Satysfakcja, pieniądze, ludzie? Co jest najważniejsze w pracy?

Kiedy o 6.25 wsiadam do metra na stacji Ratusz Arsenał wita mnie pociąg pełen ludzi. Rodacy tłumnie jadą do pracy. Coś w tych pracach musi być ważnego, żeby o tak wczesnej porze stać w ludzkim ścisku.

Marzenia... niektórzy spełnią je w pracyMarzenia... niektórzy spełnią je w pracy /fot. Pexels CCo

Najważniejsze są pieniądze. Nie ma co się oszukiwać, że chodzi o rozwój osobisty, o samorealizację, o spełnienie marzeń i czegoś może jeszcze. W pracy chodzi o kasę. Wolontariat i bezpłatne staże mogą być furtką, bo przecież raczej nie trampoliną, do czegoś bardzie stałego, ale dobrym słowem człowiek się nie naje, powietrza w garnku nie ugotuje, wpisem w CV rachunków nie opłaci. Można karmić się bajkami, że pracujemy dla idei, że praca to powołanie. Owszem, to się nawet zdarza, że wykonujemy powierzone obowiązki bez przymusu i wewnętrznej niechęci. Fakt, całkiem sporo ludzi jedzie do swojej, bądź obcej firmy z pozytywny nastawieniem, a nawet z uśmiechem. I poniedziałek nie wywołuje torsji, ale ta cała ludzka masa jedzie do swoich biur, zakładów pracy z przekonaniem, że robią to dla kasy. Roboczogodziny przeliczamy na złotówki, wygrane przetargi na opłacalne inwestycje, a zrealizowane projekty na egzotyczne wakacje. Kasa nas kręci, kasa nas podnieca, kasa zapewnia egzystencję.

Zarabiasz całe góry dukatów. Pławisz się w dostatku. Robota jest całkiem fajna i nawet ją lubisz, tylko ta koszmarna lokalizacja. Sęk w tym, że twoja praca marzeń jest w zagłębiu wielkiego korka, co oznacza, że codziennie spędzasz trzy - trzy i pół godziny w samochodzie. Teoretycznie można dojechać tam środkiem komunikacji publicznej. Ale tylko teoretycznie, bo skoro masz w garażu swoje wypieszczone i drogie BMW, to nie będziesz jeździć z ludem. Ludzie dziwnie pachną (tak jakby zabrakło w mieście wody oraz mydła), w tramwaju jest tłok, trzeba stać lub ustępować miejsca innymi, normalnie można poczuć się jak przegryw. A tego w planach nie było, tego karty nie pokazały. Mimo to, wciąż wierzysz, że Janosik zaprowadzi cię do celu najszybszą trasą (podobnie jak pozostałe kilkadziesiąt tysięcy kierowców). A jak już dojedziesz, klnąc po drodze na korki i niezbornych kierowców, to przez 20 minut szukasz miejsca do zaparkowania. Udało ci się wcisnąć, teraz jeszcze dziesięciominutowy spacer w błocie i dotrzesz do biura, gdzie musisz zmienić gumo filce na eleganckie pantofle. I w takich chwilach obiecujesz sobie, że założysz własną firmę i będziesz pracować w kuchni, w piżamie.

Was też ktoś kocha. Na pewno. #głowadogóry #poniedziałek #mondaybloodymonday

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika foch.pl (@foch_redakcja)

Choć się nią nie najesz, to satysfakcja w pracy bardzo się liczy. Jeśli masz ukończone studia, ale całe godziny zajmujesz się kopiowaniem dokumentów, archiwizacją, rozkładaniem towarów na półkach, czy równie rozwojową pracą, to chce się wyć. Byłam kiedyś w takiej sytuacji i ratowało mnie trochę słuchanie muzyki oraz przekonanie, że jednak uda mi się wyrwać z działu, w którym jakikolwiek rozwój nie wchodził w grę. Monotonia, bezradność i brak perspektyw sprawiają, że zrobisz wszystko, żeby rzucić w diabły ten kierat lub zawalczyć o siebie. Praca poniżej kwalifikacji bywa upokarzająca. Ale najgorsza jest nuda, która może zwyczajnie wykończyć psychicznie.

fot. pexels.comWszystko pod kontrolą? fot. pexels.com

A może jednak zarządzanie? Bo jednak lepiej pracować z kimś, kto wie czego chce i potrafi rozsądnie rozdzielić zadania. Kto nie chce mieć szefa, który docenia werbalnie i finansowo zaangażowanie, pomysłowość i rzetelność. Takiego, który widzi, że się napracowałaś, takiego merytorycznego, który imponuje ci wiedzą i decyzyjnością. I nie premiuje ludzi, za to, że są jego znajomymi...

To ważne, żeby dogadać się ze współpracownikamiTo ważne, żeby dogadać się ze współpracownikami /fot. pexels CCo

Ostatnio doszłam do wniosku, że najważniejsi w pracy są ludzie i atmosfera, oczywiście zaraz po zarobkach (ważne, żeby były regularne i w miarę sensowne). Pieniądze maja ogromne znaczenie i nie będę tu lecieć z tanią hipokryzją, że nie. Jednak wolę zarabiać mniej, lecz jednocześnie pracować z ludźmi, którym mogę zaufać, z którymi wspieramy się nawzajem. Jeśli miałabym do wyboru podwyżkę o 1000 zł. netto, ale jednocześnie konieczność pracy w zespole z ludźmi, którzy kopią pod sobą doły, donoszą i knują, to ja dziękuję. Miałam wątpliwą przyjemność pracować w takim toksycznym towarzystwie i wiem, że nie nadaję się do takich gier. Nie potrafię donosić, przypisywać sobie czyichś pomysłów, być złośliwa. Wolę mieć mniej, nie muszę mieszkać na strzeżonym osiedlu, ani jeździć nowszym samochodem. Wolę nie mieć wrzodów i mieć czas na życie prywatne.

"Dlaczego bywam humorzastą zołzą" - jak to BYWAM?! #foch #zołza #czarnaowca

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika foch.pl (@foch_redakcja)

Choć nie, najważniejszy w pracy jest urlop. I wyczekuję go jak kania dżdżu.

Magda Acer

Więcej o: