypustkami to... no, cóż. Może oczywiście wśród komentujących dam znajdą się miłośniczki "Mini Morrisów", ale ja do nich nie należę. Łaskotanie jest dobre dla dorastających dziewcząt.

Wiem, że możecie mieć zupełnie odmienne zdanie. Mam nawet taką nadzieję. Bo lubię gdy iskrzy, choćby w komentarzach.

Zobacz także
Komentarze (5)
7 sygnałów, które mogą świadczyć o tym, że jesteście erotycznie niedopasowani
Zaloguj się
  • Oceniono 1 raz 1

    Zgadzam się całkowicie z diagnozami Lindy :). Jednakże odbieram tekst jako wybitnie konserwatywny (prawicowy) i dyskryminujący homoseksualistów. Np. brakuje mi o gejach, którzy zdradzają swoich partnerów z koleżankami (kobietami). To jest poważny problem, a Linda zachowuje się jak przedstawicielka PiS - przemilcza i presuponuje,że tacy nie istnieją :) Nie fair.

  • 227rom

    0

    Sygnały te łatwo wykryć podczas odpowiednio wczesnego, głębokiego rozpoznania.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX